Ks. jezuita Krzysztof Mądel uprawia publicystykę, która może podobać się tzw. salonowi. Jego ostatnia publikacja nosi tytuł "Sikorski ma rację" i jest oczywistą, z góry założoną prowokacją, stąd nie towarzyszy jej jakakolwiek rzeczowa argumentacja, bo i po co? Ks. Mądel nie lubi tradycjonalistów, ma całe to nasze gadanie w głębokim poważaniu i prawdopodobnie czuje się tak związany z otwartym kościołem, iż nie zauważył, że stoi w przeciągu, który wywiał wokół niego wszystko, co mogłoby kojarzyć się z przeszłością.
Ale czy wybiera w ten sposób przyszłość? Chyba zdaje sobie sprawę, że dla towarzystwa z którym flirtuje jest zbędnym reliktem. Zaglądam na bloga ks. Mądela z ciekawości i za każdym razem żaluję, że to zrobiłem... Istnieje duże prawdopodobieństwo, że autor ten zupełnie nie zna się na tym, o czym pisze. Sikorskiemu ani w głowie wszak idea pomocniczości, ani też żadna inna - świadcząca o jakiejś symetrii w relacjach pomiędzy państwami członkowskimi UE. Jezuita prawdopodobnie w ogóle nie zapoznał się z wystąpieniem szefa MSZ, który wygłosił barwny tekst publicystyczny z nikim uprzednio go nie konsultując, poza rzecz jasna Authorem Crowmanem, czyli nieznanym ogółowi, brytyjskim ghost-writerem. Moją uwagę zwróciło u Sikorskiego subiektywne wypunktowanie różnych zdarzeń w historii Polski, które przyczyniły się do perturbacji dziejowych Rzeczypospolitej. Byłoby właściwym, gdyby szef polskiej dyplomacji powierzając naszemu zachodniemu sąsiadowi przywództwo w UE podał również historycznie potwierdzone fakty, które je uzasadniają. Ja takowych nie widzę. Może Ksiądz Mądel wie coś więcej o niemieckiej pomocniczości?
Teksty Księdza Mądela, publikowane na Salonie 24, sprawiają wrażenie ciężko wypracowanych, ale efektów nie widać. Skoro pisze np. o "partaczach" to powinien wiedzieć, że określenie "póki co" jest brzydkim rusycyzmem. A to zdanie to już zupełny bełkot: "Rzeczywista pomoc unijna w sprawach gospodarczych lub finansowych musi być zatem oparta na rzeczywistej wiedzy ekonomicznej i gospodarczej, rzeczywistej, czyli tej, którą zwykli się popisywać dyplomaci na rautach, ale tej, na podstawie, której można napisać budżet lub zrobić biznes bez większego niż to konieczne ryzyka".
Ciężka praca ks. Mądela została jednak doceniona przez GW, która zwykła korzystać z takich usłużnych duchownych. W tym przypadku odniósł się on do relikwii Jana Pawła II przyznając że wystawianie krwi papieża w krysztale to pomysł rodem z średniowiecznych praktyk Kościoła. „- Wtedy wierni nie czytali, nie pisali, niewiele wiedzieli o świecie. Potrzebowali innych bodźców religijnych. Czasy się jednak zmieniły, a kontekst kulturowy podpowiada, że krew jako relikwia może być negatywnie oceniana” - twierdzi. Dodaje, że trzeba wyjaśnić, w jaki sposób krew znalazła się w posiadaniu metropolity: - Nie wyobrażam sobie, że ktoś tuż przed śmiercią Wojtyły myślał o przyszłym procesie i zabezpieczał "pamiątki".
Średnio rozgarnięty krakowianin wie o co chodzi, ale fakt ten powinni znać też inni. Krakowskie Centrum im. Jana Pawła II "Nie lękajcie się" staje się wielkim miejscem kultu, i nie chodzi w tym przypadku o nowo powstające obiekty, ale promieniującą juź dzisiaj z niego duchowość. Widać wyraźnie, źe ktoś boi się mocy tych relikwii.
http://krahttp://admin.salon24.pl/posts-edit/372123kow.gazeta.pl/krakow/1,71704,8940073,Krew_Jana_Pawla_II__Relikwia_budzi_kontrowersje.html#ixzz1gA2WJXkI


Komentarze
Pokaż komentarze (5)