Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
156
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

Contra

Pełen niezdrowej satysfakcji ton niektórych publikacji nt. „przecieku afgańskiego” potwierdza fakt, że żyjemy w powtórce lat 60.–70. Podobne dokumenty nt. każdej wojny byłyby podobne. Wojna nie jest rzeczą piękną, to zaiste rewelacja. A już taka „asymetryczna” batalia toczona z przeciwnikiem stosującym specyficzne metody szczególnie być nie może. „Wszyscy [a więc i przeciwnik] mają prawo wiedzieć wszystko?”. W takich warunkach skutecznej wojny po prostu toczyć nie można. „Przecieki” wyglądają jak działanie ludzi na żołdzie wroga, tych, którzy głupio, krótkowzrocznie określają działania w Afganistanie jako bezsensowną awanturę amerykańskiego imperializmu (znamy ten język, prawda?). Powtarzam więc: samoobronna akcja w tym kraju (zresztą przecież nie tylko militarna) jest jak najbardziej i misją, i testem dla NATO. Rejterada przyniosłaby trudne do wyobrażenia skutki, choć anty-Amerykańcy świata całego byliby początkowo zachwyceni, a islamiści w różnych częściach globu strzelaliby z radości w powietrze. Wiemy, że w Afganistanie nie dzieje się za dobrze, można być pesymistą. Ale jeśli nastąpi kapitulacja, kompromitacja NATO i Zachodu, to dlatego, że się tej kapitulacji „pomoże”. Analogie z Wietnamem są bezsensowne. Zwłaszcza że ich autorom chodzi z pewnością o II fazę Vietnam Story, kiedy to politycy USA haniebnie zdradzili sojusznika, ignorując najazd dwóch armii z komunistycznej północy. Bo koniec I to militarne zwycięstwo, wycofanie Amerykanów i „wietnamizacja” konfliktu (czyli to, o co chodzi w Afganistanie). Południowi Wietnamczycy parę lat sami dawali sobie radę. Tym razem sprawa jest jeszcze poważniejsza, bo chodzi o niebezpieczny konflikt globalny. Ale peacenicy (radykalni pacyfiści) nigdy nadmiarem rozumu nie grzeszyli.   

Odcinki

Nasza pamięć

Powstanie. Na szczęście, w dużej mierze dzięki Muzeum, udało się jego pamięć utrwalić, nawet wśród bardzo młodych a wrażliwych. Ale filmu o Powstaniu nie będzie. Minister kultury z przychylnością podchodzi do sugestii, aby nie tyle zajmować się dziedzictwem narodowym, ile „przyszłością”. Zwłaszcza dla nastolatków, których historia ich ojców i dziadów, nasza historia, interesuje mało lub zgoła wcale.

III RP

Nie będzie sprawiedliwości dla bezpośredniego zabójcy Grzesia Przemyka. Ta sprawa, jej długoletni bieg, uwzględniający wszystkie matactwa komunistyczne, to wielkie oskarżenie III RP i jej narodzin – grubego, bardzo grubego „stołu”. Historyk IPN liczy na skazanie mocodawców milicjantów. Ja nie liczę. Najprościej by było uznać wszystkie zbrodnie komunistyczne (mordu na Przemyku za taką nie uznano) za przedawnione bądź wręcz niebyłe. Sądy mają poważniejsze sprawy – np. uwzględnienie skarg esbeków na małe obniżenie ich emerytur. A w ogóle kto powiedział, że działanie sądów, z Najwyższym na czele, musi korespondować ze sprawiedliwością?

„Przełom”

Odczytano rozmowy z tupolewa (którą wersję?). „To może być przełom w śledztwie” – czytam. Tego typu, jakiego łakną TVN, „Gazeta Wyborcza” oraz służby moskiewskie. „Będzie się wysuwać hipotezy” nt. owych rozmów. Czyli na podstawie zdecydowanie niepełnych i podejrzanych dowodów moskiewskich ocenić i zakomunikować Polakom „całą” prawdę. Parametry lotu, stwierdzenie, czemu samolot znalazł się tak nisko – to kwestie zupełnie drugorzędne. Do wielu dowodów, nt. działań rosyjskich, dostępu brak. Polskie „prośby prawne” są ignorowane. Od czasu do czasu tutejsi prokuratorzy jeżdżą do Moskwy po prośbie. Stwierdzenia, iż mogliby zaopiniować np. usterki samolotu, to zasłona dymna. Byłoby to niestosowne. Politycznie niewskazane, a w Polsce dzisiejszej wszystkie instytucje są upolitycznione. Za to my wszelkie żądania rosyjskie w mig spełniamy. Także ze względu na ich wagę, jak spytanie J. Kaczyńskiego, po co właściwie Lech Kaczyński leciał do Smoleńska, albo jaki jest stopień pokrewieństwa przywódcy PiS ze śp. prezydentem. Kulawość i wybiórczość śledztwa-juniora (czyli polskiego) może razić amerykańskiego kongresmana, ale przecież nie Tuska z Komorowskim.

Prawilno

W Rosji służbom specjalnym przyznano nowe uprawnienia. Stały się wszechmocne. Ale co tam, podług władz polskich Rosja staje się coraz bardziej europejska. A Putin i grający rolę „gołębia” Miedwiediew zasługują na zaufanie. Zupełnie wyjątkowe.

Osobistość nr 1

Jarosław Kaczyński jest najważniejszym politykiem w Polsce. Media wszakże na okrągło tylko o nim piszą (to samo). Istnieje co prawda podobno jakiś premier, jakiś rząd decydujący o wszystkim, ale to, jak wszędzie w świecie, temat drugorzędny (ot, czasem mniej, np. w kwestii podatków, ale z rzadka). O Kaczyńskim mówi też stale PO. Zaiste, rację ma Stanisław Janecki pisząc, że gdyby nie było Kaczyńskiego, wataha Tuska miałaby trudności ze swoją tożsamością. To nie PiS nie istniałby bez Kaczyńskiego, lecz PO. Jarosław Kaczyński powinien opatentować swą markę i pobierać od Platformy tantiemy. No i proszę, nawet teraz ktoś napisze coś oryginalnego a bystrego. Tyle że owych „ktosiów” jakby coraz mniej. PS. Bez Kaczyńskiego przekaziory też miałyby kłopot. Wyłącznie hymny pochwalne pod adresem Naszego Wspaniałego Rządu stałyby się jednak z lekka nużące.

Wytrwali

To wręcz niewiarygodne, ale jeszcze im się nie znudziło. Niewątpliwie reprezentatywny dla dzisiejszej polityki polskiej Jan Lityński: „Przyjęta przez Kaczyńskiego strategia jest samobójcza”. Inny komentator „Rzeczpospolitej”: „Strategia PiS i Jarosława Kaczyńskiego polega na trwonieniu dorobku z czasów kampanii prezydenckiej”. Itd. Wszędzie, na okrągło. Jak długo można mówić i pisać to samo? A może wszyscy tak zatroskani o los PiS zamiast nudzić, wyznaczą po prostu tej partii „linię” i wybiorą jej władze? Ot, np. p. Zalewski, który miał zastąpić śp. Macieja Rybińskiego (!!!). Dziś pisze oryginalnie, niestadnie, „o dyktaturze nielotów i zakutych łbów” (to nie o PO). Na Zalewskiego przestałem zwracać uwagę, ale to niewątpliwie piękne, iż nie jest „zaściankowy i bogobojny”. To takie rzadkie.

W jedną stronę

„Polacy wyjątkowo źle znoszą agresję w polityce”. Doprawdy? A o czym świadczy sukces PO, która latami w niczym innym się nie specjalizowała? Przepraszam, ale ze względu na rolę mediów w Polsce, na brak w nich podstawowego fair play będę stale to wytykał. Jeśli masz trudności z zapoznaniem się z obiektywnymi wywodami Kuczyńskiego czy Wołka, jeśli chcesz poczytać o XIX-wieczności PiS i nadmiernym używaniu wyłącznie przez tę partię marketingu politycznego – kupuj „Rzeczpospolitą”. W odpowiedzi, co najwyżej „publicysta umiarkowany” zastosuje „symetrię”: „z drugiej strony PiS… itd.”. Pójście na urlop dwóch publicystów już w pełni ukazało, jak denna (w każdym dziale) staje się i „Rzeczpospolita”. O zupełnie szczególnym rozumieniu u nas politycznej „neutralności” trzeba będzie jeszcze napisać. Chociaż coraz mniej oglądam, słucham, czytam.

Ku cenzurze

Rząd się rozkręca. Krytyczne wobec niego internetowe „profile” zaczynają być blokowane. Zaiste, jak stwierdzono („neutralnie”) jakiś czas temu: „Wolności słowa nic w Polsce nie grozi”.

Moja opinia

Absolutnie, powtarzam absolutnie nie wierzę (jak niektórzy), że konflikt między Tuskiem i Komorowskim jest nieunikniony, że ten drugi „usamodzielni się” itd.

Czy?

„Szef komisji hazardowej mówi, że chce zakończyć wojnę polsko-polską. Czy za szumnymi słowy kryje się zwykła chęć zamiecenia afery hazardowej pod dywan?” („Rzeczpospolita”). Zaiste, to intrygujące pytanie. Bo przecież nie wiadomo. PS. Krytyka Sekuły wydaje mi się dość zabawna, to zaledwie trybik w ogólnej machinie Naszej Wspaniałej Partii.

Klęska

Dziennik „Polska”: „Afganistan. Ta wojna to klęska”. Możliwe. Ale jeszcze pewniejsze jest to, iż dziennik pn. „Polska” stał się klęską polskiego dziennikarstwa. Będzie ich więcej. Dużo więcej.

Wspaniałe „organizacje”

Wiem, że było to już jakiś czas temu. Ale inspiratorzy-autorzy „przecieku afgańskiego” (postępowcy, „pokojowcy”, lewacy) udostępnili wcześniej materiały „trzem organizacjom”: „Spieglowi”, „New York Timesowi”, „Guardianowi”. Oblicze ideowe tych organów mówi wszystko o owych autorach. Styl i ton omówienia tych materiałów, zwłaszcza przez „Polskę”, idealnie pasuje do wspomnianych pism. Gratuluję (raz jeszcze) redakcji. PS. Już wcześniej, nie ceniąc bynajmniej zbytnio „Timesa”, sugerowałem, że „Polsce” jeszcze bliższy jest „Guardian”. Ładnie się to potwierdziło. A aktywiści Wikileads otrzymali skądś grube miliony. Chyba nie z Rijadu.

„Polska” nowa

W „Gazecie Wyborczej. The Guardian” (dawniej „Polska”) po Palikocie produkuje się kolejna wybitna, kulturalna, reprezentatywna, przedstawicielka polskiego (czy też postpolskiego) życia politycznego – Joanna Senyszyn. Ponawiam apel – zróbcie wywiad z Urbanem. Bo Was „Rzeczpospolita” wyprzedzi.

Jestem dumny

Dowiedziałem się, że jestem paranoikiem, szaleńcem tudzież talibem. Jestem wdzięczny za te określenia, zważywszy na to, kto je wysuwa. Leszek Miller pouczył mnie, że „nienawiść jest patriotyczna”. Oraz utwierdził w wiedzy nt. sprawców katastrofy (Rosjanie – wykluczeni). Światowiec Miller ma też niewątpliwie rację, twierdząc, iż Amerykanie w przypadku podobnej śmierci swojego prezydenta i dostojników przekazaliby śledztwo innemu państwu. PS. Oczywiście obok „nienawiści” złej, nietolerancyjnej, wstecznej, opartej na zalęknieniu i patriotyzmie, istnieje ta wskazana, słuszna, właściwa. Cieszy, że Miller ufa rosyjskim władzom bardziej niż wielu Rosjan. Tradycyjne sympatie zobowiązują.

Lizus de-luxe

Nachalne podlizywanie się przez Sikorskiego przełożonym w PO jest nie tylko żenujące. Świadczy o jego charakterze, bardzo wskazanym dla szefa MSZ – skłonności do praktykowania lizusostwa wobec możnych sąsiadów. Czy stanowisko starszego lokaja Tuska – takiego Wachowskiego z oksfordzkim akcentem, choć mniejszymi wpływami – nie byłoby dla p. Sikorskiego odpowiedniejsze? PS. U mnie też wisi, nieco naderwane foto coraz bardziej nadętego Sikorskiego. W ubikacji.

Panie Migalski

Jestem jak najbardziej za różnorodnością w każdej partii, za dyskusjami, a nawet kłótniami w jej gronie – ale nie publicznie. Chyba zna pan polskie media. Kiedyś powiedział pan, że gdyby PiS zawarł koalicję z komunistami, natychmiast przestałby pan mieć z tym ugrupowaniem coś wspólnego. Więc ja mówię: gdyby znalazł się pan na szczycie tej partii, natychmiast straciłbym do niej jakąkolwiek sympatię. Mimo że nie jestem żadnym „radykałem”. Zadomowienie się w Brukseli szkodzi wielu. PS. Pytam wprost – czy popiera pan antyrodzinną, orwellowską, autorytarną ustawę, m.in. uczącą dzieci donoszenia na rodziców, której autorką jest też p. Kluzik-Rostowska. Tak czy nie?

Ojczyzna

Jak wiadomo, Polacy na razie Unię kochają (choć entuzjazm wobec euro jest jakby mniejszy). Ale mimo to w żadnym razie, pod żadnym pozorem, nie powiedziałbym, jak eurokrata Janusz Lewandowski, „Unio, ojczyzno moja”. Mam tylko jedną ojczyznę. Ale wyobrażam sobie hałaśliwość propagandy sukcesu z okazji tzw. prezydencji polskiej. Czy ma ona naprawdę znaczenie? Czy ktoś pamięta o poprzednich prezydencjach? A teraz jeszcze podobno ma być dzielona między trzy kraje. Nie mówiąc o korpusie pani Ashton i owym belgijskim „prezydencie”. Ale będzie się dudnić triumfująco, ogłuszająco.

Osobowości

W stacji Planete powtarzają stale audycję „Willy Brandt – osobowość stulecia” (choć nie tysiąclecia). W „Rzeczpospolitej” w artykule pt. „Pożyteczni idioci” słusznie podkreśla się, że tzw. wschodnia polityka Brandta-Bahra pozwoliła opóźnić rozpad ZSRR. Typowo „zapomina się”, że polityk o nazwisku de Gaulle zrobił wcześniej to samo. A ponadto – i podług mnie wcale nie przesadzam – UE linię tę kontynuuje. Ku zachwytowi obecnego rządu polskiego. PS. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, iż i Brandt i de Gaulle mają w Warszawie swoje miejsca. A R. Reagan – pierwszy i jedyny polityk zachodni, który zapowiedział, że pokona Sowiety (i to uczynił), a ponadto całe życie polityczne (tj. także długo przed prezydenturą) mówił o zniewolonej Polsce, Katyniu, naszym Powstaniu – nie ma.

Zaprzeszły

Długi czas, i to dość powszechnie, najważniejszy był – honor. Ostatnio wziąłem latarkę i długo go szukałem. Kryje się zapewne tu i tam, ale za wiele już go nie ma. To dobrze, bo należy wreszcie wyjść z zaścianka.

Zasada

Jeśli ignorują lub obelżywie potępiają twe udokumentowane argumenty, to nie dlatego, że nie masz racji. Ale – wręcz przeciwnie.

Ulec propagandzie

Na jakiej podstawie p. Lisicki uważa, że Bush był „ograniczony”? No, na jakiej? Dla mnie wręcz wzorcowo ograniczony jest Obama (notabene w przeciwieństwie do Busha prawie nieczytający książek). Cieszę się przynajmniej, że Obama przeprowadził wielką zmianę – w stosunku do Rosji. I chce dla Ameryki naprawdę czegoś nowego – socjalizmu (jego wielbiciele mówią to już otwarcie). To niewątpliwie budzi nadzieję. Na wielką zmianę.

„Stwierdził stanowczo”

Jakiego określenia nigdy nie użyję? Nie napiszę, że ktoś „grzmiał”. Mam awersję do słów raptem masowo, taśmowo używanych.

Mitów burzenie

Nie wiem, czemu stale pisze się u nas o p. Oliverze Stone, który w Ameryce jest jako filmowiec całkowicie skończony. Jakiś czas temu B. Hollender zamieściła tekst pn. „Stone burzy mity”. Teraz dowiadujemy się, że Stone nakręci film o Stalinie. „Nie chcę go od razu przedstawiać jako bohatera, ale pokazać jego prawdziwszy obraz”. Stone będzie więc burzył niezasłużenie negatywny mit Stalina. Ów reżyser jest pod wieloma względami postacią wzorcową. Napiszę o nim więcej. PS. I znów na tematy tego typu zabrakło mi miejsca („Biseksualizm: nowa sztuka życia”, „Kultura musi być zaangażowana politycznie”, „Ból nietolerancji” etc., etc.). Może, mimo tylu narodowych rocznic, jednak jeszcze w sierpniu…

A poza tym

Panie Tusk, ministerialne stanowisko dla Palikota wciąż czeka. A pan zwleka. Nieładnie. 

Jacek Kwieciński

 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka