Przywiózł z Moskwy "coś" czego autentyczności nie potwierdziła strona rosyjska. Jak podaje Rzeczpospolita:
Z kolei rosyjska telewizja Rossija zwróciła uwagę, że Rosja nie potwierdziła oficjalnie autentyczności ujawnionego w Polsce stenogramu.
A pikanterii dodaje fakt, że na stenogramie jest brak podpisu:
ppłk Bartosz Stroiński, występujący w ujawnionym dokumencie jako osoba, która rozpoznała głosy w kokpicie, powiedział tvn24. pl, że podpisał stenogramy rozmów z kabiny Tu-154. Tymczasem na ujawnionym we wtorek dokumencie jego podpisu nie ma.
Zatem nadal jesteśmy rozgrywani propagandowo. Nadal nic nie wiemy, a to co wiemy nie jest potwierdzone, a więc nic nie wiemy. Na mój gust, znowu strona Rosyjska bawi się z nami w "ciuciubabkę". Nie pierwszy raz zresztą. Pogrywają z nami Katyniem1, deklarując jedno a w praktyce działając zupełnie w poprzek.
Należałoby zadać pytanie kto na tym korzysta. Ano, korzysta na tym "międzynarodowy" kandydat na prezydenta, gdyż publikojąc stenogramy wrzucił do mediów temat który przyćmi kampanię prezydencką.
Wiec Rosjanie w ten sposób wspierają "ich" kandydata na prezydenta. Śmiem twierdzić, że nic się nie zmieniło w relacji Polska-Rosja po Masakrze pod Smoleńskiem. Rosja nadal cynicznie i bezględnie prowadzi swoją politykę, przy bierności Polskiego rządu, wykazującego pełną uległość wobec Kremla. Co pokazuje, że państwo Polskie jest bezbronne wobec Rosji.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)