Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
173 obserwujących
1306 notek
3081k odsłon
2449 odsłon

Sczególna teoria względności na cenzurowanym

Wykop Skomentuj200

Jack Reacher jest bohaterem serii thrillerów (aktualnie czytam „Elitę zabójców”) napisanych przez Lee Childa (prawdziwe nazwisko James D. Grant). Joao Magueijo jest bohaterem serri notek których autorem jestem ja. Jack Reacher to ex MP (military police). Joao Mahuiejo to profesor fizyki w Imperial Cpllege w Londynie. Obydwaj są gniewni i młodzi i nie znają skrupułów. Sprawiedliwości dochodzą po trupach i nie oglądając się na etykietę. Pod ostatnią moja notką wywiązała się burzliwa dyskusja o Einsteinie i o teorii względności. Padały ciosy poniżej pasa, poszły w ruch noże i kastety, polała się krew, są ofiary. Prawdziwy action-thriller.

Kontynuując moją serię oddam dziś znów głos młodemu i gniewnemu profesorowi z Imperial College. Każdy snajper ma swoją ulubioną broń. Można zajrzeć do spisu publikacji Joao Maguiejo i zauważyć, że lubi drukować się w Physical Review. Tak strzela i zwykle trafia. Jego książka, „Faster than the Speed of Light” została wydana w roku 2003. Polski przekład Janusza Skolimowskiego, p.t. „Szybciej niż światło” ukazał się nakładem wydawnictwa Amber w tym samym roku. Jednak polskie wydanie ocenzurowano! Wycięto w nim mianowicie fotografię Lee Smolina. W wydaniu angielskim ona jest:

image


W wydaniu polskim są wszystkie inne fotografie – a ta jedna, w innym zupełnie ujęciu,  została przestawiona w bezsensowne miejsce w innym rozdziale.


image


Dlaczego? Kto? Jak? Prawdziwy detektyw.

Zapewne polskie tłumaczenie poszło do jakiegoś recenzenta naukowego. Który polski fizyk mógł nie lubić Smolina do tego stopnia, że zmusił wydawnictwo do usunięcia jego fotki? Potrzebne by było dochodzenie. Zaczynając nad tym dumać przypomniałem sobie artykuł Eine, który w notce „Kłopoty z fizyką czy z Lee Smolinem ?” wymyślał Smolinowi od „kłamczuchów”. Polecam ten artykuł Eine moim czytelnikom. A tu przytoczę tylko fragment z tej z pasją napisanej notki blogera-fizyka Eine:

Samo w sobie , to jednak – nuda. No bo tak naprawdę, co mnie może obchodzić, że w Ameryce i pobliskich krajach “westów”, w fizyce rządzą “strunowcy”? Że opanowali uczelnie, że nie promują innych kierunków badań, że wrogów i kontestatorów teorii strun wycinają bez pardonu, tamują ich kariery, nie przyjmują do druku w czasopismach krytycznych względem nich tekstów, że są wszyscy jak jeden mąż, nadętymi głupolami ,pyszałkami, że liżą stopy swoim “guru”, liderom ruchu strunowego, że ich modele nie mają żądnego związku z empirią, że wreszcie na koniec, gdyby nie terror i dyktatura strunowców w fizyce ,to świat by zdumiał się od wielkich odkryć i gwałtownego skoku poznania na nowych liniach triumfalnego rozwoju nauki. Że w takim stylu i tak obficie pisze Smolin o teorii strun i “strunowcach" możecie się przekonać sami ,gdy otworzycie książkę na stronach 115-209 oraz 265-291.Natomiast u nas ,w kraju, nie słyszałem by istnieli jacyś strunowcy, nie widzę, wśród naszych raportów z frontu badawczego, dominowania tej problematyki, nasza “chata z kraju”, oraz “wsi wesoła, wsi spokojna”, więc "thriller" Smolina nie wpłynął na poziom adrenaliny w moim organizmie podczas lektury. Mogłem więc spokojnie zapytać sam siebie: o co mu chodzi? Dlaczego tak się trzęsie i pomstuje?Odpowiedź- cokolwiek przewrotną – znalazłem u autora, gdyż na str. 269-278 detalicznie informuje czytelnika, że był współtwórcą “ruchu strunowego”, spłodził kilkanaście prac w tej dziedzinie, był gorliwym wyznawcą strunowej “religii”, ale wszystko to, czynił z wyrachowania, przy pełnej obłudzie i zakłamaniu ,bo inaczej nie zrobiłby kariery naukowej, ba nawet by nie został zatrudniony na uczelni!

Tak więc wydawnictwo Amber, gdyby znało opinię Eine o Smolinie, miałoby powody by fotkę Smolina wyciąć z polskiego wydania. Byłaby to niezła hipoteza robocza na początek. Mały kłopot jest jednak taki, że notka Eine jest z roku 2008, zaś fotkę Smolina wycięto w roku 2003. Zatem trzeba by było zastosować potencjały wyprzedzające – co jednak już nawet wielki Richard Feynman czynił, więc nie ma powodów by moją hipotezę roboczą od razu odrzucać.

A teraz powróćmy do książki „Szybciej niż światło” i do fragmentu (str. 222-223) gdzie Joao Maguiejo pisze o tym jak do spółki z Lee Smolinem dochodzili do wniosku, że szczególną teorię względności należy wrzucić do kosza na śmiecie, a kosz szybko opróżnić, by pozbyć się brzydkich zapachów.

Dyskutowaliśmy z Lee te paradoksy bardzo dokładnie przez wiele miesięcy,

począwszy od stycznia 2001 roku. W tym celu spotykaliśmy się w kawiarenkach w South Kensington lub Holland Park. Było oczywiste, że źródło problemów leży w szczególnej teorii względności. Wszystkie paradoksy wynikały z dobrze znanych, podstawowych efektów przewidywanych przez tę teorię, takich jak skrócenie długości, wydłużenie czasu i E= mc2

Wszystkie te paradoksy zaprzeczały też możliwości ustanowienia dobrze określonego progu, jednakowego dla wszystkich obserwatorów, odgraniczającego nowe efekty grawitacji kwantowej. Wyglądało na to, że grawitacja kwantowa nie ma wartości progowej - jej efekty mają tendencję rozlewania się bez ograniczeń, a przyczyną tego wszystkiego była szczególna teoria względności. Konsekwencja tego była nieunikniona: aby stworzyć spójną teorię grawitacji kwantowej - jakakolwiek by ona była - niezbędne jest odrzucenie szczególnej teorii względności. Uświadomiliśmy sobie równocześnie, że wiele znanych niespójności w proponowanych dotąd kwantowych teoriach grawitacji prawdopodobnie również wynika z bezkrytycznego przyjmowania szczególnej teorii względności za pewnik. Wnioskowaliśmy zatem, że zanim powstanie jakakolwiek poprawna kwantowa teoria grawitacji, należy zastąpić szczególną teorię względności jakąś inną, zgodnie z którą przynajmniej jedna z wielkości Ep , Lp i tp będzie jednakowa dla wszystkich obserwatorów.

Powtórzę dobitnie: Niezbędne jest odrzucenie szczególnej teorii względności. Dlaczego? Bowiem jest sprzeczna z teorią kwantów. W teorii kwantów mamy stałą Plancka. Mamy zatem elementarną „długość Plancka” Lp . Tzw. skrócenie relatywistyczne tej elementarnej długości nie respektuje. Skracać można wręcz do zera. Dlatego Bye Bye Pie!


Ze szczególną teorią względności trzeba się pożegnać. Mówimy: miło nam było razem, ale musimy iść dalej.

Wykop Skomentuj200
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie