Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
268
BLOG

DOOKOŁA EUROPY - JAROSŁAW KACZYŃSKI SUPERSTAR

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 21

W polityce, świecie medialnym jest tak jak w show-biznesie. Są gwiazdy, gwiazdeczki, celebryci i zwykli wyrobnicy. A na tym tle świecą supergwiazdy. O nich się mówi, o nich się pisze, fotografuje i filmuje. Polityka ma wiele zalet, między innymi pomaga komentatorom, publicystom i felietonistom zabłysnąć na horyzoncie medialnym. Autentyczne gwiazdy w tym fachu – a mamy ich niemało – robią wszystko, żeby nie zgasnąć i być stale na firmamencie, nawet gdy nie mają wiele do powiedzenia albo napisania. Dla nich okresem niezwykle trudnym, ale i pożytecznym z punktu widzenia ilości miejsca oraz czasu, jest okres letniej kanikuły. Wprawdzie nie błyszczą wtedy na cały kraj, ale z pewnością na najważniejszym forum – wśród osób opiniotwórczych, które albo już wróciły z kanikuły, albo dopiero się na nią wybierają. 

W polityce na plan pierwszy wysuwają się, a właściwie wyskakują, ludzie z ostatnich rzędów parlamentu i popisują się swoją wiedzą o wszystkim, a wśród tzw. ekspertów od oceniania sytuacji w kraju i za granicą są tacy, którzy najwyraźniej nigdy nie wyjeżdżają na urlop, dzięki czemu pełnią funkcję ekspertów dyżurnych, że wymienię jako przykład profesora Czapińskiego.

W wakacje pierwszoplanowi ludzie władzy udzielają się sporadycznie albo znikają na boisku piłki nożnej, jak np. premier Donald Tusk. Stosując taktykę chowania głowy w piasek w sytuacjach trudnych dla państwa i narodu. I jak się okazuje, z pożytkiem dla kariery. Ukaże się, jak przeminą wichury i trzeba będzie zażegnać problemy słowami o miłości do wszystkich Polaków.

Ale jest jeden polityk, który zdecydowanie zasługuje na miano Superstar na politycznym niebie III Rzeczpospolitej. Tą gwiazdą pierwszej wielkości jest prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Jak pokazuje ostatni ranking 100 najpopularniejszych polityków, szef PiS-u plasuje się na 3. miejscu, po prezydencie Komorowskim i nieżyjącym Lechu Kaczyńskim. W ciągu ostatnich 14 dni Komorowski wymieniany był w publikacjach 360 razy. Nic nadzwyczajnego, w tym czasie miały miejsce uroczystości związane z jego zaprzysiężeniem, co wyrażało się oficjalnymi komunikatami. Lech Kaczyński był wymieniany 254 razy, co też nie dziwi, jeśli zważymy, że trwały i nadal trwają przepychanki o krzyż pod pałacem prezydenckim i nie umilkły komentarze na temat śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej oraz upamiętnienia tej tragedii. Na trzecim miejscu uplasował się Jarosław Kaczyński z 252 publikacjami, a dopiero na czwartym premier Tusk.

Czemu należy przypisać niegasnącą popularność prezesa PiS i nieustanne zainteresowanie wszystkim, co powie, napisze albo tylko wyrazi swoim obliczem? Powody mogą być różne i nie zamierzam rozstrzygać, które są najważniejsze. Nie docierają do mnie żadne przecieki z klubu poselskiego Prawa i Sprawiedliwości, nie przyjaźnię się z żadnym politykiem z żadnej opcji, nie mam zakulisowych powiązań z kołami wpływowymi tam i ówdzie, więc jako niezależna publicystka mogę z dystansem obserwować życie polityczne w kraju i za granicą. Wiem, bo nie jest to żadna wiedza tajemna, że z politykami jest tak jak z gwiazdami filmu i telewizji. Najważniejsze, żeby o nich mówić. – Źle czy dobrze, ale mówią – cieszą się celebryci, którzy znani są z tego, że są popularni i od czasu do czasu wyrażają swoje poglądy na świat ubrani w różowy kapelusik.

Kanclerz Niemiec Helmut Kohl, po Konradzie Adenauerze najwybitniejszy szef rządu w powojennej historii Niemiec, był nieustannym tematem mediów, wszyscy się go czepiali, gazety i czasopisma drwiły z jego tuszy i twarzy kształtem przypominającej gruszkę, z wad wymowy, z prowadzonej przez niego polityki i z czego się tylko dało. Satyryczni rysownicy nie ustawali w karykaturowaniu Kohla i wyszydzaniu jego postury oraz brzucha. Atmosfera medialnej nagonki była tak dominująca, że nawet przychylne chadecji i Kohlowi media nie bardzo brały go w obronę. Kohl się tym nie przejmował i z zasady nie udzielał wywiadów, niektórym mediom, jak np. lewicowemu tygodnikowi „Der Spiegel”, nie udzielił żadnego przez 16 lat swego kanclerstwa. Mimo nagonki zjednoczył Niemcy i dziś nazywany jest „kanclerzem zjednoczenia”, i to nie tylko w RFN, ale i na całym świecie.

Tak zazwyczaj bywa, że mierni politycy, tchórzliwi i dbający głównie o własną karierę oraz popularność o charakterze populizmu rzadko są tematem satyrycznych rysunków czy tekstów kabaretowych, bo nie są postaciami charakterystycznymi. Są nudni. Media i satyra zabiera się za polityków charyzmatycznych, niepokornych i głoszących wyraziste poglądy. Do takich polityków zalicza się Jarosław Kaczyński. Jest on przedmiotem nagonki niemal wszystkich mediów. I tych, które go nienawidzą, i tych, które twierdzą, że chcą jego dobra i dobra kierowanej przez niego partii. Jest szefem partii opozycyjnej, a wygląda na to, że wszystko zależy nie od rządu i urzędującego prezydenta, lecz od Kaczora.

Kaczyński powiedział to, Kaczyński powiedział tamto, gdyby nie Kaczyński, jeżeli Kaczyński nie zapobiegnie itd., itp. Oczywiście zamiennie wymieniana jest partia Prawo i Sprawiedliwość. Ale na jedno wychodzi. Wszyscy stawiają go do kąta i wymierzają kopniaki. I wciąż o nim mówią. Ci, co ponoć wyznają wartości reprezentowane przez PiS, ostrzegają go, że popełnia samobójstwo, bo nie sięga po młodych, zdolnych polityków, którzy potrafią walczyć z Platformą przy pomocy haseł bardziej liberalnych, co osłabi jej elektorat. Zastanawiam się, ilu jest takich polityków, przypominam, że najwybitniejsi, w tym dwie posłanki, zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. Żeby rządzić wielką partią, trzeba mieć doświadczenie polityczne i ogromną odporność na ciosy. Bardziej liberalni niekoniecznie przyciągną tzw. centrum, zwłaszcza że nie bardzo wiadomo, czym w Polsce jest to centrum. Czy są to dyskotekowi młodzieniaszkowie urządzający sobie drwiny z krzyża (jak np. uczniowie gimnazjum im. Jana Pawła II w Krakowie), o których trudno powiedzieć, że są przyszłością narodu, czy zawieszeni w szarej strefie drobni i więksi przedsiębiorcy, czy może postkomunistyczni naukowcy z polskich uniwersytetów?

Kaczyński jest politykiem niewygodnym dla wielu Polaków, także dla tych, którzy żyją w obyczajowym luzie i czerpią korzyści z niesprawnego aparatu sprawiedliwości i wszechobecnej korupcji. A przecież PiS nie zamierza tego tolerować, jeśli dojdzie do władzy, co już pokazał. Charakterystyczne, że na Platformę Obywatelską głosuje 85 proc. więźniów, bo ich zdaniem partia ta jest bardziej pobłażliwa. I tak dochodzimy do sedna awantury wokół Jarosława Kaczyńskiego i jego zwolenników. Dobre rady komentatorów, aby zamiast zajmować się tragedią smoleńską i krzyżem, PiS zajął się brakiem reform rządu, są słuszne, ale bezużyteczne. Kaczyński nie jest idiotą i wie, co i kiedy należy robić. Śledzi nastroje w kraju. I będzie robił swoje. Że przegra wybory? No to przegra. Wybory się wygrywa albo przegrywa, a życie toczy się dalej. Jedno jest pewne – fakt, że w czasie kandydowania na prezydenta Kaczyński pod wpływem tych bardziej liberalnych młodych posłów zmienił swój wizerunek, nie miał wpływu na wynik wyborów. Kaczyński przegrał.

Zresztą i wówczas był obiektem niesłychanego zainteresowania mediów pod hasłem: Kaczyński się wcale nie zmienił, on tylko udaje. No właśnie, więc po co ma się zmieniać?

A może powstanie nowa partia, taka konserwatywno-centrowo-liberalna, z młodymi politykami na czele? I wyeliminuje PiS? Już takie były, miały wszystko z wyjątkiem sensu i celu. I charyzmatycznego przywódcy. Ci, co pragną wycofania się Jarosława Kaczyńskiego z polityki, pragną rozpadu PiS-u. Wszystko jedno czy jest to pragnienie z pobudek ideowych czy prywatnych. Czy nawet z dobrego, choć naiwnego serca. Wiedzą o tym doskonale posłowie i członkowie tej partii. Także ci, którzy robią przecieki do mediów. W dobrej wierze lub dla kariery.

Krystyna Grzybowska 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka