Lesnodorski Lesnodorski
362
BLOG

Finis Poloniae? Polska polityka w starych koleinach

Lesnodorski Lesnodorski Polityka Obserwuj notkę 5

Debata polityczna pogrąża się w Polsce w oparach szaleństwa. Po kilku tygodniach nieobecności w kraju można dojść do wniosku, że nie sposób już w naszej Ojczyźnie bardziej głupio myśleć, pisać oraz mówić. Trudno zrozumieć, na przykład, dlaczego prawicowe media reagują ze śmiertelną powagą na każdą, najdrobniejszą nawet prowokację ze strony zjednoczonego lewactwa. Jazgot, jaki towarzyszy toczącemu się dyskursowi, odwraca uwagę od spraw dużo bardziej istotnych, związanych z przyszłością kraju.

Z perspektywy neutralnej Szwecji, czyli niespełna dziesięciomilionowego kraju, który produkuje wysokiej klasy samochody osobowe i ciężarowe, konstruuje wspaniałe myśliwce oraz okręty*, a także buduje tunele, drogi i świetnie zagospodarowane dzielnice mieszkaniowe, polskie dyskusje toczące się ab ovo, przywołują na myśl jedynie pierwociny samoorganizowania się jakiegoś bardzo prymitywnego społeczeństwa.

Najnowszym wynalazkiem prawicy w Polsce jest odgrzewanie narodowego kotleta. Przekładaniec, jaki tworzy dziś Zawisza wespół z Ziemkiewiczem, w którym miałby się spotkać szczery patriota z łysogłowym troglodytą wykrzykującym hasło „Polska dla Polaków”, jest konstrukcją chorą, nieprzystającą do współczesnych realiów. Na tym tle dużo zdrowiej prezentuje się ruch, który firmuje swą osobą Piotr Duda. Celowo w tym miejscu nie przywołuję nazwy tej organizacji, gdyż widzę w wypowiedziach jej lidera trudną do zrozumienia niekonsekwencję. „Polityka liberalna w Polsce i Europie poniosła klęskę, trzeba iść w Polskę i w Europę socjalną” – stwierdza związkowiec. I, niestety, powtarza te słowa w kolejnych wywiadach

Duda mówiąc dziś o Polsce „socjalnej” może zaszkodzić sprawie modernizacji kraju, dla której jest to prawdopodobnie ostatni moment. Pojęcie państwa socjalnego kojarzy się w naszym kraju z dzieleniem biedy, omnipotencją administracji i wyrzucaniem w błoto publicznych pieniędzy. Socjalną rzeczywistość niech sobie może budują inne nacje… Nad Wisłą rację bytu ma Polska solidarna, która tworzy warunki do gospodarczego rozwoju, zapewnia poszanowanie dla tradycyjnie rozumianej rodziny i otacza opieką ludzką egzystencję na każdym z jej etapów.

Polska w ostatnich dekadach wyzbyła się większości aktywów. Pozostało nam jeszcze nieco wartości niematerialnych. Najważniejsze z nich związane są z wielkim przebudzeniem w postaci Sierpnia 1980 roku, nauczaniem (społecznym) Kościoła oraz dziedzictwem papieża Jana Pawła II. Aż dziw zatem, że odwracamy się od dorobku, którego zazdrościło nam wiele krajów. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu z nas miało świadomość, że do sytej Europy wnosimy ważne wartości duchowe, które z powodzeniem oparły się próbie, na jaką wystawiły nas dwa najbardziej diabelskie totalizmy.

Pojęcie Polski solidarnej wykracza daleko poza kwestie socjalne. Jan Paweł II, który był jedną z największych współczesnych nam indywidualności, już w 1979 roku - podczas swojej pierwszej wizyty podkreślał na Jasnej Górze, w trakcie spotkania z naukowcami KUL, iż wyzwolenie potencjału duchowego i umysłowego człowieka możliwe jest tylko we wspólnocie. Konstatacja ta powróci ze szczególną mocą w roku 1987 podczas mszy św. na gdańskiej Zaspie: „Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim”. Papież odrzucał indywidualizm i totalizm, nazywając ten ostatni antyindywidualizmem.

Główne grzechy, które od lat trawią polską politykę, wynikają z działania niesolidarnego i chęci podporządkowania większości własnym, egoistycznym celom. Intencje są różne, ale w skutkach dają podobny efekt. Uniwersalnej recepty na sukces nie mają dzisiaj ani socjaldemokraci (w państwach skandynawskich zmuszeni są oni do korygowania polityki państwowej, w Polsce zaś - jako kawiorowa lewica - koncentrują się wyłącznie na walce o dostęp do koryta), ani tym bardziej liberałowie, ludowcy czy narodowcy.

Polacy, którzy są indywidualistami, zostali zainfekowani w ostatnich latach liberalizmem (realizowanym obecnie w karykaturalnej formie przez partię władzy). Mało kto zwraca uwagę, że na rynku globalnym większość odnoszących sukcesy krajów, będących prawdziwymi tygrysami gospodarczymi, stosuje różne formy interwencjonizmu państwowego (m.in. Szwecja, Kanada, Korea Południowa, Japonia). Nie oszukujmy się: postulaty ogałacania państwa z jego kluczowych funkcji są na rękę wszystkim tym, którym marzy się „Finis Poloniae”.

* Sześć lat temu szwedzki okręt podwodny Gotland, o czym szeroko informowały branżowe media, dowodzony przez komandora porucznika Friedrika Lindena, wyszedł zwycięsko z pojedynków z okrętami US Navy. W symulowanych starciach zatopił prawie wszystkie typy jednostek amerykańskich - od lotniskowca Ronald Reagan po atomowe okręty podwodne typu Los Angeles. W finale zaś wystrzelił cztery torpedy w kierunku lotniskowca Nimitz… Jestże to do wyobrażenia w Polsce? 

Lesnodorski
O mnie Lesnodorski

Tylko prawda jest ciekawa. Tego nie przeczytasz gdzie indziej. Ripostuję zwykle na zasadach symetrii. Wszystkie umieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka