Konsternacja w Warszawie. Polskie Stronnictwo Ludowe ma nowego prezesa. Na zmianę, która dokonała się na szczycie władzy tej jedynej dziś chłopskiej partii w parlamencie, nie miał wpływu ani główny rozgrywający polskiej polityki, ani nawet żaden z dyżurnych autorytetów.Piechociński wychynął nagle, jak filip z konopii (żeby choć indyjskich) i elita oraz obsługujące ją media będą potrzebowały nieco czasu, aby odnieść się do sprawy. Postać nowego prezesa można by ocenić z marszu, gdyby ktokolwiek serio traktował debaty gospodarcze w Sejmie.
266
BLOG
PSL - w stronę sitwy czy Narodu?
Uczestnicząc w kilku posiedzeniach komisji infrastruktury zastanawiałem się, co też człowiek pokroju Piechocińskiego robi w takim zabetonowanym, obrotowym ugrupowaniu i po co interesuje się np. analizami i programami rozwoju gospodarki, w szczególności zaś infrastruktury i budownictwa, skoro z góry wiadomo, że nigdy nie zostaną wykorzystane w praktyce.
Nie jest wykluczone, że znojna praca i doświadczenie Piechocińskiego owocować będą przez pewien czas jedynie uznaniem ze strony ludowców i funkcją malowanego przewodniczącego. Polityk ten ma jednak sporo atutów w swoich rękach - nie tylko własnych, ale również wynikających z charakteru formacji, której przewodzi.
PSL od lat jest bardzo potrzebne innym ugrupowaniem. Całuśne gesty do Piechocińskiego wykonuje dzisiaj Leszek Miller. Przemieniająca się w truchło postpezetpeerowska lewica w Polsce łaknie świeżej krwi, stąd pierwsze jej awanse do nowego przewodniczącego. Mariaż z ludowcami zapewnił postkomunistom kilka kadencji sytych rządów. PSL, do czasu pojawienia się „Samoobrony”, było przez długi czas - przynajmniej w sensie formalnym - jedynym obrońcą interesów polskich rolników. Komitywa z lewicą, zarówno czerwoną jak i rożową, oraz późniejsze paktowanie z koncesariuszami gospodarki, czyli platformersami, spowodowało, że peeselowcom zagląda dziś w oczy widmo śmierci politycznej.
PSL z różnych powodów zasługuje na protekcjonalne traktowanie. Będąc chłopską partią, o wspaniałym patriotycznym rodowodzie, mocno zakorzenioną niegdyś w wartościach, koncentruje od lat swą uwagę głownie na beneficjach wynikających z udziału w sprawowaniu władzy, prezentując przy tym niemal całkowicie bezideowe oblicze.
Piechociński może, rzecz jasna, nadal podążać tą sprawdzoną, prowadzącą jednak ku niebytowi drogą. Może też zwrócić się bardziej w kierunku swego potencjalnego elektoratu próbując poszerzyć program swej partii o wątki ogólnonarodowe (również w wymiarze społecznym czy gospodarczym), konserwatywne i chrześcijańskie. W sytuacji kryzysu przywództwa politycznego w Polsce pojawienie się nowej postaci daje, przynajmniej teoretycznie, impuls do rozwoju ugrupowania, które do tej pory nie potrafiło wykorzystać swych naturalnych atutów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)