29 obserwujących
344 notki
444k odsłony
3405 odsłon

Pandemia w państwie tuskim. I co dalej z Unią?

Fot. Archiwum własne (kielce.uw.gov.pl)
Fot. Archiwum własne (kielce.uw.gov.pl)
Wykop Skomentuj172

Epidemia koronawirusa bezlitośnie obnażyła słabość ponadpaństwowych struktur reprezentowanych i tworzonych przez urzędników z politycznej nominacji, bardzo często nie mających jakiegokolwiek mandatu i nie ponoszących odpowiedzialności za swoje działania. Teraz już większość wie, do czego służy państwo...

I jak bardzo jest potrzebne historycznej społeczności, żyjącej od wieków na danym terenie.

Widzimy dziś czarno na białym, jak międzynarodowe struktury funkcjonują w sytuacjach biologicznego zagrożenia. To przede wszystkim bardzo bolesne uderzenie w Unię Europejską, aspirującą do roli mega-państwa. Teraz już wiadomo, że jej rola powinna być ograniczona do zadań wspomagających, a nie osłabiających struktury państwowe. Do budowania więzi kooperacyjnych i usprawniania bezpiecznej komunikacji, poszerzania wolnej wymiany towarów oraz usług, czuwania nad bezpieczeństwem zdrowotnym i wyrównywania cywilizacyjnych różnic pomiędzy regionami. 

Totalitaryści pokroju Aleksandra Kwaśniewskiego na usługach nowego mega-państwa, jakim miała być Unia Europejska, świetnie wiedzą, na co się zanosi, jakie będą społeczne reakcje na kryzys wywołany koronawirusem. Że pojawi się być może gwałtowny sprzeciw wobec planów dalszej europejskiej integracji na zasadach formułowanych przez eurokratów.  

Można mieć nadzieję, że mieszkańcy Europy zaczną patrzeć na polityków nie jak na przedstawicieli nowego obiecującego świata, ale jak na pracowników zakładu pogrzebowego, którzy zachęcają nas do udziału w jakimś eksperymencie medycznym i sekcji własnych zwłok. Unia Europejska w tych dniach zagroziła samej sobie, nie reagując na płynące z Chin sygnały alarmowe o śmiertelnie niebezpiecznej epidemii, nie uruchomiła też żadnych procedur bezpieczeństwa. Zagrożenie zostało całkowicie zbagatelizowane przez europejską elitę, co zakończyło się dla wielu jej przedstawicieli kwarantanną i przypadkami zakażeń. 

Tymczasem miast bicia się w pierś słyszymy atak na tzw. państwo narodowe, którym zgrany polityk Kwaśniewski, przebywający na wymuszonej „kwarantannie” w Szwajcarii, etykietuje suwerenne polskie państwo. Rzeczpospolita, co jest oczywiste dla każdego, kto choć liznął nieco historii, nigdy nie była państwem narodowym, podobnie jak większość pozostałych europejskich krajów, stanowiących konglomerat rozmaitych społeczności, nacji i grup etnicznych. Dzisiaj na szczęście upowszechnia się świadomość, że skuteczność przeciwdziałania biologicznemu zagrożeniu, w jego różnej formie, na danym terytorium zależy w pierwszej kolejności od wyboru właściwych ludzi na funkcje publiczne, sprawności państwowych struktur (szczebla centralnego i regionalnego oraz samorządowego) i rezerw – materialnych oraz finansowych - tworzonych na potrzeby kryzysowe.  

Co ma do tego państwo tuskie jako synonim – państwa teoretycznego? Otóż problemy, z którymi od pięciu lat zmaga się rząd Rzeczpospolitej, stanowią pozostałość tego paździerzowego tworu. Tylko cudowi nad urną w roku 2015, zgraniu się postkomuny i otrzeźwieniu społeczeństwa w ostatniej krytycznej chwili zawdzięczamy, że państwo polskie wciąż istnieje. I buduje na nowo swą pozycję w Europie oraz próbuje skutecznie przeciwstawić globalnej epidemii.  

W którym miejscu byłoby ono dzisiaj z politykami maszerującymi na kolanach do Berlina, i innych europejskich stolic, by tam szukać światłej rady? Czy dzisiaj, w tuskim państwie, gdyby trwało dalej, dwa razy większa liczba zakażonych i śmiertelnych ofiar niż w Niemczech czy we Francji, tłumaczona byłaby przez polityków tego tworu wieloletnimi, widocznymi od dekad dysproporcjami w rozwoju?

Wykop Skomentuj172
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka