Władze stolicy wydały zgodę na działalność klubu go-go na Krakowskim Przedmieściu. Interes musi być bardzo atrakcyjny i pod niemałą protekcją, skoro TVN poświęciła temu "wydarzeniu" dyskusję z udziałem prof. Hartmana i ks. Sowy, poprzedzoną "felietonem filmowym" reportera Knapika w którym połączył on w niesmaczny coctail, będący kpiną z widza, wypowiedzi kombatantów, urzędników, księży i menedżera "klubu" oraz występy półnagich girls. Przy okazji nie omieszkano podać nazwy i lokalizacji przybytku.
Ile taka promocja w bardzo dobrym czasie antenowym kosztuje - tego pozostali przedsiębiorcy, których interes już nie jest aż tak ochoczo chroniony, mogą się tylko domyślać. Dziwić może przede wszystkim to, że leciwa prezydent Wawy, której minął niedawno szósty krzyżyk, jejmościna rodem ze stolicy, nie zdążyła do tej pory załapać, iż słowo "przedmieście" nie oznacza w tym wypadku odległej dzielnicy portowej, ale ulicę znajdującą się w ścisłym centrum miasta, które po raz kolejny - niestety - doświadcza najazdu barbarzyńców.
Ps. Postawione w tytule pytanie jest retoryczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)