„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.”
„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”
Te motta otwierają monografię Edwarda Arthura Milne'a „Relativity, Gravitation and World's Structure” opublikowaną w Oxfordzie w r. 1935. Milne popłynął pod prąd. Sprzeciwił się Einsteinowi i zaproponował model kosmologiczny tłumaczący pozorną ucieczkę galaktyk bez uciekania się do ogólnej teorii względności. Zawzięcie spierał się też z Sir Eddingtonem. Tu i ówdzie znajdziemy komentarz, że Milne kierował się przy tym przesłankami teologicznymi. Być może. Czytając o kosmologii Milne'a znajdziemy takie np towarzyszące wyjaśnieniom obrazki.
Zainteresowanych odsyłam do przeglądów dyskusji kosmologicznych z lat trzydziestych: „The astronomy/cosmology debates of the 1930's & 1940's” (z fotografiami kosmologów) oraz do artykułu w Stanford Encyclopedia: „Cosmology: Methodological Debates in the 1930s and 1940s”.
We wczorajszej notce wspomniałem Geoffreya F. Chew. Chew cytowałem już dawno temu, w moich pierwszych pracach dotyczących zreformowanej mechaniki kwantowej – interesowały go bowiem, podobnie jak mnie, zdarzenia, a zdarzenia w ogóle nie mieszczą się w standardowej teorii, uszytej na modłę z Kopenhagi, koszuli w jaką pakowana jest pozytywistyczna i ortodoksyjna teoria kwantów. W opublikowanym w r. 2005 zbiorze „Quo Vadis Quantum Mechanics?”, Chew przedstawił swoje idee dotyczące „Event-Based Quantum Mechanics” - Teorii Kwantów Opartej na Zdarzeniach. Użył przy tym, co ciekawe, skrótu EQT, podczas gdy ja używałem skrótu EEQT! Ale nie to jest tu ważne. Całkiem ostatnio Chew opublikował pracę p.t. „Macroscopically-Discrete Cosmology”. W pracej tej Chew wraca do modelu kosmologicznego Milne'a i rozwija ten model wzbogacając o nowe idee wywodzące się z teorii kwantów. Co ciekawe proponuje w swoim modelu „trójwymiarowy czas” - co dla moich czytelników powinno już być chlebem powszednim. Grawitacja wprowadzana jest w tym modelu przez „działanie na odległość” - na przekór „wielkim ideom Einsteina”. Chew (patrz także wzmianki o nim w „Tao fizyki” Capry) przeczuwa też, że w przyszłej fizyce wielką rolę może odegrać teoria liczb. Nie tylko on jeden. Więc dziś napiszę troche o liczbach i parę liczb pokażę. Pokażę więcej w kolejnych notkach.
Żeby od czegoś zacząć, zacznę od bardzo ciekawej liczby 163. Może najpierw ją pokażę i pozostawię Was w napięciu nie wyjaśniając metody pokazywania liczby – wyjaśnię następnym razem.
Oto jedna z wersji liczby 1/163:
Wygląda, moim zdaniem, przeokropnie - straszy!
A oto inna – oko cyklonu -wersja, tym razem liczby 1/1632
A oto, dla porównania, fragment zawijasa obrazującego liczbę e – podstawę logarytmów naturalnych:
Jest w tym przedstawianiu liczb zawijasami pewna dowolność, ale co warta by była sztuka bez wolności wyboru metody i tematu przez tegoż artystę?



Komentarze
Pokaż komentarze (15)