Bezkrytyczne wsłuchiwanie się w opinie osób reprezentujących lewą stronę sceny politycznej może skutkować nieodwracalnymi zmianami w mózgu (ostrzegam, gdyż głupota – jak wirus – przenosi się w tym środowisku z osobnika na osobnika, nie wybierając czy to profesor czy tylko feministka).
Podczas niedawnej dyskusji z Tomaszem Terlikowskim, która dotyczyła in vitro, Wanda Nowicka stwierdziła, że ludzki zarodek nie jest człowiekiem, tak jak nie możemy powiedzieć, że żołądź jest dębem. Możemy się tylko domyślać, że z punktu widzenia osoby, która pędzi przez park do swojego postępowego matecznika, miażdżąc pod drodze pospolite żołędzie, również ludzki byt w swoich pierwocinach nie zasługuje na większą uwagę. Nowicka nie jest bynajmniej odkrywcza i podąża cudzym tropem. Powtarza bowiem tezę Jacka Hołówki, filozofa i etyka, który w „Rzeczypospolitej” napisał przed czterema laty w tekście „Metafizyka prenatalna Kościoła”: „Słyszę od zaprzyjaźnionych księży, którzy mówią mi: "Ja wprost widzę, że zarodek jest człowiekiem, bo przecież powstał z dwojga ludzi i nie może być czymś innym". Odpowiadam na to, że przecież żołądź pochodzi z dębu, a nie jest dębem, jabłko z jabłoni, a nie jest drzewem, jajko od kury itd(…)Głosząc ogólne twierdzenia, zawsze bierzemy odpowiedzialność za ich logiczne konsekwencje, i ta sama logika obowiązuje w każdym gatunku, więc jeśli żołądź nie jest dębem, to zarodek nie jest człowiekiem, tylko czymś innym, i nawet wiemy czym – zarodkiem właśnie”.
Gdyby przyszłość jakiegoś gatunku zależała od istnienia jednego zarodka czy jednego tylko nasiona, wówczas nikt prawdopodobnie nie miałby wątpliwości, jak ogromna jest wartość takiego materiału biologicznego. Jednocześnie na przykład bardzo głęboko tkwi w nas zainteresowanie bytami, które dawno przestały istnieć. Jakże byłoby wspaniale, gdyby udało nam się powołać do życia istoty, które żyły przed milionami lat. Czy słyszeliście może o silene stynophylla, roślinie sprzed 30 tysięcy lat? Jej nasionko, wydobyto spod wiecznej zmarzliny z dawnej nory syberyjskiej wiewiórki. Roślina do ożywienia nie wymagała wielkich zabiegów. Wystarczyło ją zasadzić w ziemi i podlać wodą. Gdyby jakimś cudem przetrwał w tych warunkach np. mamut w postaci zarodkowej, czyli zdaniem współczesnych medyków bardzo optymalnej do przechowywania, to mielibyśmy do czynienia z jeszcze większym cudem. Czymże zatem jest syberyjskie nasiono jeśli w istocie nie silene stynphylla?
Ochrona życia dlatego wymaga tak wielkiej uwagi, że stanowi – jeśli nawet nie brać pod uwagę aspektów etycznych - fundament funkcjonowania ziemskiej bioróżnorodności. Ludzkie życie z wielu rozmaitych powodów jest bytem unikatowym i musi być bezwzględnie chronione w wymiarze gatunkowym, ale przede wszystkim jednostkowym. Stąd profesor Jacek Hołówka i w ślad za nim Wanda Nowicka - mylą się. Zarodek jest człowiekiem, tak jak żołądź dębem. Jest to tak pewne, jak stwierdzenie, że ludzki zarodek dębem nie jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)