kto ma przebaczać, kto ma rozliczać
Lech Wałęsa, przez złych oszczerców zwany nie wiedzieć czemu Bolkiem, postanowił, jak trudno nie domniemywać, zrobić kolejne show (show must go on!) – i publicznie poprosił braci Kaczyńskich o przebaczenie.
Za zabawne można uznać już to, że zdawkowo przeprosił, natomiast znacznie szerzej opisywał krzywdy jakich doznał – i jakie jest gotów wspaniałomyślnie wybaczyć. Stary kabotyn postanowił – po kolejnych powtarzających się blamażach w oczach już chyba wszystkich – spróbować choć na chwilę skupić na sobie uwagę. Jeszcze jakoś zaistnieć w oczach ludzi.
Myślę sobie tak: jak panowie chcą coś tam sobie wybaczać, to powinni, by nie być posądzonymi o puste teatralne gesty – zrobić to dyskretnie. Pan Wałęsa mógłby na ten przykład napisać do pana Kaczyńskiego list, list prywatny – taki co się go wysyła w kopercie, w ostateczności – bo nie wiem czy obaj panowie władają elektroniką – mailem. Ale lepiej pocztą – wszak taka deklaracja pojednania to akt uroczysty. Niemalże sakralny – wymaga pewnego splendoru, pewnego zachodu również. A taki mail, cóż to za splendor.... żaden. Więc raczej ładny papier, elegancka, acz dyskretna koperta – taka arystokracja - jak Lech Wałęsa – i zresztą cała jego rodzina – musi trzymać fason.
Pana Wałęsę zachęcałbym jednak do pogłębionej autorefleksji.
Bo wie Pan, Panie Wałęsa – jak Pan przeprasza braci Kaczyńskich – to wygląda trochę jak gangsterskie rozliczenie. Gdzieś tam przy jakimś stole niewiadomego kształtu (niektórzy mówią o okrągłym, ale kto ich tam wie, jak tam było z kantami) zawarliście jakieś sobie znane tylko ustalenia – może biznesowe, może polityczne, może dotyczące sposobu wystręczenia Polski żydom – przecież nikt poza wami tego nie wie. A potem poszło coś wam nie tak – a teraz się przepraszacie, tzn Pan Wałęsa przeprasza za winy jakie wobec niego popełniono.
Trochę, a nawet bardziej niż trochę, wygląda to tak: my tu sobie poprzepraszamy, powybaczamy, dokonamy pojednań, uwznioślimy nasze wizerunki w oczach ludzi – i na pewno na tym skorzystamy. I znów nabierzemy ludzi. A oni – dalej kompletnie nie będą wiedzieli o co chodzi. Więc będą nas popierać – że tacy chrześcijańscy, tacy moralni.... wzorzec faryzeizmu krystalizuje się na naszych oczach.
Więc Pan Wałęsa – skoro chce dokonywać publicznych ablucji - powinien skupić się raczej na swoich winach wobec SPOŁECZEŃTWA. Wobec WSPÓŁRODAKÓW.
Tu pan Wałęsa ma szerokie pole do proszenia o wybaczenie. O co dokładnie Pan Wałęsa, o przebaczenie za co mógłby prosić – to Pan Wałęsa powinien sam głośno i publicznie wyartykułować – tak, żeby Naród usłyszał za co Pan Wałęsa czuje się winny.
Czy za wieloletnią współpracę ze służbami PRL?
Czy za wodzenie za nos kolegów z Solidarności?
Czy za służalcze wypełnianie poleceń swoich mocodawców?
Czy za współpracę z obcymi służbami?
Jakimi?
Czy za sprzeniewierzenie się woli członków Solidarności?
Czy za tajny pakt sprzedania Polski żydom zawarty i w Magdalence i przy Okrągłym Stole.
Czy za niszczenie przeciwników politycznych?
Czy za -wbrew prawu - niszczenie kompromitujących dokumentów?
Czy za dziesięciolecia okłamywania Narodu?
Ukrywania rzeczywistych mocodawców przemian roku 81 i 89?
Czy za bezprawne, bo bazujące na oszustwie, wzbogacenie się osobiste i swojej rodziny? Czy za wieloletnie życie na koszt obywateli, na przysłowiowy krzywy ryj – bo wszelkie splendory i uprawnienia, z nagrodą Nobla włącznie - jakie uzyskał, uzyskał w wyniku oszustwa.
Czy Pan Wałęsa odda Państwu zgromadzone - a w istocie rzeczy zawłaszczone – dobra? Zadowoli się emeryturą taką jaką dostają jego koledzy ze Stoczni?
Jeżeli takiej publicznej ekspiacji wobec Społeczeństwa dokonałby Lech Wałęsa – oraz wyzbycia się majątku – moglibyśmy mówić o poczuciu winy, skruchy, woli pokuty – warunkach koniecznych do przebaczenia.
Jeżeli jednak to jest – a tak to wygląda - tylko PIAR – to jedno, co pozostaje odpowiedzieć, to zdawkowe:
a weź pan panie Wałęsa - nie zawracaj dupy!
Dziękuję za uwagę


Komentarze
Pokaż komentarze