Na budowę elektrowni jądrowych w Polsce wielkich szans nigdy nie było, a szczególnie po awarii w elektrowni Fukushima. Dziś media swoim skrótowym przekazem połączyły w jedno: trzęsienie ziemi, tsunami i awarię w elektrowni jądrowej Fukushima.
Kiedy ogląda się rocznicowe materiały dotyczące Japonii trudno rozdzielić co było pierwsze. Widz otrzymuje obrazy zniszczonych miast i w tle komentarz słowny o radioaktywności po awarii elektrowni atomowej. Obrazy pokazują, jak ludzie jadą, choć na chwilę, odwiedzić zniszczone domy, ale muszą szybko wracać, bo jest promieniowanie. Mało kto jest w stanie odróżnić co było pierwsze i jaki był łańcuch przyczynowo-skutkowy. Powstaje zbitek myślowy: elektrownia atomowa - trzęsienie ziemi - tsunami-promieniowanie radioaktywne.
Po takiej dawce informacji mało kto będzie chciał zaakceptować elektrownie jądrowe. I dobrze. Po tsunami i trzęsieniu ziemi można posprzątać. Promieniowanie radioaktywne zostanie tysiące lat.
Kilka informacji z Japonii.
1. Elektrownia atomowa w Fukishima jest otoczona strefą ZERO o promieniu 15 km z której wszystkich wysiedlono, strefę otoczono 3 metrowym murem i nikt poza pracownikami budującymi sarkofagi nad reaktorami nie ma tam wstępu.
2. Kolejna strefa 30km. Z niej również wysiedlono ludzi, ale mogą tam przebywać czasowo.
3. Japonia zamknęła 52 z 54 reaktorów atomowych.
4. Obecne zużycie węgla w elektrowniach w Japonii sięgnęło 200 mln ton. Do roku 2030 planuje się zwiększenie zużycia węgla do 500 mln ton rocznie na potrzeby energetyki.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)