Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
358
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 17

Contra

Nie mogło być inaczej. Powiem szczerze (z oczywistych przyczyn dopiero teraz), że mniej więcej takiego wyniku wyborów się spodziewałem. Toteż nie emocjonowałem się, a moja „noc wyborcza” trwała minut trzy. Mam podejrzenia wobec nagłego wysypu, w przeddzień wyborów, sondaży głoszących pełną „równość szans”. Być może zagrano w grę sondażową w sposób przeciwny niż uprzednio. By zmobilizować wielbicieli Jerzego Obciacha, uczestników „Openerów” itd. Jasne, że J. Kaczyński wygrał drugą debatę (szczególnie cenne, także na przyszłość, były jego uwagi nt. przedsiębiorczości i zablokowanej energii Polaków), ale cóż z tego? Polacy, niestety, w większości są niezwykle podatni na propagandę, duże grupy społeczne chcą należeć do „elyty”, a ta z kolei boi się przeszłości. Pewno że sztab J. Kaczyńskiego popełnił błędy (będzie czas o tym pomówić), ale wątpię, czy nawet gdyby kampania była perfekcyjna, mogła przynieść zwycięstwo. Prof. Z. Krasnodębski wielce trafnie zauważył, iż „nie stosunek do gospodarki, lecz stosunek do kraju, do narodowej tradycji i do polskiej suwerenności” wyznacza podziały w Polsce. Więc jednak wynik wyborów smuci. Większość fanatycznych wielbicieli PO jest zupełnie odporna na jakiekolwiek argumenty. Jakiekolwiek. Empiryczne. „Zgoda”, jakiej chcieliby dla wszystkich rządzący, oznaczać by miała pokorną uległość wobec czegokolwiek, co zadekretuje superwładza. Ale upodabnianie się do PO-bis byłoby absurdem. A więc prawdziwą opozycję, w tym znaczną część „zwykłych” Polaków, będzie się nadal wdeptywało w ziemię, starało praktycznie zdelegalizować. Po ochłonięciu trzeba koniecznie przejść do sensownej ofensywy. Nie dajmy się! Pokażmy wreszcie w wyborach parlamentarnych Tuskowi, gdzie jest jego miejsce.

Odcinki

Lato

Proszę Państwa, mamy wreszcie prawdziwe, normalne lato. Odpocznijmy, nabierzmy sił. Przyszłość jest naprawdę nieodgadniona. Warto w to wierzyć.

Krótko

O wyborach nie mam ochoty się rozwodzić. Co nie znaczy, że ich wynik bagatelizuję. Teraz najważniejsze, by nie stracić wiary, nadziei i serca. Dziś trudno o tym mówić, ale popojutrze! W zupełnie innej sytuacji, warunkach, z odmiennych względów opozycja w Stanach mówi: „Odzyskamy Amerykę”. Musimy nabrać takiego nastawienia. A PiS (bo nie mamy nic innego) nie może pogrążyć się w „słodkości”, lecz wypracować czytelną, konkretną alternatywę. Poszerzać elektorat – sensownie. Poparcie tylko wtedy, gdy rząd zaproponuje coś w 100 proc. sensownego (b. b. rzadko, ale zdarzyć się to musi). W innych, w większości przypadków – ostra, merytoryczna krytyka. Punktowanie. I stworzenie spójnego, ale konglomeratu wszystkich przeciwników jedynowładztwa. Kończę, bo zapędzam się w regiony, którymi chciałem zająć się później.

Ku wolności

Na razie kroi się nam cenzura historyczna. Jaka będzie następna? PS. Niby to nieco inna materia, ale – jak mi powiedziano – Komorowski w „zwycięskim” wystąpieniu nie wspomniał o wyborcach J. Kaczyńskiego (ewenement na skalę światową) ani o zmarłym tragicznie prezydencie. Zaprosił na podium Bartoszewskiego, co nosiło znamiona prowokacji. Polacy nadal więc dzielą się na „bydło i „nie bydło” (sławna fraza Bartoszewskiego). Oto „zgoda”!

Car

Pamiętajmy – Palikot stał się chwilowo zbędny, bo sam Tusk bez wstydu, otwarcie przybrał jego twarz. W istocie cała czołówka PO ma podobną twarz. Pamiętajmy wszakże, że najważniejsze jest oblicze cara. Nie bojarów. To Tusk decyduje o wszystkim, to on jest mistrzem zasady: „Łapaj złodzieja”. Jeśli znów zacznie pleść o „miłości”, trzeba jednoznacznie pokazać mu figę. Nie dać nadpremierowi kryć się za podwładnymi.

Smoleńsk 2010

Już od zeszłego czwartku dostępne jest w kioskach (obok aktualnego numeru „Nowego Państwa”) specjalne wydanie „GP” nt. manipulowania śledztwem smoleńskim. Powiem wprost: ten materiał – skondensowany, doprowadzony do dnia dzisiejszego – trzeba mieć! Nie jest to reklama naszej firmy. Chodzi o wagę zawartych w numerze treści. Akurat my z całą powagą sprawą się zajęliśmy, bo naprawdę chcemy, będziemy próbować wyjaśnić ją na tyle, na ile się da. A inni jakoś nie za bardzo. A chodzi o temat ważniejszy od jakichkolwiek wyborów. Na dziś i na jutro, bo może się okazać, że ostateczny wynik śledztwa (na razie obowiązuje jego „tajemnica”, łącznie z tym, czego udostępnienia odmawiają nam Rosjanie) będzie co najmiej nieprzekonujący. Niepełny.

Zasadnicze!

Wydanie specjalne „GP” potwierdza fakt absolutnie kluczowy, który zresztą zaczął już przenikać do innych. Przekazane nam przez Rosjan stenogramy zostały sfałszowane. SFAŁSZOWANE. Niewątpliwie dotyczy to i czarnych skrzynek. Podobno, w dzisiejszym świecie żaden taki fałsz przed fachowcami ukryć się nie uda. Ale kto, pytam, kto odważy się to w dzisiejszej Polsce w pełni ujawnić? Przecież to niezmiernie „zepsułoby stosunki polsko-rosyjskie”, zbliżenie i przyjaźń. Czyli coś, co nawet jeśli jest fikcyjne, w oczach władających obecnie Polską góruje absolutnie nad wszystkim. Pełne wyjaśnienie przyczyn śmierci wielkiej części polskiej prawdziwej (a coraz mniej licznej) elity? Grunt – co obwieścił z ogromną dumą Komorowski – że przybędzie tutaj Miedwiediew. To według niego zaszczyt niebywały – dla każdego Polaka, Polki i dziecka polskiego.

Dożywotnia odpowiedzialność

W pierwszej debacie wyborczej B. Komorowski podkreślił, że nie wolno nie ufać putinowskiej prokuraturze. A państwo polskie „zrobiło absolutnie wszystko”, aby sprawę „jakoś zbadać” i uzyskać „odpowiednie odpowiedzi”. To były – wybory, nie wybory – stwierdzenia skandaliczne. Całkowicie niezgodne z rzeczywistością. Dziś uwaga koncentruje się na tym człowieku. Chcę więc podkreślić (i będę to stale, wciąż czynił), że autorem polskiej abdykacji jest Donald Tusk. Abdykacji na rzecz Rosjan w wyjaśnianiu naszej największej tragedii narodowej. Abdykacji godzącej w suwerenność Polski, w nasz honor. Abdykacji, która może doprowadzić do tego, że pełnej prawdy nie poznamy. Ta hańbiąca postawa nie zostanie nigdy zapomniana. Nigdy. Ale już dziś powinna sama w sobie, i łącznie z wypowiedziami Komorowskiego, całkowicie tych polityków dyskwalifikować. Powinna...

Rusofilstwo

Jest charakterystyczne, że na tak dobry rezultat wyborów na Węgrzech, w Czechach, na Słowacji (parlament wreszcie bez Mečiara) Komorowski w ogóle nie zwrócił uwagi. Ceni tylko Putina i Janukowycza. Szkoda, że – z różnych względów – w kampanii nie poruszono ewidentnego rusofilstwa całej PO. Pewno, że sprawy bytowe są dla wyborców najistotniejsze, ale o jakże ważny element naszej przyszłości tu chodzi!

Zawsze przytakiwać

Nie ma żadnej korelacji między stwierdzeniami Aleksandra Smolara „rola państwa, które ciągle mówi nie [w języku niepropagandowym znaczy to, iż twardo dba o swoje interesy] i „zmargalizowanie naszego kraju”. Można by napisać całą broszurkę, że jest najdokładniej przeciwnie. Marginalizuje się ten, kto niemalże automatycznie podżyrowuje pomysły „zwierząt równiejszych”. W zamian za nagrody np. od niemieckich fundacji.

Pewien drobiazg

Jeden detalik z lekka mnie zaszokował. Gdy Gore wzdychał, przewracał oczami, przerywał Bushowi, wszyscy w Ameryce stwierdzili, że przez to starcie przegrał. Gdy Komorowski (w debacie pierwszej) robił to samo, uznano to za przejaw zdecydowania, aktywności i oceniono, iż m.in. dzięki temu debatę wygrał! Dla mnie ocena Amerykanów była naturalna, a ta dominująca w Polsce – chora. Ten niby drobiazg jak w soczewce ukazuje, czemu elekcja skończyła się tak, a nie inaczej.

Apolitycznie

Prokuratura tuż przed wyborami, całkowicie przypadkowo, ogłosiła, że szykuje oskarżenie Mariusza Kamińskiego (za całkowicie legalną, powszechnie w świecie stosowaną operację typu „sting”). W Polsce dzisiejszej wszystko jest niezawisłe, niezależne, neutralne, obiektywne, samodzielne.

Na wyrost

Komorowski bezustannie chwalił się, że do Rady Bezpieczeństwa Narodowego powołał jako prezydent nawet J. Kaczyńskiego (1 głos kontra wiele). Tymczasem według projektu PO rola konstytucyjna tego ciała ma być zniesiona!

Bez znaczenia

Tzw. Wspólnota Demokracji to organizacja na wskroś wirtualna. Kiedyś storpedowała ją Francja, potem jakoś powstała, ale „nie” znaczy – „nie”. Nie przeszkadza to Sikorskiemu pleść, że zjazd w Krakowie, „to dowód, że jesteśmy liderem” (a liderem liderów jest sam Sikorski). „Wspólnota” np. kompletnie nie zmieniła działania tzw. Rady Praw Człowieka przy ONZ, której przewodniczą Libie i Sudany. Ani oczywiście – samego ONZ. Sikorski konstatuje (w „Rzeczpospolitej”), że Polska kocha wolność. Pięknie, trafnie, ale co zrobić z tym, że PO wolności nie kocha?

Rosyjsko, za 20 lat

Aneksy do umowy podpisane z H. Clinton to dopiero połowa zadania. Trzeba jeszcze podpisać umowę i aneksy z Rosją. Bo tzw. tarcza, według Obamy, ma być projektem z udziałem Moskwy. U nas „ma stać się rzeczywistością” (mobilną) w 2018 r.! Zobaczymy, a raczej nie zobaczymy. PS. Dziennikarz „Rzeczpospolitej” powtarza notoryczne kłamstwo, że projekt „tarczy” Busha (z bazą stałą USA w Polsce) „chroniłby tylko terytorium St. Zjednoczonych”. Nieprawda. Także 90 proc. Europy, oczywiście łącznie z Polską.

Sensacja krótkotrwała

Obecna siatka rosyjskich „nielegałów” w USA rozpracowywana była od lat. Niejako automatycznie (Obama nie mógł wprost powiedzieć „skończcie z tym”). Ujawniono ją dziś, bo główna postać zamierzała opuścić USA. W Ameryce podobnych spraw ukryć się nie da. Wygłaszane głupstwo „ktoś chciał zaszkodzić Obamie” zakłada, że służby specjalne Ameryki są siedliskiem prawicowych radykałów. Nie są. Mimo swej specjalizacji są w dużej mierze zbiurokratyzowane, jak Departament Stanu; Republikanom niechętne. Szpiegostwo nigdy nie zniknie, ale wyjątkową intensywność działań rosyjskich trzeba pokazywać i akcentować. Zwłaszcza w obliczu postawy dzisiejszego rządu RP. Z obecnej barwnej afery nie wyciągałbym jednak radykalnych wniosków. Zatrzymani, którymi latami wyrabiano „legendę”, nie zostali nawet oskarżeni o szpiegostwo! Pewno, że Rosjanom cała rzecz się nie spodobała, ale nie wydaje się, by nawet niezwolnieniem za kaucją członków siatki nadmiernie się przejęli. Już po wybuchu afery Obama/Clinton stwierdzili, że są głęboko zaangażowani w pogłębianie „nowych, pozytywnych związków” z Moskwą. „Reset” nie ucierpi. Co z pewnością ucieszy Niemcy, Tuska i całą resztę.

Jedno słowo

Komorowski stwierdził nieprawdę. Obama (niezależnie, co o nim sądzę) nie ogłosił wycofania z Afganistanu w 2011 r. Tylko jego rozpoczęcie, na dodatek wyrywkowe. Ale to temat poważny, dziś (raz jeszcze) go nie rozwinę. Dodam tylko, że określanie przez Komorowskiego tej samoobrony „wojną kolonialną” dowodzi zapiekłego, jadowitego antyamerykanizmu. B.K. ma bliższych przyjaciół.

Władza kolejna

„Sondażyści” jako „piąta władza”? Owszem, i jest to fatalne. Ale zaczynam dostrzegać i władzę szóstą. To „specjaliści od wizerunku”, „konsultanci polityczni” itd. Ich wywody wypełniają często pół numeru np. „Rzeczpospolitej”. Prezentacja często odgrywała rolę w polityce. Dodatkową, uzupełniającą głoszone idee. Ale obecnie – i niemal wszyscy są tu zgodni – pod wpływem popkultury całkowicie „przegięto pałę”. Niemal wszyscy się z tym zgadzają. I jeszcze bardziej promują osobników zajmujących się opisem „koloru krawata” czy „mową ciała” kandydatów. Szkodzących temu, by polityka znów stała się sprawą poważną. Nowoczesność?

Ludobójstwo, narkotyczny seks

Mogę być nadmiernym pedantem. Nie idącym za stadnym nurtem współczesnym. Ale powiem swoje, choć przypochlebianie się „wiecznej młodzieży” tudzież analfabetom polityczno-historycznym może przynosić korzyści. Otóż, John Lennon miał krew na rękach. „Give Peace a Chance” oznaczało danie szansy azjatyckim zbrodniarzom. Zaowocowało mordami, obozami reedukacyjnymi, milionem „boat people” (uciekających przed takim „pokojem”), ludobójstwem Czerwonych Khmerów. Lennonów i Fondy te skutki idiotycznych haseł i działań nie obchodziły ani trochę. Jego „Love” przemieniła miłość w natychmiastowy seks, często narkotyczny, często z kim popadnie. A w piosence „Imagine” opiewał świat bez religii, bez państw, oparty na zasadach maoistowskich. Jego główni sprzymierzeńcy nie reprezentowali „ruchu antywojennego”. Chcieli (literalnie) zniszczyć Amerykę, upodobnić ją do reżimów tow. tow. Ho i Mao. Reprezentujących „nowy świat”, „przyszłość”. Każdy może wybierać sobie i reklamować takich idoli, jakich chce. Prawda jest najważniejsza? Może jednak zmitologizowany fałsz? Wówczas jakiekolwiek oblicze ideowe się nie liczy. A mój głos oczywiście nic nie znaczy.

Nie być

Ogromnie popularna jest dziś fraza „być jak...”. Może i ja chciałbym być jak Fidel Castro, Honecker, Chávez lub przynajmniej Tusk, ale z małym poczuciem humoru uważam, że na ogół trafniejsze byłoby powiedzenie „nie być jak...”. Szczególnie dobił mnie tytuł: „Być jak Jacques Derrida”. Czyli zabójca literatury, humanistyki (i jeszcze więcej), twórca teorii „dekonstrukcji”. Podług niego żaden tekst nie ma znaczenia, żadne nasze działanie nie ma znaczenia. Wszystko jest pozorem. Czysto marksistowski bełkot. Jednej z najbardziej szkodliwej postaci XX wieku.

Pasuje

Jakże właściwie „Le Monde” nabywa król porno. „Le Monde”, jak „NYTimes” czy „Gazeta Wyborcza”, to gazeta inteligencji totalnie przemielonej. To, co uprawia, śmiało można nazwać rodzajem pornografii politycznej. PS. Jak już pisałem, amerykański „Newsweek” też jest na sprzedaż.

Odpocząć

Brak mi dziś nastroju, by zakończyć jakim bon motem (niechby „ogólnym”). Ale przynajmniej nie powiem już na razie ani słowa o wyborach. Dokąd Państwo wybierają się na wakacje? Życzę ładnej pogody.

Jacek Kwieciński

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka