Nasz dom gwałcony
Umiera powoli
Nasza twierdza i miłość
Zapada się w mrok
Bardziej niż Jeruzalem
Święty i broniony
Patroszony jak zwierze już kolejny rok
On, którego całowałem próg
Po każdym swym powrocie
Jak kochanki stopy
Przestał już nawet krwawić
Jest nie do obrony
Zbyt dobrze czerwie zatarły swe tropy
Nigdy mi tego nie wybaczy Bóg.
28.10.2013r.
(dzisiejszym żałobnikom dedykuję)


Komentarze
Pokaż komentarze (141)