Dopiero dzisiaj około południa obejrzałem fragment rozmowy Moniki Olejnik z Ryszardem Kaliszem, Jackiem Kurskim i Lechem Wałęsą. Ton rozmowy był ostry, ale w obliczu wywiadu Lecha Kaczyńskiego dla francuskich mediów i komentarza Lecha Wałęsy nie należało się spodziewać miłej pogawędki. Szczególnie z Jackiem Kurskim.
Chyba rzeczywiście, największym kłopotem jest kwestia wychowania Lecha Wałęsy, który swoim zachowaniem sieje ogólny niesmak wokół swojej osoby, do czego przyczynia się on sam, jak i oczywiście jego oponenci, a kiedyś współpracownicy. Zgadzam się z Krzysztofem Leskim, który pisze, że niedobrze się dzieje, gdy nasz chyba ostatni międzynarodowy autorytet rozmienia się na drobne, aczkolwiek czytając notkę Tomasza Siemieńskiego można odnieść wrażenie, że obcokrajowcy nie robią sobie wiele z naszych wewnętrznych połajanek. Wszak, legendarni przywódcy, za jakiego Wałęsa uchodzi, nie muszą być dobrze wychowani. Piłsudskiemu też się co nieco zdarzyło :)
Kolejną kwestią jest utrzymywanie się trenu wizerunkowego Jacka Kurskiego, który podkreślał ostatnio, że chce skończyć z wizerunkiem bulteriera, choć nie udaje mu się to w ogóle. A tak ładnie wypadł u Kuby Wojewódzkiego. ;)
Trzeci uczestnik rozmowy, Ryszard Roman Kalisz uważnie się przysłuchiwał kłótni i pewnie w duchu cieszył się, że kłócą się jego... no właśnie. Wrogowie, czy wróg, z sprzymierzeńcem. Miłośnik pikiet wszelakich nie musiał w tym wypadku już nic mówić. Panowie wystrzelali się sami.
Mnie natomiast zastrzeliła Monika Olejnik. Prowadząca program powiedziała, aby poseł Kurski "nie pozwalał sobie używać do byłego prezydenta określenia: "Panie Lechu"". Nic, słóweczkiem nie wspomniała o tym, że Wałęsa kilkakrotnie mówił do Kurskiego: "Jest pan chory" "Chowałeś się, tchórzu jeden, pod miotłą".
Przepraszam, ale wolałbym, aby były prezydent przestał się po prostu odzywać, bo w moich oczach jego zachowanie jest po prostu żałosne.
Nie wiem, co sądzą nasi "bordowi" (bo przecież "czerwoni" pejoratywnie się strasznie kojarzy) o uwadze pani redaktor, ale myślę, że słowa "panie Lechu", bynajmniej obraźliwe nie są, a standardowa riposta Lecha Wałęsy "pan jest chory" nie należy do kanonu przyzwoitej dyskusji. Komu więc zwracać uwagę? Czy pani Olejnik tak jest zauroczona w byłym prezydencie (choć koneksje rodzinne moglyby temu w jakimś stopniu zaprzeczać), że jest głucha na jego słowa?
Ewentualne nieścisłości tekstu można sobie usprawiedliwiać tym, że widziałem tylko fragment programu "Kropka nad i", a nie jego całość.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)