Blog
Bez złości
Agnieszka Romaszewska
Agnieszka Romaszewska jestem dziennikarką telewizyjną i prasowa od 19 lat. Ostatnio bardziej menadżerem.
128 obserwujących 113 notek 320876 odsłon
Agnieszka Romaszewska, 24 listopada 2014 r.

Pomarańczowy alert

 

 

Obok tego co stało się z ostatnimi wyborami w Polsce nie sposób przejść obojętnie. A zwłaszcza nie może obok tego przejść obojętnie nikt, kto zajmował się przez lata promowaniem demokracji na wschodzie, wspomaganiem opozycji i wolnego słowa na Białorusi, Ukrainie, w Rosji. O ile oczywiście chce mieć jeszcze trochę szacunku dla samego siebie.

NIE WIEM czy podczas tych wyborów w Polsce fałszowano głosowanie, czy nie, a jeśli tak, to na jaką skalę, ale wiem, że liczba plag i anomalii, jakie ujawniły się podczas procedury wyborczej, nakazuje jej szczegółowe sprawdzenie, a także podjęcie kroków, by nic takiego nie mogło wydarzyć się na przyszłość.

Jeśli dwie główne, legalne partie opozycyjne, stojące na drastycznie przeciwległych biegunach politycznych, oświadczają wspólnie, że mają wątpliwości co do prawidłowości przeprowadzonych wyborów, to nie pora żeby się wytrząsać nad egzotycznymi „koalicjami”. Taka sytuacja jest w państwie demokratycznym powodem ogłoszenia obywatelskiego „pomarańczowego alertu”. Niezależnie od tego, którą partie się lubi i na kogo się głosuje. Jeżeli do tego prawie 1/3 respondentów, w badaniu opinii publicznej, wyraża przekonanie, że wybory były sfałszowane – to choćby ta opinia była najzupełniej mylna, w interesie przyszłości demokracji w Polsce - wybory należy sprawdzić.

Nie mogę nie reagować we własnym kraju na sytuację, na którą jak słusznie mówił niedawno Paweł Kowal, musiałabym zareagować, jako obserwator, w każdym innym państwie. Nie jest tak, że jesteśmy pierwszym państwem na świecie, które przeprowadza wybory i nie wiadomo jak to robić. W tych sprawach obowiązują od lat sprawdzone międzynarodowe standardy. 

Przyjrzyjmy się naszej obecnej sytuacji:

1) Wyniki ogłaszane są w tydzień po wyborach i jeszcze podczas ogłaszania dochodzi do pomyłek

2) W międzyczasie, przez blisko tydzień nie jest jasne kto i gdzie pilnował głosów. Jest natomiast oczywiste, że różne komisje wielokrotnie przerywały pracę (co według międzynarodowych standardów jest zagrożeniem procesu wyborczego)

3) Od nocy powyborczej wiadomo, że coś złego dzieje się z systemem informatycznym, do którego mają być przekazywane wyniki z komisji obwodowych, że nie dość, iż się zawiesza, ale brak temu systemowi podstawowych zabezpieczeń. Tymczasem ten system nadal jest używany. Wyniki z protokołów były do niego wpisywane podobno ręcznie. Czy wszystkie? Czy niektóre nie były przesyłane przez sieć? A jak były zliczane dalej? Kto zagwarantuje, że system zliczania był szczelny?

4) W wyborach okazuje się, że w głosowaniu do sejmików wojewódzkich blisko 18% głosów w skali kraju było nieważnych. Blisko 1/5! Co więcej w niektórych komisjach to oznacza i 40% głosów nieważnych. Procent nieważnych przekracza wszystko, co widzieliśmy w wyborach samorządowych do tej pory. A trzeba tu dodać, że naukowcy badający geografię wyborczą, zwracali już uwagę na problem endemicznej epidemii nieważnych głosów w województwie mazowieckim, w wyborach poprzednich.

5) Jednocześnie, podane wyniki drastycznie, i znów, w sposób dotychczas nigdy niespotykany, odbiegają od wyników exit pollu. I nie chodzi tu o jakikolwiek sondaż preferencji wyborczych, ale o przeprowadzany wedle specjalnych rygorów exit poll. Jedna z partii ma wyniki blisko 7% wyższe niż w badaniu, zaś wszystkie pozostałe nieco niższe. Przy czym największa rozbieżność na niekorzyść dotyczy największej partii opozycyjnej!

6) Są bardzo liczne sygnały o drobnych nieprawidłowościach wyborczych – gdzieś brakowało karty w książeczce wyborczej z kandydatami jakiegoś komitetu, gdzieś nie policzono kilku głosów ewidentnie oddanych na kandydata, albo w komisji wyższego szczebla wpisano liczbę głosów mniejszą niż policzono w komisji niższego szczebla. Itd.

Każde z tych opisanych zjawisk pojedynczo jest niepokojące, ale można by je próbować bagatelizować. Wszystkie razem - świadczą o tym, że w Polsce coś złego dzieje się z wyborami. Trzeba to po pierwsze sprawdzić, poprzez przeprowadzenie weryfikacji przynajmniej w miejscach, które budzą najwięcej podejrzeń ze względu na liczbę głosów nieważnych, łącznie ze zbadaniem kart do głosowania, a po drugie dokonać na przyszłość zasadniczej sanacji systemu wyborczego.

Wybory to źrenica demokracji. Nie ma nic ważniejszego w tym systemie niż procedura, która zapewnia, że każda władza może zostać pokojowo zmieniona. Lekceważenie zastrzeżeń w tej sprawie, zakrzykiwanie wątpliwości, to pierwszy krok w kierunku niszczenia demokracji. Jak ja mam powiedzieć kolegom Ukraińcom, Białorusinom, Mołdawianom, że demokracja jest wspaniała, jak mamy pomagać przy wyborach Tunezyjczykom czy Gruzinom, kiedy w naszym własnym kraju nie można się doprosić ponownego przeliczenia i komisyjnego sprawdzenia głosów w przypadku tak drastycznym, jaki opisałam powyżej? Czy taka demokracja może uczyć kogokolwiek czegokolwiek? Nie raz i nie dwa dyskutowałam z tymi, którzy twierdzili, żw Polsce jest „Białoruś”. Nawet złościłam się na nich. Bo miałam przeświadczenie, że ile by nasz system nie miał wad i niedoróbek, ile straszliwych wad nie mieliby ludzie, to te sytuacje nie mają po prostu żadnego porównania. Po raz pierwszy od 25 lat pomyślałam, ze to jednak nie jest takie proste. Bo najpierw 18% głosów nieważnych… potem 25%... najpierw zatrzymywanie przez policję dziennikarzy relacjonujących protest w PKW, a potem usuwanie za pomocą policji męża zaufania, albo dziennikarza, który zauważy nieprawidłowości, bo „się awanturuje i zakłóca prace Komisji”. Jak się wejdzie na śliską równię pochyłą - to się zjeżdża.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

myślę że ludzka natura pozostaje podobna od wieków i ze wiedz o przeszłosci może nas wiele nauczyć. Jestem umiarkowanie konserwatywna w opiniach o kulturze i tradycji, zaś w miarę lewicowa (jeslli za lewicowy uznamy solidaryzm ) w pogladach społeczno - ekonomicznych. Bardzo szanuję pojęcie TOLERANCJI. Nie lewackiej "toleranci", która każe wręcz zachwycać się tym wszystkim do czego przeciętny Polak nie ma zaufania, ale prawdziwej, trudnej tolerancji oznaczającej szacunek dla drugiego człowieka i jego pogladów, nawet gdy nam sie nie podobają. Staram się oceniac ludzi po czynach a nie po przynależności do bandy. Wielka róznica.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Tak jest!
  • @Autor Całkiem słuszny tekst z jednym trochę przerażającym (czemu przerażającym - o tym...
  • @Autor Całkiem słuszny tekst z jednym trochę przerażającym (czemu przerażającym - o tym...

Tematy w dziale