Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
489
BLOG

KTO PIERWSZY DO SKARBU...

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

 W Stanach Zjednoczonych trafnie oceniono, że wydobycie krajowego gazu niekonwencjonalnego daje gwarancję bezpieczeństwa energetycznego – z wiceprezesem PGNiG Waldemarem Wójcikiem rozmawia Teresa Wójcik.

 

Uważa się, że PGNiG niespecjalnie interesuje się poszukiwaniem gazu niekonwencjonalnego. Tymczasem w wiertni Markowola dwukrotnie przeprowadziliście próbę szczelinowania. Jak pan to skomentuje?

Rzeczywiście, w Markowoli wykonaliśmy pierwsi w Polsce na tak dużą skalę zabiegi szczelinowania. Wstępne analizy wskazują, że mamy tam zarówno tight, jak i shale gas (gaz zamknięty i gaz łupkowy – red.). Jednak jest jeszcze za wcześnie, aby powiedzieć, czy to złoże będzie na tyle duże, aby przeznaczyć je do eksploatacji. Na pewno jednak nasze prace są bardzo ważnym krokiem w poszukiwaniach gazu niekonwencjonalnego w Polsce. A wracając do pierwszej części pytania, to historia pokazuje, że wielkie firmy paliwowe późno zainteresowały się gazem niekonwencjonalnym. W Stanach Zjednoczonych, jedynym kraju, gdzie gaz niekonwencjonalny decyduje o rynku gazu, na ten rodzaj surowca praktycznie najpierw zwróciły uwagę małe, bardzo innowacyjne firmy. Były umiejętnie wspomagane przez rząd USA, bo trafnie oceniono, że wydobycie krajowego gazu niekonwencjonalnego to gwarancja bezpieczeństwa energetycznego. Moja firma, PGNiG, interesowała się tym gazem od dawna, choć przed laty nie nazywano jego różnych rodzajów gazem łupkowym czy gazem zamkniętym. Wówczas gaz niekonwencjonalny był niemal niemożliwy do eksploatacji, więc koncentrowaliśmy się na gazie konwencjonalnym. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie.

I stanęliście do wyścigu o ten gaz w Polsce?

Właśnie. I po dwukrotnym próbnym szczelinowaniu na odwiercie Markowola 1 pokazaliśmy, że jesteśmy w czołówce wielkich firm, które w Polsce nabyły koncesje na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego. Mamy 13 takich koncesji poszukiwawczych, pozyskanych w Ministerstwie Środowiska, a na dwie jeszcze czekamy, czyli w sumie najwięcej wśród firm zainteresowanych złożami tego gazu w Polsce. Są to zresztą prawdziwi potentaci światowego rynku – Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil, Exxon… To jest jedna z najważniejszych kwestii – żeby poszukiwania warto było rozpocząć, potrzebne jest coś w rodzaju masy krytycznej. Poszukiwania są bardzo kosztowne, rozpoczęcie wydobycia także, choć to późniejsza sprawa. Dla przykładu – próbny odwiert w Markowoli będzie nas kosztować około 50 mln zł, dużo więcej niż koszt odwiertu wykonywanego przez PGNiG na złożach gazu konwencjonalnego.

Dla porównania, jaki będzie w Polsce koszt ewentualnego odwiertu eksploatacyjnego?

Odwołując się do kosztów w Stanach Zjednoczonych i biorąc pod uwagę odmienności rynku europejskiego (bo to nie Polska jest inna niż USA, ale Europa jest inna) – myślę, że te koszty powinny się zamknąć w granicach 20 – 30 mln zł. Nie wiemy jeszcze, jaka liczba zabiegów szczelinowania horyzontalnego będzie potrzebna przy eksploatacji konkretnego złoża. A to szczelinowanie jest bardzo kosztowne. Szczelinowanie pionowe, stosowane przy wydobyciu gazu konwencjonalnego, jest o wiele tańsze, wynosi od 2 do 3 mln zł. Jeśli na odcinku 1000 m odwiertu poziomego trzeba wykonać dziesięć szczelinowań, to eksploatacja musi być dość kosztowna, choć pewne stałe koszty będą niższe.

Na czym polega wspomniana przez pana różnica między warunkami wydobycia w Stanach Zjednoczonych i w Europie?

Warunki geologiczne złóż gazu niekonwencjonalnego w Ameryce Północnej są o wiele lepsze. Bardziej sprzyjające jest też całe otoczenie funkcjonowania gospodarek. Zakres wolności gospodarczej w USA – przy całym tamtejszym poszanowania prawa – jest o wiele szerszy. Do tego Europa bardzo wyśrubowała normy ekologiczne i inne, co bardzo zwiększa koszty, które w USA albo są minimalne, albo w ogóle nie istnieją. To dzięki temu możliwy był w Stanach Zjednoczonych tak dynamiczny rozwój eksploatacji gazu niekonwencjonalnego. Jak to będzie przebiegać w Polsce – dopiero zobaczymy. Wydobycie gazu to nie tylko wiertnia, to też infrastruktura z gazociągami itd. Wszystko to może powodować protesty ekologów, niezadowolenie mieszkańców.

W Europie tak, ale w Polsce niekoniecznie, jeśli chodzi o miejscowe społeczności. Zarówno w Łebieniu, jak i w Markowoli mieszkańcy wiążą wielkie nadzieje z wydobyciem gazu niekonwencjonalnego i związanymi z tym zarobkami, wierzą, że przestaną być zapadłą prowincją.

To prawda, są wielkie nadzieje. Choćby co do opłat dla lokalnych samorządów, jakie inwestor koszystający z kopalin musi ponosić. Co wynika z mocy prawa. Ale imponujący dochód gmin nie zawsze przekłada się na dochód właściciela gruntu, na którym ma być odwiert. Prawo nie reguluje, jaka ma być należność za udostępnienie gruntu. To jest pozostawione do swobodnej umowy między stronami – właścicielem i przedsiębiorcą. Wbrew pozorom to właściciel jest w lepszej sytuacji. Może się zgodzić na określoną kwotę albo nie, bez żadnej materialnej straty. Przedsiębiorca może stracić możliwość inwestowania, jeśli nie dojdzie z nim do porozumienia. W polskiej rzeczywistości są to czasem takie kwoty, że przedsiębiorca rezygnuje z wejścia na teren. Jeśli to nie jest sprzedaż, przedsięborca po zakończeniu eksploatacji zwraca grunt, odpowiednio zrekultywowany. Czasem przedsiębiorca woli kupić grunt albo wziąć go w długoletnią dzierżawę. W każdym razie relacje z właścicielem muszą być uregulowane, bez tego nie ma zgody na budowę. W Polsce jest to często skomplikowane, bo stuktura własności jest ogromnie rozdrobniona. W Lubelskiem przy budowie kopalni gazu – konwencjonalnego oczywiście – układaliśmy gazociąg, który musieliśmy przeciągnąć przez blisko 800 działek. Tylu było właścicieli do negocjowania. W Stanach Zjednoczonych partnerem przedsiębiorcy jest najwyżej kilku farmerów. Częściej wydobycie odbywa się na terenach niezasiedlonych, należących do rządu federalnego.

Więc właściciel gruntu, na którym w głębi znajduje się złoże, nie pójdzie z torbami, wyzuty z własności?

Oczywiście że nie. Jest na pozycji silniejszego, choć jeśli przesadzi z żądaniami finansowymi, przedsiębiorca – jeśli warunki pozwalają – może dogadać się z sąsiadem. Wywłaszczyć właściciela nie można, bo to nie są inwestycje publiczne, jak np. budowa dróg.

Ale generalnie może stracić skarb państwa na rzecz wielkich zagranicznych korporacji.

Jest taka opinia, ale jej nie rozumiem. Polskie prawo koncesyjne w jakimś stopniu zachęca przedsięborców do rozpoczynania poszukiwań. Za koncesję poszukiwawczą płaci się określoną ustawowo kwotę, ale ryzyko finansowe poszukiwania jest bardzo wysokie. Przedsiębiorca jest przy tym zobowiązany, aby wyniki poszukiwań i prac geologicznych, wiedzę o zasobach na danym terenie, ich pełną dokumentację itp. przekazać do zasobów państwowych. Wykonanie tych prac kosztuje, a wyniki mają dużą wartość. Poszukując gazu, można znaleźć też inne złoża, dziś jeszcze nieopłacalne do wydobywania, ale cenne na przyszłość. Finansowe prawdziwe zyski dla wszystkich powstaną na etapie eksploatacji. Po wyczerpaniu koncesji poszukiwawczej trzeba wystąpić o koncesję eksploatacyjną.

Jest obecnie projekt zmiany w prawie geologicznym i górniczym. Koncesja poszukiwawcza ma być automatycznie koncesją na eksploatację. Praktycznie dla przedsiębiorcy za darmo.

Na razie stan prawny zapewnia tylko pierwszeństwo wydobycia firmie, która otrzymała koncesję poszukiwawczą. Państwo zawsze może odmówić udzielenia koncesji na wydobycie, może postawić dodatkowe warunki, żądać dodatkowych wyjaśnień. Przedsiębiorca, który jej nie otrzymał, może tylko skierować swoje pretensje do sądu. Wracając do najważniejszego – interesu skarbu państwa. Opłata eksploatacyjna to tylko drobny element korzyści dla kraju. Trzeba wybudować kopalnię, gazociągi i całą infrastrukturę. Zatrudnia się więc ludzi otrzymujących wynagrodzenia. Firma płaci podatki, pracownicy też. Sprzedaje się gaz, co jest opodatkowane jak każda działalność handlowa. Jest VAT, wiele opłat lokalnych, ekologicznych. Na pewno zwiększy się nasze bezpieczeństwo energetyczne, jeśli gazu będzie dużo – będzie on tańszy. To wszystko są elementy składające się na skomplikowany rachunek ciągniony, który jest wysoce opłacalny. Myślę, że obawy, o które pani pytała, są podyktowane motywami psychologicznymi, a nie ekonomicznymi.

W bieżącym roku PGNiG ma 670 mln zł na inwestycje gazowe w kraju. Jeśli jeden odwiert poszukiwawczy kosztuje 50 mln zł, a tych odwiertów potrzeba kilkanaście – skąd weźmiecie środki na poszukiwania, a tym bardziej na eksploatację?

W strategii poszukiwań nakłady dzielimy na trzy grupy. Pierwsza – zakończenie prowadzonych poszukiwań. Druga – dodatkowe uzupełnienie wyników poszukiwań. Trzecia – zupełnie nowe poszukiwania na obszarach niebadanych. Złoża gazu niekonwencjonalnego zaliczane są do trzeciej grupy. Jak pani zauważyła – jeden odwiert próbny to 50 mln zł, ale my na jednym nie zakończymy. Późną jesienią przewidujemy szczelinowanie na wiertni w Elbląskiem. I jeśli okaże się, że w obu przypadkach wyniki są zachęcające – możemy przegrupować środki. Oczywiście nie wszystkie, bo część ich jest już zaangażowana w inwestycje pierwszej i drugiej grupy. W przyszłych latach, jeśli wyniki poszukiwań gazu niekonwencjonalnego będą pozytywne, ułożymy zupełnie inny budżet. Z pozyskaniem nowych środków inwestowania włacznie, zwłaszcza gdy już rozpoczniemy eksploatację tego gazu.

Banki tylko czekają z kredytami na takie inwestycje. A co ze specyficzną technologią szczelinowania?

Szczelinowanie dla PGNiG na otworze Markowola 1 wykonała amerykańska firma Halliburton. To jedna z kilku firm z USA dysponująca taką technologią.I pilnie strzeże jej tajemnic.

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka