Nasz Jan Lisowski słynny kitserfer wyruszył przez Morze Czerwone jak Mojżesz. Zapomniał tylko o profesjonalnym przygotowaniu się do wyprawy; opanowaniu wiedzy jak obsługiwać posiadany sprzęt, zorganizowaniu wsparcia, uzgodnieniu wyprawy z władzami egipskimi oraz saudyjskimi. Do tego nie zadbał o wizę saudyjską.
Za to miał logo miasta Gdańska na latawcu, które kosztowało Biuro Prezydenta Gdańska 40 tys. złotych, bo taką otrzymał dotację z kasy miasta. Wyniki wyprawy wątpliwe, jeśli nie śmieszne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)