"Małżeństwo to szkoła życia. Znana psycholog opowiada o swoich trzech rozwodach i na własnym przykładzie tłumaczy, jak zbudować dobry związek." - w taki uroczy sposób tydzień temu redakcja "Dziennika" zapowiedziała wywiad z Ewą Woydyłło-Osiatyńską. Na wszelki wypadek pominięto drugi człon nazwiska - gdyby znanej pani psycholog przyszło budować kolejny dobry związek. Odezwał się we mnie - tu cytat z dr Antoniego Dudka - "wewnętrzny rechot", który mnie wypełnia za każdym razem, kiedy natrafiam na takie perełki.
Ostatnim tej rangi doznaniem było zorganizowane przez "Krytykę Polityczną" i Korporację Ha!art spotkanie promocyjne wokół najnowszej książki wydanej w serii wydawniczej "KP" Alaina Badiou, Św. Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu, w której autor dowodzi, że św. Paweł jest twórcą takiego pojęcia uniwersalności, które odpowiada na wyzwania współczesności. Rzecz precyzuje Kinga Dunin: "Uniwersalizm potrzebny jest prawdzie, aby wyrwać ją z objęć wspólnoty i odnieść do całej ludzkości. Dzisiaj, tak jak przed wiekami, wymaga to odniesienia się do empirycznych różnic, których znieść się nie da, ani nawet nie należy. Chodzi natomiast o to, aby je przekroczyć tak, by podmioty odmienne stały się w swojej istocie takie same, o to, aby zachować różnicę, ale zlikwidować wrogość i nierówność. Paweł pouczał: "Niczym jest zarówno obrzezanie, jak i nieobrzezanie" (Kor.7,19) i powinniśmy za nim powtarzać: niczym jest płeć, orientacja seksualna, religia, narodowość... W istocie bowiem jesteśmy takimi samymi ludźmi." Amen.
Odnotowałem wydanie tej książki, przejrzałem ten wstęp Kingi Dunin, przedrukowany w "Gazecie Wyborczej" i miałem nawet zamiar (może jeszcze się odrodzi?) ją przeczytać. Dyskusja Sławomira Sierakowskiego, Pawła Mościckiego (tłumacza książki), Macieja Gduli - który tę dyskusję moderował - z Janem Rokitą i Tomaszem P. Terlikowskim miast stać się pogłebioną (tzn. jedynie słuszną) analizą prowadzącą do jedynie słusznych konkluzji zamieniła się w...apologię chrześcijaństwa. Zdecydowanie wbrew organizatorom i chyba zebranym słuchaczom, którzy spodziewali się spijać wielkie zdania wielkich lewicowych proroków, a przyszło im usłyszeć jąkającego się Sierakowskiego punktowanego przez niewzruszonego lewicowym odczytaniem św. Pawła redaktorem Terlikowskim. I znów dał się słyszeć wewnętrzny rechot Bazaka.
Panowie z lewicy. Trawestując słowa waszego wstydliwie (nie wiedzieć czemu) przemilczanego mistrza: "odpieprzcie się od religii", bo wasze próby jej zinstrumentalizowania do waszych mglistych celów są żałosne. A w obliczu wielkiej tradycji myśli chrześcijanskiej miałkie i śmieszne. Podniecanie się św. Pawłem takim, jak raczył odmalować go francuski filozof, bez sięgania do źródeł jest metodologiczną humoreską. Sięganie po język sacrum, czy - jak to nazywacie - języka postsekularnego jest tylko kolejnym wcieleniem błazna, który zdejmuje czapkę po to, aby przywdziać szaty liturgiczne kapłana i odprawić magiczne zaklęcia nad rzeczywistością, która się tym zaklęciom nie poddaje.
Chrześcijaństwo to szkoła życia (duchowego). Dlatego wykorzystywanie jego wartości, idei, języka, tradycji do celów rewolucyjnych i emancypacyjnych stanowi taką samą wartość jak rady znanej pani psycholog, która po trzech rozwodach tłumaczy, jak budować dobry związek.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)