„Hospicjum to nie wysypisko śmieci”– grzmiał przedświąteczny Super Express. W Łodzi wybuchł skandal, ponieważ mieszkańcy osiedla Julianów zaprotestowali przeciwko budowie wielkiego hospicjum między ich domami. Według projektu architektonicznego ma to być obiekt na około 3 tyś. m. kw. – jeden z większych tego typu w Polsce. Pomysłodawcy hospicjum słusznie przekonują, że Łódź nie ma stacjonarnego ośrodka hospicyjnego z prawdziwego zdarzenia. Jednocześnie w tonie ich wypowiedzi da się wyczuć niepokojącą pogardę dla tych, którzy sprzeciwiają się jego budowie. Głównym zarzutem mieszkańców jest skala przedsięwzięcia i brak rozmów władz miasta z osobami, które ponoszą – wiem, to skandaliczne – realne koszty całej inwestycji.
W pierwszym momencie zareagowałem odruchowo z niesmakiem myśląc o tych protestujących mieszkańcach „willowego osiedla” (jak miałem okazję przeczytać w mediach). Na szczęście pojechałem i zobaczyłem na własne oczy, że ani to bogate osiedle willowe, ani pieniacze – jak ich próbowano odmalowywać. Jeden z moich rozmówców posunął się nawet do stwierdzenia, że są to ludzie nie znający choroby, cierpienia, którzy chcą zbudować świat pięknych, młodych i bogatych. Jak się miałem przekonać osobiście, były to kompletne bzdury. Niestety w mediach ci ludzie zostali zmiażdżeni. Wyjątkowy pod tym względem jest komentarz autora Super Expressu, którego nazwisko przez litość pominę:
„Protest mieszkańców zamożnego łódzkiego osiedla pokazuje, jak wielką wagę przywiązujemy do dóbr materialnych, a tracimy zdolność współodczuwania. Przeciwstawianie podstawowym wartościom moralnym wartości nieruchomości wyrażanej w złotówkach budzi niesmak i smutek. Cena metra kwadratowego gruntu, jakkolwiekby była wysoka, nie może wpływać na szacunek do starego, cierpiącego człowieka. Przynajmniej w społeczeństwach, które uznajemy za cywilizowane. Apelujemy do protestujących przeciwko hospicjum w Julianowie, by w czasie świąt znaleźli czas i siłę na refleksję, co się z nimi stało i aby pamiętali, że trudne chwile ich też czekają w przyszłości. Życzymy im, żeby wtedy nikt nie odwracał się od nich ze wstrętem."
Proponuję jednak zamiast łatwego oburzenia spokojne wysłuchanie racji drugiej strony. Bo to nie jest protest przeciwko hospicjum, lecz przeciwko niemądrej polityce miasta. Reportaż z miejsca konfliktu w najbliższym numerze „Gościa Niedzielnego”. Zapraszam do lektury.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)