Na pytanie „Co Polacy zawdzięczają Papieżowi Janowi Pawłowi II?” respondenci wskazywali przede wszystkim na odzyskanie niepodległości, upadek komunizmu i pozycję Polski w świecie. W dalszej kolejności wymieniali kształtowanie sumień rodaków oraz umocnienie wiary w Boga.[1]
Jan Paweł II był zatem dla większości Polaków przede wszystkim przywódcą narodowym, autorytetem publicznym, a wdalszej kolejności moralnym punktem odniesienia w życiu osobistym. Dlatego nie powinna większości z nas szokować koncepcja, której głosicielami byli kolejno Juliusz Słowacki, Czesław Miłosz i Dariusz Karłowicz, wedle której Jan Paweł II pełnił wyjątkową w naszej historii rolę króla Polski: Jan Paweł II był naszym przywódcą duchowym i w jakimś sensie przywódcą politycznym – kimś w rodzaju monarchy sprawującego szereg istotnych funkcji politycznych i metapolitycznych, które w ustroju mieszanym przypadają głowie państwa. Jako król i autorytet duchowy Papież kształtował oblicze Polski zarówno w wymiarze faktów, jak i przyjętych przez wspólnotę polityczną norm. Kto na chwilę nie odejdzie od kserokopiarki, pytając o znaczenie Jana Pawła dla polskiej solidarności, kto nie spróbuje zrozumieć związku krakowskich Łagiewnik i Stoczni Gdańskiej, kto nie przysłucha się wystąpieniu Papieża w polskim parlamencie i nie zada sobie trudu zrozumienia jego republikańskiego kontekstu – ten nie odgadnie, że fundamenty polskiej solidarnościowo-republikańskiej tożsamości trzeba zrozumieć, a nie konstruować! Wyłączmy na chwilę kopiarkę, a okaże się, że w zasięgu ręki mamy polskie federalist papers, że w Gdańsku cumuje nasze My Flower, że mamy punkty odniesienia silniejsze niż absolutyzm i rewolucja.[2]
Wyjątkowość roli monarchy podkreślała jeszcze wywodząca się z XVI w. tradycja przywódcy Kościoła katolickiego w Polsce jako interrexa. Jan Paweł II był, obok Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego oraz Lecha Wałęsy, do 1989 roku jedynym przywódcą polskiego narodu, który cieszył się powszechną i niekwestionowaną legitymizacją ludu. To być może wyjaśniałoby wyniki cytowanych badań, w których Jan Paweł II jest postrzegany przede wszystkim jako Ten, który przeprowadził umęczony Naród przez Morze Czerwone.
Jest swoisty paradoks w tym, że ludzie, którzy są rozpoznawalni niemal w każdym zakątku ziemi, są jednocześnie nieodkrytym lądem dla tak wielu. Odnosi się to zwłaszcza do polskiego papieża ze względu na zupełnie bezprecedensową liczbę pielgrzymek oraz relacje medialne z najważniejszych wydarzeń z Jego udziałem. Tak pisał o tym George Weigel w „Świadku nadziei”: Jan Paweł II (…) był niezaprzeczalnie najbardziej widocznym papieżem w dziejach. W istocie można udowodnić, że był on najbardziej widocznym człowiekiem w historii. Niemal na pewno był widziany na żywo przez większą liczbę ludzi niż jakikolwiek kiedykolwiek żyjący człowiek. (…) Tkwi w tym jednak pewien paradoks: ten najbardziej widoczny z ludzi może także być najmniej rozumianą wybitną postacią dwudziestego wieku.
Jego Wysokość Jan Paweł II przeprowadził nas przez Morze Czerwone, odnawiając oblicze ziemi. Benedykt XVI odbudowuje europejską chrystianitas, wzywając do wyjścia z katakumb.
Mija drugi rok bezkrólewia. Czas refleksji i czas dojrzewania...do samodzielności. Czas zrozumienia.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)