"Większość dziennikarzy na świecie ma poglądy lewicowe, liberalne. Udają, że mają otwarte umysły, ale to tylko ich poza. Tak naprawdę, jeżeli ktoś nie zgadza się z lewicowymi dogmatami, spotka się z ich strony ze skrajną wrogością. Na Zachodzie znamy to doskonale. Z problemem tym musiała sobie radzić Margaret Thatcher, musiał sobie radzić z nim Ronald Reagan. Bracia Kaczyńscy są więc w dobrym towarzystwie. " - mówi w "Rz" Roger Scruton.
W piątkowym wydaniu "Rzeczpospolitej" pojawił się na drugiej stronie maleńki wywiad z profesorem Scrutonem. Filozofem na emeryturze, który obecnie popija wino i poświęcił się hodowli owiec. Coś jak nasz Kluska. Tylko branża nieco inna, a i powody usunięcia się z życia publicznego także innego rodzaju.
No więc rozmowa z brytyjskim konserwatystą jest świetnym pretekstem do postawienia sobie pytania o to, czy Polska to kraj normalny, czy też stanowi zoologiczny ewenement cywilizowanej Europy? Gdzie jest ideowe centrum polskiej debaty publicznej? Co jest prawicą w Polsce, a co za prawicę uchodzi w Europie kontynentalnej i na Wyspach? Nie wspominając już o USA. I dalej: Czy europejskie media się przegrzały czy to u nas zbyt mocno grzeje? I kto tu zwariował? Bo ktoś tu jest głupi. Ja wiem kto, ale czy oni to wiedzą?
Mówi Scruton: "Ludzie, którzy zdefiniowali "europejskie wartości", stanowią znikomą mniejszość Europejczyków. W rzeczywistości te wartości nie mają nic wspólnego ze Starym Kontynentem." Podobną tezę lansuje w Polsce Marek A. Cichocki, doradca prezydenta RP ds. UE, autor m.in "Porwania Europy" - obowiązkowej lektury dla każdego, kto uważa się za Europejczyka. Europa - jego zdaniem - została porwana przez starzejących się postrewolucjonistów w osobach Schulza czy Cohn-Bendita, którzy wyzwoliwszy seksualny popęd spod mieszczańskiego superego, emancypują teraz Matkę Ziemię.
Europa odzyskuje jednak powoli swoje świeże ideowe oblicze. Bowiem, jak mówi Scruton: "W Polsce nadal bowiem można mówić rzeczy, których mówienie na Zachodzie może się skończyć złamaniem kariery. W Polsce można otwarcie krytykować homoseksualizm, feminizm czy zagrożenia związane z imigracją. Na Zachodzie to tematy tabu. Dopóki więc istnieje Polska, wolność słowa nie zginie."
Czasem potrzeba głosu jakiegoś "Brytola", żeby przywrócić właściwy azymut rodzimej debaty.
A oto cały tekst wywiadu



Komentarze
Pokaż komentarze (55)