Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
278
BLOG

ŚLEDZTWO SMOLEŃSKIE: 200 KG RZECZY OFIAR NISZCZEJE W SPALARNI

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 8

Około 200 kilogramów rzeczy znalezionych przy ofiarach katastrofy smoleńskiej gnije w zaplombowanych kontenerach w rzeszowskiej spalarni odpadów. Sąd zabronił ich utylizacji, ale prokuratura uważa, że nie mają znaczenia dowodowego

Rzeczy należące do ofiar tragedii trafiały do Polski w trzech partiach – jedna przyleciała ze Smoleńska, dwie z Moskwy. Były to najczęściej ubrania (zachowane w całości lub we fragmentach), bielizna, buty, teczki, książki, długopisy, rzadziej biżuteria. Wcześniej Rosjanie zwrócili stronie polskiej telefony ofiar oraz laptopy, ale one zostały przejęte przez ABW.

Wniosek o utylizację części przedmiotów wystosował wojskowy inspektor sanitarny, a za nim warszawska Wojskowa Prokuratura Okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy. Nie wiadomo, w jaki sposób prokurator przeprowadził selekcję rzeczy i zdecydował, które z nich wyjadą do spalarni, a które mogą być okazane rodzinom ofiar na ekspozycji w Mińsku Mazowieckim. To tam w sali gimnastycznej jednostki Żandarmerii Wojskowej na stołach i podłodze rozłożono otrzymane od Rosjan i wyselekcjonowane już w Polsce przedmioty.

– Po otwarciu worków, które przyleciały ze Smoleńska i z Moskwy, rzeczy spisano, wysuszono i przepakowano – mówi płk Tadeusz Nierebiński, wojskowy inspektor sanitarny.

Pilna utylizacja niepotrzebnych strzępów

12 maja dwadzieścia cztery pakiety z rzeczami ofiar trafiły do rzeszowskiej spalarni odpadów medycznych i przemysłowych Eko-Top, która ma koncesję na przetwarzanie mienia wojskowego. Tam zapakowano je do dwóch kontenerów i zaplombowano.

– Nie wiedziałem, że Eko-Top to spalarnia. Słyszałem, że jest to instytucja, która przechowuje szczątki na okres postępowania administracyjnego. Ale może czegoś nie wiem – tłumaczy w rozmowie z Niezależną.pl rzecznik warszawskiej prokuratury wojskowej płk Zbigniew Rzepa, zapytany, dlaczego pakiety odwieziono do spalarni.

Jednak wraz z 24 przesyłkami do Eko-Topu trafiła decyzja prokuratury o ich „pilnej utylizacji”. – To prawda, zwróciliśmy się do sądu o utylizację, bo mieliśmy informacje inspektora sanitarnego o zagrożeniu epidemiologicznym – przyznaje Rzepa.

– Dlaczego akurat te rzeczy miały stanowić zagrożenie, a pozostałe zgromadzone w Mińsku Mazowieckim nie? – pytamy.

– Bo to były rzeczy wyjęte ze szczątków ludzkich i zawierały części organiczne podlegające rozkładowi – odpowiada płk Zbigniew Rzepa. Zapytany, czemu prokuratura nie mogła ich od razu skierować na przechowanie jako potencjalnych dowodów w sprawie katastrofy, odparł: – Prokurator zobaczył je i uznał, że nie mają znaczenia dowodowego.

– Zostały przez prokuraturę w jakikolwiek sposób zbadane?

– Nie.

Płk Tadeusz Nierebiński, wojskowy inspektor sanitarny, tłumaczy: –To były strzępki ubrań, chusteczki higieniczne, papierosy, wkładki higieniczne. Wszystko wymieszane. Niemające żadnej wartości materialnej i dowodowej.

– Skąd to wiadomo? Po katastrofie w Lockerby badano każdy strzęp ubrania – pytamy.

– To już leży w gestii prokuratora – odpowiada inspektor.

Bezterminowe przechowywanie

Tymczasem wojewódzki wojskowy inspektor sanitarny, wydając polecenie utylizacji rzeczy, nie dochował procedur prawnych – nie poinformował o nim wszystkich stron postępowania, w tym osób najbliższych ofiar. A niektóre rodziny, zszokowane faktem błyskawicznej decyzji o spaleniu, domagały się zaprzestania podejmowania działań, które mogą mieć nieodwracalny charakter.

– 9 czerwca wycofałem wcześniejszą decyzję nakazującą utylizację tych rzeczy – mówi główny wojskowy inspektor sanitarny płk Tadeusz Nierebiński. Równolegle spalenia rzeczy zakazał sąd, do którego trafił wniosek prokuratury. Prokuratura wysłała do Eko-Top pismo zmieniające zlecenie „pilnej utylizacji” na „przechowywanie bez określenia terminu”.

Od tego czasu zaplombowanymi kontenerami w strzeżonym magazynie rzeszowskiej spalarni nikt się nie interesuje. Prokuratura nie zamierza poddać szczątków specjalistycznym badaniom.

– Nie wiadomo, co dalej ma się stać z rzeczami zgromadzonymi w Rzeszowie – mówi płk Tadeusz Nierebiński. – Pełnomocnicy rodzin mają na tę kwestię różne spojrzenia. W tej procedurze uwzględnia się stanowisko rodzin, a żadne stanowisko oficjalnie nie wpłynęło. Podobnie jak nie ma żadnej informacji z Zespołu Parlamentarnego.

Co więcej, jak sugeruje płk Nierebiński, nawet jeśli któraś z rodzin chciałaby odzyskać z kontenerów rzeczy ich bliskiego, byłoby to bardzo trudne. Nie wiadomo, czy prokurator zgodzi się, by je wyszukiwać, bo „nie można już obecnie ustalić, czyja rzecz do kogo należy”.

(ig) 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka