Dość późno przeczytałem tę notatkę, ale teraz jest dobry moment, żeby podjąć polemikę z wyrażonym w niej poglądem. Jakąś chwilę temu red. Terlikowski - reagując na informacje o obecności Jana Kobylańskiego w Komitecie Poparcia Marszu Niepodległości - napisał w trosce o edukację swych dzieci, że – cytuję –„Polskość nie jest i nie powinna być kojarzona z antysemityzmem czy rasizmem, a patriotyzm, szczególnie w polskim wydaniu nie powinien kojarzyć się z niechęcią do innych narodów”.
Wyobraźmy sobie, że autor napisał podobne zdania, ale o 180 st. odwrócił w nich wektory. Mielibyśmy wówczas następującą opinię: „Polskość jest i powinna być kojarzona z antysemityzmem czy rasizmem, a patriotyzm, szczególnie w polskim wydaniu powinien kojarzyć się z niechęcią do innych narodów”. Autor zapewne bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, że jest to pogląd dość powszechny w świecie. Jego przekonanie, że jesteśmy krajem w którym z powodzeniem funkcjonowały przez wieki bardzo różne społeczności, nie znajduje uznania. Dlaczego? Zapewne z wielu różnych powodów.
Moja intuicja podpowiada mi, że stało się tak dzięki temu, że Polacy układali sobie relacje z mniejszościami na własnych zasadach. Dzisiaj, gdy to właśnie mniejszości definiują swój stosunek do Polaków i polskości, nadając ton publicznej debacie i rozmaitym instytucjom, wołanie Tomasza Terlikowskiego o wzajemny szacunek i uznanie, jest pogardliwie lekceważone. Pytanie: kto jest temu winien? O to zaś TPT powinien zapytać przedstawicieli niektórych mniejszości.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)