Artur Bazak Artur Bazak
79
BLOG

Jest dobrze, bo jest źle

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 12

Jesteś absolwentem jednego z najlepszych uniwersytetów w kraju. Na studiach radziłeś sobie całkiem nieźle. Publikacje, konferencje naukowe, perspektywa doktoratu. Tuż po studiach rozpoczynasz pracę. Najpierw dorabiasz tu i tam. Żadna praca nie hańbi. Robisz jednak wszystko - a to o znacza często: za darmo - aby pracowac zgodnie z zainteresowaniami i kierunkowym wykształceniem. Po coś cholera zasuwałeś na tych studiach przez 5 lat. Dostajesz wreszcie pracę na etat. Dorabiasz gdzieś po godzinach. Jesteś w stanie żyć bez pomocy rodziców i stypendiów. Zaczynasz myśleć o mieszkaniu. Wiek już też kwalifikowałby cię na bykowe, gdyby poseł Piłka przeforsował jeden ze swoich zacnych pomysłów. Więc?

Rozglądasz się po ofertach mieszkań. Idziesz na targi budowlane. I uświadamiasz sobie, że płacenie 1000 zł. za wynajem mieszkania nie jest największym szaleństwem, jakie sobie wyobrażałeś.

Weźmy na ten przykład Kraków. To właśnie w tym mieście w zeszłym roku zanotowano najwyższy wzrost ceny za 1 m kw.  Jak wynika z najnowszego raportu CEE Property Group, w IV kwartale 2006 średnie ceny mieszkań w Krakowie wzrosły aż o 70% w stosunku do I kwartału i dochodzą do 8 tyś zł za 1 m kw. To rekord nie tylko na skalę krajową, ale i europejską. Zaskoczeni są wszyscy: potencjalni nabywcy, którzy patrzą na te zmiany z przerażeniem oraz inwestorzy i deweloperzy, którzy zacierają ręce.

Najdroższe mieszkania są oczywiście w Warszawie. Ze względu na bardzo drogą ziemię buduje się tam przede wszystkim apartamentowce (tylko to jest opłacalne), w których cena za 1 m kw. sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zainteresowania nie brakuje. Z apartamentami i modnymi ostatnio loftami (mieszkaniami o wysokim standardzie, które powstają w adaptowanych budynkach poprzemysłowych, jak fabryki czy magazyny) jest jak z dobrym kierunkiem studiów. Na jedno miejsce przypada od kilku do kilkunastu chętnych. Popyt na mieszkania w Krakowie - drugim największym placu budowy po stolicy - napędzają przyjezdni studenci i absolwenci krakowskich uczelni, którzy znaleźli tam pracę.  

Krakowska plotka głosi, że Anglicy i Irlandczycy wykupują całe bloki na nowych osiedlach, aby je potem z dużym zyskiem sprzedać lub wynająć. Jaka jest skala tego zjawiska, trudno powiedzieć. Jednak pozostaje faktem, że to, co z punktu widzenia przeciętnego Polaka jest niemal nieosiągalne, z perspektywy średnio zamożnego mieszkańca Wysp Brytyjskich jest tanią i atrakcyjną ofertą inwestycyjną.

Eksperci uspokajają. Szaleństwo cenowe się kończy. Jest tak źle, że może być tylko lepiej. Ceny mieszkań osiągają juz granicę możliwości nabywczych klientów. Dlatego tegoroczny wzrost w takich miastach jak Warszawa czy Kraków będzie tylko na poziomie 20 %. Ja nie czuję się uspokojony. No bo skąd mam wyłożyć 350 tyś. zł na dwupokojowe mieszkanie? Oczywiście są banki, które udzielą mi bardzo dobrego kredytu...na 50 lat. Tylko co z tego, jak wcześniej zejdę, bo zmarnujemy swoją szansę cywilizacyjną na Euro 2012?

Cóż pozostaje? Okazuje się, że jeżeli ktoś poważnie myśli o kupnie mieszkania, ponieważ ma dość wyrzucania niemałych pieniędzy na wynajmowane lokum, powinien powaznie rozważyć zakup domu jednorodzinnego. Koszt takiego pomysłu jest taki sam, a często niższy. Problem jest tylko z dobrą działką i interpretacją ustawy o budownictwie społecznym. A reszta to pryszcz.

Dobra kończę, bo muszę coś skrobnąć do pracy, żeby starczyło na czynsz za kwiecień.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka