Takie pytanie być może będą sobie zadawać w przyszłości przywódcy najważniejszych krajów Europy przy podejmowaniu ważnych dla kontynentu decyzji. I nie będą pytać z ironią. Spytają, bo będą wiedzieli, że UE ma taką specyfikę, która promuje jednomyślność. A przynajmniej rozsądny kompromis.
„Europa was potrzebuje” – mówił tak w czwartek prezydent Sarkozy. Najważniejsze przesłanie tego zdania to próba uświadomienia Polakom (głównie rządzącym oczywiście), że Europa potrzebuje stabilnej, zdroworozsądkowej Polski, która potrafiąc bronić swoich interesów nie będzie ślepa na dobro całej Unii Europejskiej. Wspólnota potrzebuje Polski gotowej do tworzenia Europy, lepszej każdego nowego dnia.
Europa już powoli zmienia zdanie o Polsce.
„Nie można zamiatać polskich obaw pod dywan”. Tak mówi Angela Merkel. Słyszeliście ostatnio takie słowa? „Polska broni jedynie swoich interesów” . Tak wypowiada się szef frakcji CDU/CSU, bliski współpracownik pani kanclerz. Volker Kauder przestrzega przed traktowaniem rządzących bliźniaków, jako małych wariatów.
Są też ostre słowa krytyki, jak np. te ze strony kanclerza austriackiego, który mówi, że Polsce przede wszystkim zależy na tym, aby prezydencja Niemiecka w UE nie zakończyła się sukcesem. W gruncie rzeczy ta wypowiedź wydaje mi się bardziej śmieszna, niż groźna.
Polityka PiS jest stanowcza, ma prawo się nie podobać, wszakże nie byliśmy do takiej postawy ze strony polskiego ośrodka władzy przyzwyczajeni. Myślę, że jedną z przyczyn innej, bardziej uległej postawy była w przeszłości inna pozycja na politycznej mapie Europy. To dopiero rząd PiS od początku kadencji jest jednym z rządów krajów członkowskich UE. Gabinet Leszka Millera nie był w tak komfortowej sytuacji. Nie mógł sobie pozwolić na twarde „nie”, ponieważ aspirując do ważnej politycznie struktury z reguły należy zachować więcej konformizmu, niż będąc jej aktywnym członkiem.
Obecnie polską politykę zagraniczną prowadzi Pałac Prezydencki na przemian z Kancelarią Premiera, MSZ zostało dobitnie zmarginalizowane, co widać dokładnie na tle negocjacji o zasadę pierwiastka.
Jednakże działania polskich władz, z początku uważane za głupie awanturnictwo (oczywiście teraz w wielu kręgach również), nabierają coraz to spójniejszego charakteru konkretnej polityki zagranicznej. Polityki trudnej czasem do zaakceptowania, ale być może bardziej skutecznej, niż polityka PEŁNEJ uległości. Jakkolwiek dużo ma ona swoich przeciwników, tak warto oddać mu to, że Europa widzi, że dysponująca potencjałem trudnym do przeoczenia Polska, chce mieć realny istotny wpływ na to jak ma wyglądać Europejska Wspólnota i cały kontynent. I Polska ma do tego pełne prawo.
P.S. To, że „pierwiastek” jest pomysłem PO dowodzi po raz kolejny, że Polska źle wyszła na fiasku koalicji PO-PiS. W rządzie tych partii mogliby się znaleźć naprawdę kompetentni i twórczy ludzi działający dla dobra Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)