Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
276
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 15

Roman Gutek, czyli pan, który zupełnie przez przypadek postanowił nie rozpowszechniać filmu Ewy Stankiewicz, autorki „Solidarnych 2010”, udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”, bo teraz jest gwiazdą. „Ochlapało mnie gówno z tego politycznego szamba” – wyraził się w nim elegancko. Pochwalił się też jakąś nudziarską, trzeciorzędną kinową imprezą, której nazwy nie zapamiętałem, przez siebie organizowaną: „Na samym festiwalu będzie w tym roku aż 200 nauczycieli. Zabierają na festiwal swoich uczniów, rodzice są wtedy spokojni o ich bezpieczeństwo”. Pozostaje poradzić ochlapanemu Gutkowi, by wygłosił do bezpiecznej jak nigdzie dziatwy szkolnej przemówienie o gównie i szambie. Uczniowie niektórych podstawówek mogą być zachwyceni.

„W szczerym polu biała samowola budowlana nie pamięta już, kto pod nią śpi” – śpiewałyby dziś Czerwone Gitary. Cóż, nie jest wesoło. Dla porządku napiszę, że to nie Joanna Senyszyn wymyśliła nazywanie krzyża pod Pałacem Prezydenckim samowolą budowlaną. Tekst ten wygłosił łysy pajac Wojciech Jabłoński, dochtór na Uniwersytecie Warszawskim. Bronek da mu za to profesóra, jak Krzyżacy Bartoszewskiemu. A Krzyżacy byli praworządni i niefanatyczni, bo zamiast budować samowole, krzyże mieli na swoich prywatnych płaszczach. Za co ich polska ksenofobiczna literatura z niezwykłą agresją szkalowała.

Według najnowszego raportu Związku Kontroli Dystrybucji Prasy „Gazeta Polska” wyprzedziła, gdy chodzi o sprzedaż, „Przekrój”. Ponad 51 tys. sprzedawanych średnio co tydzień egzemplarzy to wzrost w porównaniu do maja zeszłego roku o 112 proc. Co na to internetowa strona pisma „Press”? Ano zamieściła notkę zatytułowaną „Maj był dobry dla większości tygodników”, wybijając jako newsa, że wzrosła sprzedaż... „Polityki” i „Przeglądu”. Jak poszukać, to „Polityki” o 2 proc., a „Przeglądu” o 11. Tytuł „Gazeta Polska” w ogóle się nie pojawił. Tak to już mają nasi sympatyczni PreSSesmani.

Jednak komuniści to kompletni kretyni. Czym uzasadniam to twierdzenie? Chodzi mi o stonkę ziemniaczaną, przemówienia Albina Siwaka albo wnioski z popularnego w internecie reportażu Moniki Olejnik ze skupu butelek? Nic z tych rzeczy. Mam na myśli najgłupszą ich decyzję w całej historii komunizmu: okrutne, nieludzkie usunięcie z PZPR Waldemara Kuczyńskiego.

Dowcip krążący po internecie, taki sobie, ale coś w sobie ma: „Jak powiększyć sobie penisa? Zawiń go w »Gazetę Wyborczą«. Ona wszystko wyolbrzymia”.

Ubekistańskie media troszczą się ostatnio coraz bardziej o dobro PiS. Potępiają tę partię za to, że przez zbyt ostry język odbiera sobie poparcie w badaniach ubekistańskich sondażowni. Ubekistan bardzo to martwi. PiS miało być przecież umiarkowane. W czym umiarkowane? We wszystkim, bo liczy się tylko wizerunek. Najlepiej, by wzorował się na istniejących dotychczas w III RP ugrupowaniach umiarkowanych. Był umiarkowanie uczciwy. Umiarkowanie bronił polskiej racji stanu, w szczególności w stosunkach z Rosją. Umiarkowanie walczył z korupcją na szczytach władzy. I oczywiście z umiarkowanym zaangażowaniem badał tragedię smoleńską.

 

Antoni Macierewicz jako szef zespołu mającego wyjaśnić tragedię smoleńską to wybór oczywisty. Nie ma w Polsce drugiego polityka, który łączyłby dwie potrzebne do tego zalety: doświadczenie i wiedzę o funkcjonowaniu państwa rządzonego przez dawną komunistyczną bezpiekę oraz charakter i determinację, by z tą patologią walczyć. Czego dowiódł w boju – jako likwidator WSI i autor pierwszej próby lustracji. Niektórzy prawicowi komentatorzy napisali, że to błąd, bo Macierewicz ma zły wizerunek. Odpowiadam: ma to dokładnie ZEROWE znaczenie i da się to uzasadnić w słowach najprostszych. Polskimi wielkimi mediami rządzą bardzo źli ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby nie doszło do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. Najlepszy tego dowód to fakt, że mając nieporównywalnie większe możliwości niż „Gazeta Polska”, nie prowadzą dziennikarskich śledztw w tej sprawie. Dlatego każdy polityk, który stanąłby na czele tego zespołu i rzetelnie badał katastrofę, byłby natychmiast przez nie niszczony. Gdyby byli to politycy PiS mający wizerunek umiarkowanych, jak choćby Joanna Kluzik-Rostkowska czy Paweł Poncyljusz, po paru tygodniach staliby się potworami gorszymi od Macierewicza. A publicyści, nie wykluczając niektórych komentatorów „Rzeczpospolitej”, ubolewaliby, że się nie sprawdzili i zostali popchnięci przez nieuleczalnego Jarosława Kaczyńskiego do radykalnych działań psujących ich wizerunek. A poza wszystkim prawdy o Smoleńsku po prostu nie da się przedstawić językiem umiarkowanym. Bo ona – jak dowodzą materiały śledcze Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego – umiarkowana nie jest.

Jeszcze parę słów o terrorze PR-owców i fanatyków „umiarkowanego PiS”. PiS jest partią umiarkowaną. Popiera umiarkowany konserwatyzm obyczajowy (Marek Jurek chciałby radykalniejszego). Ma bardzo umiarkowanie prawicowy program gospodarczy (dla Korwina to socjaliści). Popierało wejście Polski do Unii Europejskiej, jednocześnie walcząc w niej konsekwentnie o nasze prawa (Radio Maryja nie chciało do UE). Można by tak wymieniać długo, ale wniosek byłby jeden: przy zastosowaniu kryteriów politologicznych PiS jest bardzo umiarkowaną centroprawicą. Powód kreowania przez media PiS na partię radykalną jest jeden: stosunek do posttotalitarnej oligarchii, będącej właścicielami naszego kraju, w tym mediów. Podobnie jak niemal wszyscy zwolennicy PiS, jestem zwolennikiem, by partia ta jeszcze bardziej radykalizowała się w tej sprawie. Gdyby stała się w niej nadmiernie umiarkowana, nie pójdę na wybory. I zdecydowanie wolę ją jaką przegraną niż jako wygraną za cenę zdrady tego, co najważniejsze.

„Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż” to moja ulubiona piosenka Jana Pietrzaka. Prosta, mocna, polska. Usłyszałem ją pierwszy raz w latach 80. z Wolnej Europy albo BBC jako zupełny dzieciak. Dziś jest YouTube z pięknym filmikiem. Myślę, że fakt, iż Jan Pietrzak po 1989 r. przestał być modny, wiele mówi o III RP i o typie wrażliwości, który przez ostatnie 20 lat sukcesywnie traciliśmy. Modni w tym szmatławym państwie stali się Urban i Palikot. Tragedia smoleńska pokazała bardzo wyraziście, że „nas” od „nich” różni coś dużo głębszego niż poglądy polityczne.

Piotr Lisiewicz

Jan Pietrzak

 

Nielegalne kwiaty

 

Wiele polskich kwiatów

rozkwitało już,

pod Cassino maków,

pąków białych róż,

kwiatów, co czerwieńsze

były niźli krew,

w wierszu i piosence,

i w okopów mgle...

 

Ale takie kwiaty,

jakie kwitną tu,

na warszawskim placu,

to prawdziwy cud.

Szpicle i armaty

stoją przeciw nim,

pałki, automaty,

tresowane psy.

 

Nielegalne kwiaty,

zakazany krzyż,

co dnia rozkwitają

z betonowych płyt.

Ludzie je składają,

wierni sercom swym,

co w nadziei trwają

przeciw mocom złym.

 

To najdroższe kwiaty,

jakie widział świat.

Można za nie płacić

w celi parę lat,

można stracić zęby

za goździki trzy,

liczyć krwawe pręgi,

długo łykać łzy...

 

Takich drogich kwiatów

co dzień świeży stos

niosą warszawiacy,

kiedy mija noc.

Ciemna noc dla tamtych,

dla nas jasny dzień.

Z nami słońce prawdy,

z nimi zdrady cień.

 

Niepodległe kwiaty,

niezniszczalny krzyż.

Huczą gabinety

i imperium drży.

Szydzi z generałów,

nie lęka się wojska

nielegalny naród,

zakazana Polska!

 

Piosenka powstała w stanie wojennym, na początku 1982 r. 

 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka