Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
271
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 7

O wynikach drugiej tury zdecydują byli ubecy i wiejska dyskoteka, czyli elektorat Grzegorz Napieralskiego. Z przejęciem ubeków przez kandydata PiS może być kłopot. Jaruzelski zapowiedział poparcie Komorowskiego, więc jedyną szansą Kaczyńskiego byłoby przeciągnięcie na swoją stronę Kiszczaka. A ten może być dość oporny. Pasowałby do tej roli prawie jak generałowa Andersowa do Komorowskiego. A może Urban? Jan Olszewski był w latach 50. w redakcji „Po prostu” razem z młodym Urbanem, ale oględnie mówiąc, ich zażyłość nie jest wystarczająco bliska, by był z tej mąki chleb. Myślę więc, że ubeków PiS może sobie odpuścić. Pozostaje bój o wiejską dyskotekę, którą swoimi piosneczkami dziewcząt o wydatnych (mniam!) ustach zwerbował Napieralski. Bój to jest do wygrania, choćby dlatego, że inna, niemała część tej dyskoteki na Kaczyńskiego głosowała. Myślę, że skala krzywdy rolników wpędzonych w pułapkę zadłużeniową, o dawnych pracownikach PGR-ów nie wspominając, spowoduje, że zadrży ręka ich synom, nim zagłosują na kolegów Balcerowicza i były Kongres Liberalno-Demokratyczny. Chyba jednak nam będzie łatwiej dogadać się z małolatami słuchającymi disco, co się błysko, niż platformowemu nieszczeremu „ęą”, które zanim gębę otworzy, sztachetą w ryja za wygląd i całokształt mentalności na takowej dyskotece wielce pociesznie dostanie. A ja na przykład od razu nie dostanę, ewentualnie w drugiej kolejności i jak sam się będę napraszał.

Nasz anarchistyczny (głównie charakterologicznie) kolega Kuba Wicher w obscenicznej powieści „Souacz Park i klontfa Alkajdy” wśród jej bohaterów obok mojej w skromnej osoby (przebywającej w zakładzie psychiatrycznym z powodu podawania się za Lenina) umieścił Marcina Millera z discopolowego zespołu Boys (za jego zgodą). Miller, wiozący swą wypasioną limuzyną nieprzytomnego, upitego denaturatem Javiera Solanę – byłego sekretarza generalnego NATO, dowodzi, że dziś przeboje gwiazdeczek popu to komercyjny syf, a disco polo stało się po przeminięciu szczytów swej popularności muzyką zwykłych Polaków odpoczywających po robocie, ot, taką z wesela. Tych młodszych, więc z natury mniej kumatych, zagospodarował Napieralski. Mimo wszystko Jarosława Kaczyńskiego do odkupienia od Napieralskiego czerwonych siostrzyczek nie namawiam. Ma w PiS nawet ładniejsze.

„Jaki jest najwspanialszy organ kobiecy?”. „Nasze znakomite czasopismo »Sowietskaja żenszczina«” – brzmiała odpowiedź na jedno ze sławnych pytań do Radia Erewan. W minioną niedzielę stacja TVN pokazała, że to ona jest najwspanialszym organem i Radiem Erewan w jednym. Prognozy pokazujące 12-procentową przewagę Komorowskiego nad Kaczyńskim dowiodły tego bezspornie. Bezkompromisowość w głoszeniu przez TVN dialektycznej prawdy, wbrew prawdzie metafizycznej, ogłoszonej następnego dnia przez Państwową Komisję Wyborczą, jest godna podziwu. Stacja ta robi to samo na co dzień, jednak fakt, że nie wycofała się z jej głoszenia, mimo że jasne było, iż następnego dnia wrogowie skoczą jej do gardła, zasługuje na szczególny podziw. Walter pokazał, że kulom się nie kłania.

Historia dla tych młodych wykształconych, co zagłosowali na Komorowskiego. Kolega parę lat starszy ode mnie wrócił do Polski. Za granicą zrobił doktorat. Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, w rankingu uniwersytetów na świecie zajmującego miejsce około pięćsetnego. Tam na doktorat nie miał szans. Na Zachodzie, na jednej z najlepszych światowych uczelni – miejsce w pierwszej dziesiątce – jakoś się udało. Podobnie ze stypendium – tu niewykonalne, tam dało radę. Okazało się też, że w obcym kraju – inaczej niż we własnym – potrafi znaleźć przyzwoitą pracę, zapewniającą byt jego rodzinie. Po ośmiu latach postanowił wrócić, bo zauważył, że syn wynaradawia się – mówi już chętniej po angielsku niż po polsku. Kolega żyje póki co z pieniędzy zarobionych za granicą. Po powrocie ma kłopoty ze... znalezieniem pracy.

Mało jeżdżę po Polsce mimo licznych zaproszeń od klubowiczów, bo roboty nawał, ale w ostatnich szczególnych tygodniach postanowiłem jednak trochę pojeździć. Byłem w Lesznie, Łodzi i Chorzowie. W tym ostatnim klubowicze postanowili uhonorować mnie szczególnie – mianowicie pierwszego strzała wódki po spotkaniu wypili ze mną pod tamtejszym mostem. Znaczy właściwie koło mostku z przepływającą pod nim rzeczką, ale nie wybrzydzam. Pewnie lepiej wypełnilibyśmy naszą obywatelską misję, jadąc ze światłem prawdy do jakiejś wiejskiej dyskoteki, ale nie znaliśmy jeszcze odpowiednich wyników badań.

Swoją misję w tej kwestii wypełniałem też w ostatnią sobotę. Napotkałem młodszego, niekumatego politycznie znajomego. Dyskoteki, i owszem, odwiedzającego. Powiedział, że na pewno nie zagłosuje na Komorowskiego, bo nie podoba mu się, że bezprawnie podpinał się pod Lecha Poznań, trzymając jego szalik. Chciał na złość Komorowskiemu zagłosować na... Olechowskiego, ale uświadomiłem mu, że gostek współpracował z komunistyczną bezpieką. Jako że znajomy nie lubi tych, co współpracują z policją, zrezygnował z głosowania na Olechowskiego i za moją radą oddał głos na Kaczyńskiego. I tak to się dziwnie plecie na tym tu dziwnym świecie.

Po tym, jak Lech Poznań zdobył mistrzostwo Polski, „Gazeta Wyborcza” oraz kilka innych mediów ogłosiło, że jego świętowanie spowodowało straty w wysokości 50 tys. zł. Byłem tym trochę zdziwiony, bo jak dla mnie w mieście było spokojnie (poza mną naprawdę niewiele innych osób upiło się i zachowywało po chamsku). No, ale skoro bawiło się jakieś 60 tys. ludzi, to przecież jakieś straty mogły być, przecież są po każdej sobocie... W odpowiedzi na krytykę stowarzyszenie „Wiara Lecha” ogłosiło, że pokryje straty i zorganizowało zbiórkę wśród kibiców. Ostatnio wydało ono następujące oświadczenie: „Zbiórka pieniędzy na naprawę szkód po fecie mistrzowskiej została zakończona. Koszty początkowo wyceniane na ok. 50 tys. złotych wyniosą 20 tys. zł dzięki temu, że kibice znaleźli tańszego wykonawcę od wskazywanego przez miasto”.

Przez wybory słabo jak nigdy śledzę obecny mundial. Przy jego okazji pojawiła się dementowana później informacja o ucieczce czterech piłkarzy Korei Północnej. Przypomniało mi to jeszcze jedno z pytań do Radia Erewan. „Co to jest kwartet smyczkowy?”. „Moskiewska orkiestra symfoniczna po powrocie z tournée zagranicznego”. Oby dowcipy te nie stały się znowu aktualne dla nas.

Piotr Lisiewicz 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka