Dziś u Leskiego napisałem trzy komentarze, w których zwróciłem mu uwagę na to, że:
a. Komorowski poległ od własnej broni w myśl przysłowia: "..kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie..". Walczył przed sądem o kryształową wiarygodność w wypowiadanych sądach i bietnicach - co otrzymał. A w ciągu jednej minuty Jarosław Kaczyński obalił zadekretowaną prawdomówność Komorowskiego wyrokiem sądu, przytaczając protokół jego głosowań.
b. K.Leski odpisał:
"....zawsze pisałem o faulach. Ale by to wiedzieć, trzeba umieć czytać...".
Ponieważ nigdy nie przeczytałem wpisu na blogu o faulach dziennikarzy i publicystów, mam nadzieję, że się takowy pojawi. Gdyż byłoby niekonsekwencją wytykać faule innych zamykając oczy na faule dziennikarzy i publicystów z pierwszych stron gazet jak i wiodących programów publicystycznych.
Krzysztofie Leski, trzymam za słowo. Pan tropi faule, mam nadzieję, że będzie Pan słowny. Jeśli nie, będzie to Pański faul równy czerwonej kartce.

