Zauważyłem, że trybuna sejmowa co pewien czas, w sytuacjach ważnych dla Polski opanowywana jest przez falangę kobiet w wieku poborowym, prawdopodobnie pragnących zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej krzykiem, podrygiwaniem i gwałtowną gestykulację.
Mnie to nie bierze, ale jak wiadomo każda potwora znajdzie amatora. Dzisiaj ujawniła się posłanka Pomaska, zołzowata bardziej na zimno, która nie przebiera w środkach, pytając czy wiceminister Wąsik, pracujący nad ustawą o policji, ma już ksywkę Gumowe Ucho.
Sugerowała też, że nasi dzielni ministrowie, którzy zabrali się do zwalczania korupcji i innych patologii, ukrywają się w ławach rządowych, gdyż siedzą na ich końcu. Pytanie Pomaskiej nasunęło mi określenie dla tych sejmowych, lewicowych (lewackich*) heter, które - jak się domyślam - mają w swoim wachlarzu jeszcze inne środki oddziaływania: płacz, histerię, tupanie. A może nawet publiczne obnażanie się. Po jej występie nie mam już zatem wątpliwości, że te panie to po prostu GUMOWE WARGI.
I takim określeniem będę się od tej pory posługiwał w stosunku do nich. Przywołane przez Pomaską określenie Gumowe Ucho świadczy o tym, być może, że posłanka ta przebywa od jakiegość czasu w środowisko starych bezpieczniaków, albo ich informatorów, którzy świetnie znają takie właśnie nazewnictwo.
* Niektórzy spośród tych ludzi uważają się za centrystów, a nawet prawicowców, ale jak poskrobać to wychodzi z nich ordynarne lewactwo, czego świadectwem jest udział ich w głosowaniach dotyczacych między innymi ustawa o uzgodnieniu płci.




Komentarze
Pokaż komentarze (24)