"Moje główne winy w czasie kadencji prezesa PZPN? Wstyd mi za wypowiedź, że pierwsi aresztowani za korupcję sędziowie to czarne owce. W ogóle nie poradziłem sobie z kierowaniem Związkiem w Polsce. Dużo lepszy jestem w działalności międzynarodowej"
To coś nowego z ust prezesa Michała Listkiewicza. Tylko nie rozumiem w jaki sposób jest mu wstyd za słowa o pierwszych czarnych owcach. Czy chodzi mu o to, że kłamał w żywe oczy (o co go posądzam), czy wstyd mu za to, że nic nie wiedział o korupcji w polskiej piłce (co nie wygląda wiarygodnie jeśli patrzeć przez pryzmat jego kariery sędziowskiej).
Ale tak czy siak zbytnio się nasz Michał nie zmienił. Pytany o główne winy mówi, że najgorszą rzeczą są wypowiedziane dwa zdania o sędziach, a nie to, że nie miał na tyle samozaparcia, odwagi aby uwolnić się od korupcyjnego układu i dawnych kolegów i nie robił tyle, aby rozbić tą kryminalną sędziowską sitwę.
Jeśli dzisiaj Michał Listkiewicz mówi, że w ogóle nie poradził sobie jako prezes związku to niech mi już jakieś Kolatory i inni nie próbują wmówić, że następca Mariana Dziurowicza był dobrym prezesem! To przecież kłóciłoby się z oficjalnym zdaniem przełożonego. A tak w PZPN przecież nie wolno ;)
Zastanawiam się jeszcze, czy słowa o tym, że pan Listkiewicz jest dużo lepszy w działalności międzynarodowej można już traktować jako nachalny lobbing jego osoby w kontekście rozdysponowywania stanowisk przy organizacji EURO 2012? Nie, nie zastanawiam się już. To jest nachalny lobbing jego osoby.
P.S. W pełni popieram pieśń "Sokoły" jako hymn mistrzostw w 2012 roku. Ważne jest też to, że pomysł ten aprobują także politycy, a ich wsparcie także będzie ważne. I to politycy od prawa do lewa. Doszło do tego, że w niedzielnej "Kawie na ławę" śpiewano tą piosenkę pod batutą posła Cymańskiego ;) I "Sokoły" może nawet zaśpiewać Maryla Rodowicz, może podobnie jak w 1974 roku będzie naszym dobrym duchem :)


Komentarze
Pokaż komentarze (6)