Trudno zrozumieć o co chodzi pod Wawelem z tymi „mikołajkami”. Zagadkowe określenie dotarło do Krakowa prawdopodobnie ze stolicy. – Kupujesz coś na mikołajki? – zapytał mnie kiedyś znajomy. W pierwszej chwili zupełnie nie skojarzyłem. Wyjaśniło się kilka lat temu, gdy na Rynku Głównym przy okazji targów bożonarodzeniowych pojawiły się w hurtowych ilościach mikołajki, czyli postaci znane wszystkim z galerii handlowych, z białymi brodami i odziane w czerwone stroje.
O św. Mikołaju mówić zaczęło się w lokalnych mediach, gdy organizator targów postanowił zaprosić z Rovaniemi charakterystyczną, występującą w reklamach postać. Dopiero pojawienie się fińskiego gościa w roku 2010 wywołało mocno spóźnioną reakcję ze strony krakowskiej Kurii. W rok później na Rynku mieliśmy już dwóch Mikołajów – świętego, w stroju biskupim (w tę rolę wcielił się ks. dr Tadeusz Nosek z parafii św. Mikołaja) oraz klasycznego, odzianego na czerwono Santa Clausa. Dzieciaki były nieco zdezorientowane, ale i radosne. Pojawiła się podwójna okazja do sięgnięcia po cukierki.
W Krakowie przebieraniec będzie musiał ustąpić pola świętemu, choć dysponuje przewagą liczebną. Na początku grudnia w jego czerwonym wdzianku pojawiło się aż 250 mikołajowych motocyklistów. Stroje, uszyte gdzieś w Chinach, kupowano po piątce złociszy (biskupie szaty byłyby zapewne znacznie droższe).
Santa Claus z pewnością nie podda się łatwo, gdyż ma za sobą globalne, merkantylne wsparcie. To dzięki niemu można upchać sporo produktów, niekoniecznie związanych z Bożym Narodzeniem, które nagle stało się dla postępowych oszołomów de mode. Z ich punktu widzenia postać Santa Clausa ma bardzo korzystne konotacje, kojarzy się bowiem z Dziadkiem Mrozem, który w sowieckich czasach próbował w demoludach wyrugować św. Mikołaja, a także niemieckim Pelzniklem, postacią popularyzowaną w czasach Reformacji.
Zapewne mało kto wie, że Dziadek Mróz, popularny jeszcze przed rewolucją bolszewicką, został w roku 1928 oficjalnie potępiony, jako sprzymierzeniec kapłanów, kułaków oraz pozostałych, skazanych na eliminację, klas społecznych. Po pewnym czasie Stalin dostrzegł jednak potencjał tkwiący w postaci Dziadka Mroza, sugerując jedynie zmianę koloru jego szat na niebieski. Santa Claus, którego postać dla Coca Coli stworzył czerpiąc z gotowych wzorców Haddon Sundblom, jest chętnie wykorzystywany przez masową podkulturę. „Zły Mikołaj” pojawia się nie tylko w reklamach, ale także w filmach dla dorosłych.
Można zatem uznać za dar losu, że ks. Tadeusz Nosek wziął w Krakowie sprawy w swoje ręce. W tym roku zorganizowane zostały z jego inicjatywy I Krakowskie Dni Patrona Daru Człowieka Dla Człowieka, których centralną postacią jest św. Mikołaj, biskup Myry. Przez 8 dni spotyka się on w wielu miejscach i świątyniach Krakowa z różnymi świętymi. 6 grudnia orszak św. Mikołaja wyruszy z Tyńca do Rynku Głównego. Tam spotka się z czekającymi nań dziećmi i - nie miejmy złudzeń – wieloma „mikołajkami”.


Komentarze
Pokaż komentarze