„Nie ma nic pozytywnego dla Armenii w ewentualnym członkostwie w proponowanej przez obecnego premiera Rosji Władymira Putina Unii Eurazjatyckiej”, - uważa armeński niezależny politolog Hajk Balanjan. Po pierwsze, jego zdaniem, nie będzie powrotu do ZSSR, a to oznacza że terytorium i prawa narodu Armenii będą kartą przetargową w imię chwały Metropolii. „Proponowany nowy związek jeszcze nie istnieje, ale już nam przypominano, że Ormianie muszą do końca życia być wdzięczny Rosji za to, że Rosja w sojuszu z Turkami zniszczyła pierwszą Republikę, a dla Ormian zostawiła ogryzek ziemi”, - mówi politolog.
„Projekt Putina to martwy płód , jest ostatnim tchnieniem, ostatnią próbą przed wielką reformacją zmęczonego mocarstwa. Naród rosyjski nie ma kadrowych, ideologicznych środków na ponowną reintegrację Imperium. Więc, po co mamy wchodzić do przegranej drużyny. Jestem przekonany, że nie będzie żadnego ZSSR: pomiędzy Chinami, Islamem i Zachodem Rosja ma jedną drogę – na Zachód. Reszta - to przetarg, żeby wejść do tego Zachodu na własnych warunkach”, - uważa Balanjan.
Zdaniem politologa Armenia musi zdecydować się albo ona jest przedmiotem albo kartą przetargową w stosunkach Rosji z Zachodem, w sytuacji gdy Kaukaz Południowy jest korytarzem dla Zachodu w drodze do Azji Środkowej. „Nie pozwolimy naszej elicie handlować interesami Ormian”, - mówił Balanjan.


Komentarze
Pokaż komentarze