W poniedziałkowym „Dzienniku” można było przeczytać o tym jakim to złym człowiekiem i uzurpatorem jedynej i niepodzielnej prawdy jest magnat medialny, Rupert Murdoch. Osobiście cieszyłem się, że będziemy mieć na rynku nową, konkurencyjną dla najlepszych, telewizję, nie wiedziałem zaś wiele o życiorysie Murdocha i jego pozycji nie w mediach, lecz w światowej polityce. Czytając „Dziennik” można odnieść wrażenie, że ten pan panuje nad częścią Europy, Ameryki i Australii.
Nieco dziwnym wydaje się fakt, o którym pisze „Dz”, jakoby Tony Blair był na usługach Murdocha i nie podjął żadnej decyzji, bez jego akceptacji. „Dziennik” dodaje, że Murdoch jest zagorzałym przeciwnikiem UE, ponieważ to zbyt duża instytucja, aby móc przejąć nad nią kontrolę. Zastawia mnie fakt, że najbardziej proeuropejski premier Wielkiej Brytanii jest na postronku jej apriorycznego przeciwnika.
Relację „Dziennika” należy odczytywać jednak dwutorowo. Otóż jak dobrze wiemy wydawcą tej gazety jest nie kto inny, jak Axel Springer Polska, biznesowy konkurent Murdocha. I tak, jak „Dz” zarzuca Murdochowi podporządkowywanie dziennikarzy według linii zgodnej z jego przekonaniami, tak relacja „Dz” nie może być do końca obiektywna, ponieważ jego niemieckiemu matecznikowi wcale nie zależy na dobrej opinii Roberta Murocha. Nie posądzam redaktorów „Dz” o całkowita stronniczość, aczkolwiek mam wątpliwości, czy ukazali wszystkie wątki sprawy, czy tylko te, które w złym świetle przedstawiają Murdocha. Zaznaczam przy tym, że mam wątpliwości, jednoznacznie zaprzeczam, że przesądzam sprawę. Za mały jestem, aby ferować takie wyroki, aczkolwiek na tyle duży, aby wiedzieć, co w medialnym (pół)świadku się dzieje.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)