CNBC: Polska i Rumunia nakręcają koreański boom
Amerykańska stacja CNBC napisała bez owijania w bawełnę: "Zamówienia ze strony europejskich krajów takich jak Polska i Rumunia napędzały ogromne wzrosty w sektorze, w miarę jak kraje kontynentu zwiększają wydatki na obronność". To między innymi polskie pieniądze windują wyceny koreańskich spółek do stratosfery.
Polska klient roku w Seulu
Od wybuchu wojny w Ukrainie Polska stała się jednym z najważniejszych klientów koreańskiego przemysłu zbrojeniowego. Zakupy są spektakularne: 364 haubice K9 Thunder, czołgi K2 Black Panther, wyrzutnie Chunmoo, a teraz symulatory myśliwców. Wartość podpisanych umów liczona jest w dziesiątkach miliardów złotych.
Według KED Global, tylko w 2026 roku Polska ma złożyć zamówienia o wartości 21,12 biliona wonów. Seoul Economic Daily podsumowało to krótko: koreańskie koncerny zbrojeniowe osiągają coraz lepsze wyniki właśnie dzięki kontraktom z Polską i Rumunią.
Program SAFE i koreański wyścig zbrojeń
Polskie zakupy finansowane są w ramach programu SAFE, który zakłada bezprecedensową rozbudowę sił zbrojnych. Program przewiduje też transfer technologii i uruchomienie krajowej produkcji na licencji, choć zakres i tempo tych uzgodnień pozostają przedmiotem sporów.
Według SIPRI, Hanwha wspięła się na 21. miejsce wśród największych producentów broni na świecie, ze wzrostem sprzedaży o 42 procent do 8 miliardów dolarów. Korea oficjalnie dąży do zostania czwartą potęgą zbrojeniową świata do 2030 roku. Dlaczego Korea, a nie Europa? Hoshik Nam z Jacksonville State University powiedział CNBC, że Seul przez dekady utrzymywał moce produkcyjne, bo kraj jest formalnie nadal w stanie wojny z Koreą Północną. Zachód te linie zamknął po zimnej wojnie.
Symulatory wojskowe też z Korei
Korea Times poinformowała przy okazji innego materiału, że firma logistyczna CJ Logistics transportowała ostatnio symulatory myśliwców do Polski. To nie jest drobna wzmianka. Koreańsko-polska współpraca obronna wychodzi daleko poza dostawy czołgów i haubic. Wchodzimy w obszar infrastruktury szkoleniowej, na której buduje się nowoczesne lotnictwo bojowe.
Polska kupuje sprzęt sprawdzony w boju, tańszy i dostarczany szybciej niż zachodnia alternatywa. To realne wzmocnienie Wojska Polskiego. Ale jesteśmy przede wszystkim klientem, nie partnerem technologicznym. Zyski trafiają do koreańskich akcjonariuszy. Pytanie o realny transfer technologii w ramach SAFE pozostaje bez odpowiedzi.
red.
Fot: Koreańskie czołgi K2 w polskiej armii/MON
Źródła: CNBC, Seoul Economic Daily, Korea Times




Komentarze
Pokaż komentarze (36)