Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
374
BLOG

DORADCA PODATNY NA ZDRADY

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 6

„Do PZPR wstąpił jeszcze na studiach (1970), jako dwudziestolatek, i nie zdradził Partii-Matki do samego końca. Do »Solidarności« się nie zapisał, bo jak mówił w jakimś wywiadzie – był »bardzo zajęty«. Zapomniał dodać, że w partii byłoby to bardzo źle widziane” – napisała na swoim blogu o Tomaszu Nałęczu, obecnym doradcy prezydenta Komorowskiego, Joanna Senyszyn z SLD

Prezydent Bronisław Komorowski powołał Tomasza Nałęcza na swojego doradcę do spraw dziedzictwa narodowego i historii. Z tej okazji prezentujemy subiektywny przegląd opinii na jego temat wydanych m.in. przez dawnych współpracowników.

Już pierwsze wypowiedzi nowego doradcy, dotyczące sprawy pomnika dla bolszewickich żołnierzy w Ossowie, a dające się sprowadzić do tezy o możliwości pogodzenia rosyjskiego (sowieckiego) spojrzenia na wojnę 1920 r. ze spojrzeniem polskim, zapowiadają niepospolity przebieg dalszej jego działalności. W „Sygnałach Dnia” w radiowej Jedynce ujął on problem upamiętnienia bolszewików pomnikiem w ten sposób: – W dziejach wojen zawsze jest tak, że są dwie strony. Dla tej strony, która się broni, ta druga jest najeźdźcą.

Tłumaczył jednocześnie, że nie mamy w tym wypadku do czynienia z pomnikiem, lecz z „grobem, pomnikiem nagrobnym”.

SLD: zdrajca, podobno bardzo zdolny

Oprócz oryginalnej wizji „polityki pamięci”– którą nowy prezydencki doradca przeciwstawia polityce historycznej, zbyt, jego zdaniem, podatnej na manipulację – trudno się doszukać powodów powołania prof. Nałęcza na wyżej wymienione stanowisko. Jest on człowiekiem kojarzonym dotychczas z partiami lewicowymi. Wśród polityków lewicy nie jest on jednak darzony przesadnym szacunkiem. Nowy eseldowski wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich w wypowiedzi dla „Super Expressu” tak skomentował nową nominację: „Skoro po latach zaglądania w to lub inne gospodarstwo polityczne prof. Nałęcz znalazł wreszcie dla siebie jakiegoś gospodarza – to dobrze. Prezydentowi życzę, by tym razem Nałęcz okazał się lojalnym pracownikiem. By podatność na zdrady polityczne była mniejsza. Nie wymagam, by wyzbył się jej kompletnie. Trudno wyzbyć się swojej natury”.

Inna przedstawicielka lewicy, europosłanka Joanna Senyszyn, jeszcze dobitniej opisuje polityczny życiorys i zachowania Nałęcza. Na swoim blogu pisze: „Tomasz Nałęcz, nowy prezydencki doradca, jest człowiekiem wielkiej wiary. Wierzy, że wszyscy Polacy cierpią na amnezję i pragną być oszukiwani. Dodatkowo musi mieć odwagę lwa, ogromne poczucie humoru i nie bać się śmieszności. Jakimi bowiem innymi walorami umysłu i serca można wytłumaczyć jego zapewnienie, że „nie jest politycznym zdrajcą”? Każdy inny polityk, po tylu politycznych woltach i nieuczciwych zagraniach, bałby się coś podobnego oświadczyć, by Polska nie zatrzęsła się ze śmiechu w posadach.

Dalej Senyszyn opisuje polityczną aktywność Nałęcza: „Jeśli brać pod uwagę czasy PRL, niewątpliwie Tomasz Nałęcz wykazywał polityczną wierność, by nie powiedzieć koniunkturalizm. Do PZPR wstąpił jeszcze na studiach (1970), jako dwudziestolatek, i nie zdradził Partii-Matki do samego końca. Do »Solidarności« się nie zapisał, bo jak mówił w jakimś wywiadzie – był »bardzo zajęty«. Zapomniał dodać, że w partii byłoby to bardzo źle widziane. W nowym ustroju z wiernością się pożegnał. Czyżby dlatego, że przestała popłacać? Tak czy siak, postawił na polityczny pluralizm. Od 20 lat jest wierny inaczej. W miarę jak piał peany na cześć wyżej postawionych lewicowców, sam piął się w górę. W 1990 r. został wiceprzewodniczącym SdRP, utworzonej w miejsce nieboszczki PZPR. Po roku – kiedy nie dostał się do Sejmu – uznał, że SdRP nie zaspokaja jego ambicji. Z listy UP był posłem w latach 1993–1997”.

Opisując kolejne wolty, dochodzi Senyszyn do kariery naukowej Nałęcza. Z wrażliwością na tytulaturę, charakterystyczną dla środowiska naukowego, zauważa: „W 2005 r., jako dr hab., dostał na UW stanowisko profesora nadzwyczajnego. Od razu zaczął się podawać za profesora. Dlaczego ten podobno bardzo zdolny historyk przez 22 lata, które upłynęły od habilitacji (1988), nie uzyskał profesorskiego tytułu? Teraz, na stanowisku prezydenckiego doradcy, powinno mu pójść łatwiej”.

Także cytowany wcześniej Wenderlich nie nadaje dorobkowi naukowemu Tomasza Nałęcza przesadnej wartości. Na końcu swej wypowiedzi wspomniał bowiem: „Prof. Nałęczowi życzę jak najlepiej, choć osobiście nigdzie bym go nie zatrudniał. Ze względu na zdrady, ale także dlatego, że znam jego żonę, prof. Darię Nałęcz. I to jej, jako osobie zdolniejszej, składałbym propozycję pracy”.

W opinii członka PO

Nie tylko lewicowi politycy wyrażają się niepochlebnie o nowym doradcy prezydenta. Także europoseł Platformy Obywatelskiej Bogusław Sonik, mimo akceptacji, a nawet poparcia dla nominacji Nałęcza, nie kryje pewnej dozy sceptycyzmu co do jego przeszłości. W wypowiedzi dla „Super Expressu” stwierdza: „Profesor Nałęcz zostanie zatrudniony nie ze względu na poglądy, lecz swoje doświadczenie zawodowe. Choć przyznam, że jego 20-letnia obecność w PZPR kładzie się cieniem na jego przeszłości. Miał wiele okazji, by rzucić legitymacją. Mam nadzieję, że chociaż teraz nie zapomni o środowiskach opozycyjnych, które po latach zapomnienia słusznie przypominał prezydent Kaczyński”. Dodaje także: „Wyborcy Komorowskiego spodziewaliby się zapewne kogoś innego w roli doradcy”.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

Zarzuty, by Nałęcz nie potrafił dochowywać lojalności, wydają się jednak nie w pełni opisywać jego postawę. O powodach jego wyboru na szefa komisji zajmującej się aferą Rywina „GP” pisała w 2004 r. Leszek Miller szukał kogoś, kto jako szef parlamentarnej komisji śledczej nie będzie kojarzony z władzami naczelnymi SLD, ale przypilnuje tam interesów partii i samego premiera. Tomasz Nałęcz wywiązywał się z tych obowiązków, jak tylko mógł. W najgorętszych momentach przesłuchań zarządzał przerwy, pozwalał przesłuchiwanym świadkom na ocenę posłów i ich pytań. W raporcie końcowym próbował zawężać krąg podejrzanych o udział w „grupie trzymającej władzę”, tak by podejrzenia nie sięgnęły zbyt wysokich szczebli SLD-owskiego kierownictwa.

Rok wcześniej informowaliśmy, że Nałęcz pobiera wciąż tantiemy za książkę wydaną w 2000 r. w wydawnictwie Muza, kierowanym w latach 90. przez Włodzimierza Czarzastego, a następnie jego kuzyna. W wywiadzie Tomasz Nałęcz przyznał się do pobierania tantiem, jednak całą sprawę bagatelizował, mówiąc, że jest to „jeden z jego gorszych interesów”. Być może. Pewne jest jednak to, że przesłuchiwany przed komisją śledczą w związku z podejrzeniem uczestniczenia w „grupie trzymającej władzę”, miał Czarzasty pełne wsparcie przewodniczącego Nałęcza. Milczał on, gdy Czarzasty zarzucał kłamstwa i insynuacje posłowi Rokicie, a ogłaszał przerwę w obradach, gdy zapędzony w kozi róg przez tego samego posła przesłuchiwany gubił się w zeznaniach.

Ówczesna przewodnicząca organizacji antykorupcyjnej Transparency International Polska, Julia Pitera, wprost mówiła o nieprzestrzeganiu prawa przez posła Nałęcza.

Budowanie prezydenckiego zaplecza

Niezależnie od opinii o samym Nałęczu, bardzo wielu komentatorów postrzega powołanie go na prezydenckiego doradcę jako próbę budowania własnego zaplecza przez Bronisława Komorowskiego. Miałoby ono składać się z ludzi zawdzięczających więcej prezydentowi niż członkostwu w jakiejkolwiek partii politycznej. Cytowana wyżej Joanna Senyszyn kończy swoją wypowiedź na temat nominata prognozą awansowania go na profesora zwyczajnego, co leży przecież w gestii prezydenta, i ironiczną uwagą, że w zamian Nałęcz nauczy Komorowskiego, „jak być wiernym Tuskowi”.  

Konrad Kostrzewa

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka