Blog
ArtLeśnodorski
Lesnodorski
Lesnodorski Póżartem, lecz całkiem serio
12 obserwujących 246 notek 240212 odsłon
Lesnodorski, 6 grudnia 2016 r.

Sztandar Solidarności. Ciury i „bohaterowie” (I)

Przy okazji zmian, które dokonują się w Polsce, rozgorzała ostra dyskusja na temat tego, kto jest tak naprawdę uprawniony do reprezentowania Solidarności. Oczywiście uważają się za takowych przede wszystkim tuzy solidarnościowego podziemia, postaci związane z określoną formacją polityczną, które przez ostatnie dwie i pół dekady w różnej formie czerpały rozmaite korzyści z tytułu obecności w orbicie władzy. Reszta, ich zdaniem, nie jest do tego uprawniona.

Tuzom wtóruje pomniejszy plankton blogerski – niedawno jeden z autorów wypominał drugiemu, że wtedy kiedy on (rzekomo) walczył z ZOMO pod Arką w Bieńczycach, to jego adwersarz pewnie nosił koszulę w zębach.

Powstał zatem kłopot, ale jest on tak naprawdę tylko pozorny. Kto bowiem ma prawo podnieść i ponieść sztandar? Otóż... każdy, drodzy Panowie i Panie! To oczywiste. Sztandar, podobnie zresztą jak zloty róg się miewa, ale można łatwo go stracić. Każdy to wie, poza polskimi tzw. elitami. Nie jest żadną tajemnicą, że ci ludzie, którzy dzisiaj się obudzili i rozglądają za sztandarem, sami go porzucili. Nie tylko w faktycznym znaczeniu tego słowa, ale również symbolicznym – poprzez działanie niesolidarne, często zwykłe złodziejstwo, pogardę dla prostych ludzi posuniętą do ostentacji, kłamstwo i butę.

Historycznie, tak mówi każda tradycja, sztandar jest tego, kto go podniesie. Może to zrobić zwykły ciura, który miał refleks i właściwe wartości w sercu, nakazujące mu ocalenie symbolu, może nawet zupełnie przypadkowa osoba, znajdując się we właściwym miejscu i czasie.

Często to właśnie tacy ludzie zostają bohaterami. Na polach Grunwaldu sztandar ratowali najmężniejsi. W literaturze znany jest przykład Nemeczka, małego bohatera, który przypłacił uratowanie flagi przeziębieniem i śmiercią. Sztandar Niepodległej nieśli młodzi legioniści, często uczniowie, żadni tam jacyś potomkowie wielkich rodów, które trzy wieki wcześniej budowały potęgę I Rzeczpospolitej.

Jeśli ktoś szuka przyszłych bohaterów to niech bliżej przyjrzy się młodym chłopakom z formacji narodowych, grup rekonstrukcyjnych czy obrony terytorialnej, którym droga jest Polska. To oni mają szansę. Także dzisiejszy reformatorzy Polski, którym odbiera się prawa do niesienia sztandaru Solidarności.

Sztandary - i związany z nimi etos - nie są niczyją własnością. Jest tylko jedna rzecz... Historyczna nazwa stanowi własność organizacji, który kontynuuje tradycje sierpniowego ruchu związkowego. Własność tą należy chronić na drodze prawnej przed rozmaitymi uzurpatorami. 

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Do czytania na własną odpowiedzialność Wszystkie umieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Że się też Panu chciało to wszystko tak sumiennie spisać. Większość powinna przeczytać,...
  • Fryderyk Zoll (młodszy) zabrał włos w dyskusji li tylko, dlatego, by pokazać, referentom,...
  • To było do Blackleya.

Tematy w dziale