246 obserwujących
1040 notek
2353k odsłony
1481 odsłon

LITWA–ŁOTWA–ESTONIA MIĘDZY ROSJĄ A EURO

Wykop Skomentuj31

Dziewiętnaście lat po wyzwoleniu się spod okupacji sowieckiej i sześć lat po wejściu do NATO i Unii Europejskiej kraje bałtyckie znalazły się na zakręcie historii. Pogarsza się gwałtownie sytuacja międzynarodowa, zarówno globalna, jak i regionalna. Kryzys ekonomiczny uderzył niezwykle boleśnie, a Rosja – skutecznie „zbierająca ziemie ruskie” w WNP – mówi już otwarcie, że następne w kolejce będą jej byłe dominia nadbałtyckie

Rosyjscy politycy twierdzą wprost, że ekonomiczne podporządkowanie krajów bałtyckich to w najbliższych latach jeden z priorytetów polityki zagranicznej Moskwy.

Rosjanie skutecznie blokują też realne zwiększenie bezpieczeństwa Bałtów w ramach UE (bezpieczeństwo ekonomiczne, energetyczne) i NATO (bezpieczeństwo militarne). Prowadzący uległą politykę wobec Moskwy Sojusz stać tylko na puste gesty mające uspokoić jego wschodnią rubież, takie jak szczyt NATO na szczeblu ministrów spraw zagranicznych (Tallin, marzec br.) czy sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO (Ryga, maj br.).

Wszystkie trzy kraje bałtyckie zaczynają wychodzić z kryzysu, za to coraz większe są zagrożenia polityczne. Najlepiej radzi sobie Estonia ze swą skuteczną polityką ekonomiczną i stabilizacją wewnętrzną, ale wejście do strefy euro wcale nie musi oznaczać gwarancji bezpieczeństwa. Litwa rujnuje sojusz z Polską, a jej polityka zagraniczna stała się prorosyjska. Łotwa ma najgorszą sytuację ekonomiczną, a aktywność silnej mniejszości rosyjskiej i machinacje oligarchów osłabiają skuteczność prawicowego rządu.

Euroziemia obiecana

Dzięki polityce oszczędnościowej i najniższemu zadłużeniu publicznemu w Unii Estonia jest dziś przedstawiana w Europie jako wzór finansowej odpowiedzialności. W maju jako pierwsze państwo z obszaru b. ZSRS została przyjęta do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), a Komisja Europejska wnioskuje o jej przyjęcie do strefy euro w 2011 r.

Pomimo załamania gospodarczego (w 2009 r. spadek PKB aż o 14,1 proc.) i obecnego kryzysu euro przyjęcie waluty europejskiej pozostaje strategicznym celem centroprawicowego rządu Andrusa Ansipa (najdłużej – od pięciu lat – urzędującego premiera Estonii). Euro ma mocniej zakotwiczyć Estonię na Zachodzie, nie tylko ekonomicznie, ale i politycznie.

Estończycy poradzili sobie z głównym wyzwaniem, jakim było utrzymanie deficytu budżetowego poniżej poziomu 3 proc. PKB (pozostałe kryteria z Maastricht wypełniono wcześniej). Z powodu recesji rząd musiał dwukrotnie nowelizować ustawę budżetową, m.in. podnosząc stawki VAT i akcyzy oraz tnąc wydatki na administrację. PKB Estonii w tym roku nieznacznie wzrośnie, ale wzrost w 2011 r. (prognoza 3,8 proc.) może być najwyższy w UE. Bolesną ceną reform jest rosnące bezrobocie (marzec 2010 – 19,8 proc.), co jednak nie odbija się na nastrojach społecznych.

Mimo że Estonia jest jednym z zaledwie dwóch krajów w UE (drugim jest Szwecja), które rzeczywiście spełniają kryteria wspólnej waluty, to jej dopuszczenie do strefy euro będzie oparte przede wszystkim na kalkulacjach politycznych, a nie ekonomicznych. Ostateczną decyzję podejmą na początku lipca ministrowie gospodarek i finansów państw UE – i nie jest ona wcale przesądzona.

Wiadomo, że głównym przeciwnikiem pozostaje Francja (sama na bakier z kryteriami z Maastricht). Weto dla wpuszczenia Estonii do eurolandu byłoby po myśli Rosji. Wprowadzenie euro poważnie utrudniłoby podbój gospodarczy Estonii i zwiększyłoby szanse centroprawicy na wygraną w najbliższych wyborach parlamentarnych (marzec 2011). Alternatywą jest prorosyjska – jak sama nazwa (Partia Centrum) wskazuje – lewica. Jej zwycięstwo, po ubiegłorocznych sukcesach w wyborach lokalnych i europejskich, oznaczać będzie zwrot w polityce zagranicznej, obecnie zdecydowanie prozachodniej.

Polakożercy i rusofile górą

Tbilisi czy Kiszyniów nie mogą już liczyć na Litwę, która „schroederyzuje” politykę zagraniczną. Prezydent Dalia Grybauskaite zdążyła już skrytykować „służalczość” służb specjalnych wobec USA (sprawa tzw. więzień CIA), przyjąć Łukaszenkę w Wilnie, nie zaprosić Saakaszwilego na święto niepodległości 11 marca, nie znaleźć czasu na spotkanie państw naszego regionu z Obamą w Pradze.

Wszystko pod hasłami „urealnienia” polityki zagranicznej i porzucenia „utopijnej ambicji regionalnego przywództwa”. Rządzący konserwatyści całkowicie oddali dyplomację Grybauskaite (choćby godząc się na dymisję niewystarczająco prorosyjskiego szefa MSZ Vygaudasa Ušackasa), zapominając o programie, z którym wygrywali wybory.

Grybauskaite i konserwatyści uderzyli też w służbę specjalną, skuteczną w zwalczaniu rosyjskich wpływów. Pod hasłem odpolitycznienia Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (VSD) przeprowadzono w nim masowe czystki. Nowym szefem cywilnego VSD zrobiono dotychczasowego szefa wywiadu wojskowego.

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale