Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
679
BLOG

Zakneblować Sakiewicza

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 6

Tomasza Sakiewicza przygody z Polskim Radiem mają już długą historię. Wyrzucenia i powroty odbywają się regularnie za każdym zakrętem pokonywanym przez media publiczne. Pluralizm musi być przecież rozsądny, a jego kryteria ustalane na Czerskiej i Rozbrat są najwyższą miarą obiektywizmu i tolerancji. Tym razem jednak usunięcia Tomka domagali się „przedstawiciele ludu”, ale czasy się zmieniają i zamiast dojarek na scenę wstąpili studenci, byli i aktualni „młodzi, wykształceni z dużych miast”.

Wszystko zaczęło się od Donosu obywatelskiego. 3 sierpnia studentka Uniwersytetu Gdańskiego Helena Szczepańska i student z lat 80. dr inż. arch. Jakub Szczepański wykryli „wroga ludu”. Wzorcowi obywatele wystosowali odpowiednie pismo do dyrekcji radiowej Trójki, w którym zwrócili uwagę na robotę Tomasza Sakiewicza wprost wymierzoną we władzę ludową. Wprawdzie zamachnął się na nią nie kiełbikiem, ale postąpił gorzej, bo zestawiał „wypowiedzi wymierzone przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, jej władzom i instytucjom”. Dokonał tego, prowadząc 3 sierpnia w Programie III swoją cotygodniową audycję. „Trójka po trzeciej”. Wypowiedzi, do których dopuścił, były „sprzeczne z prawem i polską racją stanu”. Cóż, zdaniem autorów pisma, podrywa porządek prawny Rzeczpospolitej?

Otóż uczestnicy audycji mieli czelność „porównać działania »Solidarności«” z „<bohaterstwem> osób, które 3 sierpnia 2010 r. <broniły> krzyża sprzed pałacu prezydenckiego przed księżmi i dwunastoletnimi harcerkami”.

Rzecz jasna, tolerancja tolerancją i „rolą publicznego radia jest udostępnianie anteny osobom o różnych poglądach”, no ale przecież nie takich. Historia zatoczyła koło – wrogiem III RP okazał się krzyż.

Teraz do akcji mogła już wkroczyć przodująca organizacja „ludu pracującego Polskiego Radia”.

Sosnowski i Dorosz w akcji

Pamiętamy, jak po akcji „Wybiórczej” domagającej się usunięcia ze stanowiska dyrektora Programu III Krzysztofa Skowrońskiego za to, iż został mianowany przez Krzysztofa Czabańskiego, woli Agory stało się zadość i funkcję tę objęła jej pupilka Magdalena Jethon, obnosząca się w internecie ze wspólnymi zdjęciami z Donaldem Tuskiem. Protesty wówczas nic nie pomogły, ale przecież nie protestował lud z Czerskiej. Burzyli się tylko wichrzyciele i warchoły.

Kiedy wreszcie udało się odwołać Jethonową i dyrektorem Programu III został Jacek Sobala, lud zaczął się organizować. Na jego czele stanęła najbardziej świadoma część klasy robotniczej Radia w osobach Jerzego Sosnowskiego i Wojciecha Dorosza. Korzystając z tolerancji Jacka Sobali, Związek Zawodowy Pracowników Programu III doprowadził najpierw do ubezwłasnowolnienia, a następnie zwolnienia dyrektora. Sosnowski i Dorosz nie spoczęli jednak na laurach i postanowili ratować Polskę przed krzyżem.

8 sierpnia wystosowali do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji „Prośbę o interwencję”. Oburzyło ich postępowanie Zarządu PR, który toleruje „permanentne naruszanie standardów pracy dziennikarskiej”. Pod pismem oprócz Sosnowskiego i Dorosza podpisali się Sylwia Hejj, Magdalena Jethon, Joanna Grotkowska i Joanna Szwedowska, czyli Zarząd Związku. Jako prowadzących, którzy zapraszają rozmówców reprezentujących jednostronne poglądy, wskazano Wojciecha Reszczyńskiego i Tomasza Sakiewicza. Pierwszy zaprosił do rozmowy Rafała Ziemkiewicza, Bronisława Wildsteina i Joannę Lichocką, a jak wiadomo powinien – jak czyni to Jan Ordyński – sprowadzić Wojciecha Mazowieckiego, Janinę Paradowską, Jacka żakowskiego i Waldemara Kuczyńskiego, którzy reprezentują prawdziwy pluralizm i obiektywizm.

Tomasz Sakiewicz okazał się winny zaproszenia do audycji poświęconej symbolice „Solidarności” znanych ekstremistów: ks. Stanisława Małkowskiego, historyka IPN-owskiego Grzegorza Majchrzaka oraz siewcę nienawiści Jana Pospieszalskiego.

Następnie autorzy pisma powołali się na spontaniczne i oddolne oburzenie słuchaczy w osobach znanych nam już Szczepańskich oraz anonimowych komentatorów internetowego forum Trójki. Rzecz jasna, nie można lekceważyć takich głosów i dlatego zażądano, by Krajowa Rada „podjęła skuteczne działania”.

Jan Dworak sługą ludu

Przewodniczący Krajowej Rady natychmiast zareagował na „spontaniczne i oddolne protesty” i 11 sierpnia wystosował pismo do prezesa Radia Jarosława Hasińskiego, który swojee stanowisko zawdzięcza „rozdaniu Czarzastego”. Jan Dworak zażądał przekazania w terminie 7 dni nagrań audycji Sakiewicza i Reszczyńskiego oraz „stanowiska wobec zarzutów zawartych w skardze” Zarządu Związku Zawodowego Pracowników Programu III.

I oto jak działa nowa władza: szybko i sprawnie, gdyż wola ludu jest dla niej najwyższym dobrem!

Nominat SLD działa

 

Po otrzymaniu pisma od Krajowej Rady Zarząd Polskiego Radia nakazał Komisji Etyki Polskiego Radia przeprowadzenie śledztwa i dostarczenie „materiału na człowieka”, by „winnych” można było usunąć w majestacie prawa. Zadania tego podjął się ochoczo Marek Cajzner – nominat SLD na stanowisku dyrektora Programu dla Zagranicy. Zarząd mianował go przewodniczącym Komisji Etyki, by zapewnić sobie bezpieczeństwo „na odcinku etyki”.

25 sierpnia Tomasz Sakiewicz został wezwany przed oblicze „sledowatieli”, by wyznać swe zbrodnie i poprosić o najwyższy wymiar kary. Najbardziej aktywny był Cajzner, który zarzucał przesłuchiwanemu, iż używał słowa krzyż i nawet wymienił je w zapowiedzi programu. Co gorsza, Sakiewicz wspomniał, że krzyż zostaje, a „władza poszła po rozum do głowy i krzyż pozostawiła”. Następnie nominat SLD wyliczał, ile razy użyto „zakazanego słowa”, do czego prowadzący nie miał prawa.

Oburzenie Cajznera wywołał też fakt, że Sakiewicz jako prowadzący pozwolił ks. Małkowskiemu zacytować zadanie Wajdy o stanie wojny w Polsce. Nominat SLD tak gorliwie wykonywał zadanie, że prawdopodobnie nie zorientował się, kto jest autorem tego stwierdzenia. Demaskując dalej wrogą działalność Sakiewicza, zarzucił mu, iż nie potrafił poradzić sobie z „Panem Małkowskim” i przerwać jego zbrodnicze wypowiedzi, co dowodzi braku profesjonalizmu.

Cajzner miał pretensje, że Naczelny „GP” zignorował zakaz poruszania kwestii krzyża wydany przez kolegium redakcyjne Programu III. Rzecz w tym, że kolegium zakazało przygotowania audycji o sporze wokół Krzyża Pamięci i zezwoliło na temat „Symboli »Solidarności«”. I teraz problem: jak wykluczyć krzyż spośród owych symboli i zastąpić go logo „Wybiórczej”. Nominat SLD był jednak uparty: Sakiewicz nie powinien używać słowa krzyż, skoro kolegium ustaliło inaczej.

Wprawdzie art. 18 ustawy o radiu i telewizji w punkcie 2 stwierdza, że „Audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości”, ale ustawodawca oczywiście miał na myśli „przekonania religijne” TW „Filozofa”.

Podczas przesłuchania przed budynkiem Polskiego Radia trwała pikieta w obronie Tomasza Sakiewicza. Może fakt ten sprawił, iż etycy SLD nie odważyli się od razu wydać oczekiwanego werdyktu i zgodzili się na wysłuchanie świadków, o których wnioskował podsądny. Wyroki najwygodniej jest wydawać, gdy nikt już nie pamięta o sprawie.

 Magdalena Nowak

 

 

Jestem w delegacji, czyli mam urlop

 

Szef Komisji Etyki, a zarazem dyrektor Radia dla Zagranicy jest w ciągłych rozjazdach i pracuje na odległość. Twierdzi, że członkowie podległego mu gremium nie orientują się w treści programów nadawanych w publicznych rozgłośniach, gdyż nie mają na to czasu. Dlaczego więc podejmują się ich oceny?

Komisja Etyki Polskiego Radia dała o sobie znać ostatnio, organizując posiedzenie z zamiarem rozpatrzenia skargi pracowników na emitowane programy publicystyczne. Portal Niezależna.pl postanowił sprawdzić, dlaczego akurat skarga wysłana przez pracowników Radia, z pominięciem organów samej spółki, do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, stała się powodem zorganizowania posiedzenia Komisji Etyki.

W sekretariacie szefa Radia dla Zagranicy dowiedzieliśmy się, że możemy się z nim skontaktować dopiero za tydzień, gdyż obecnie jest w delegacji. Nie chciano nam powiedzieć, gdzie przebywa.– Czy to jest ważne – pytała sekretarka.

Zadzwoniliśmy więc na telefon komórkowy dyrektora. Zastaliśmy go w Londynie. – Mam urlop – stwierdził sam Marek Cajzner. Na nasze zdziwienie, że w Radiu powiedziano nam, że jest w delegacji, zareagował: – Jestem w delegacji. Czy to ma jakieś znaczenie? Jestem w delegacji, ponieważ mam spotkania z naszymi dostawcami częstotliwości. Z tego pobytu wykrawam sobie trzy dni urlopu – zmienił zdanie.

Jak zapewnił nas Cajzner, opinia Komisji Etyki będzie znana jeszcze w tym tygodniu. – Została ona spisana po naszych posiedzeniach, rozesłana do pozostałych członków komisji i dopóki ostateczny jej tekst nie zostanie przez wszystkich uzgodniony, nie mogę nic na ten temat powiedzieć. Taka jest zasada – powiedział nam Cajzner. Poinformował, że jeśli członkowie komisji nie wniosą uwag do tekstu opinii, zostanie natychmiast podana do wiadomości. Cajzner zaznaczył, że komisja nie może sugerować kroków personalnych, ocenia jedynie, czy skarga jest zasadna.

W odpowiedzi na pytanie, czy to gremium zajmie się także innymi programami publicystycznymi Polskiego Radia, np. prowadzonymi przez Jana Ordyńskiego, gdzie zapraszani komentatorzy reprezentują wyłącznie lewicowe poglądy, Cajzner przekonywał: Jeżeli do nas wpłyną skargi – tak.

Komisję Etyki nie razi w kolejnych audycjach Jana Ordyńskiego brak w studiu prawicowych komentatorów. Dla przykładu prowadzący – piszący wcześniej dla lewicowego tygodnika „Przegląd” – zaprosił do swojej audycji „W samo południe” nadanej 8 sierpnia 2010 r. Seweryna Blumsztajna z „Gazety Wyborczej”, Andrzeja Jonasa z „The Warsaw Voice” i Roberta Walenciaka – również z „Przeglądu”.

W innym wydaniu tej audycji na trzy tygodnie przed wyborami prezydenckimi wspólnego kandydata wybrali: Michał Komar (syn znanego pułkownika MSW), Waldemar Kuczyński (dawniej współpracujący z „Przeglądem”) i Janusz Czapiński (piszący w „Polityce”). To nie przypadek, Jan Ordyński, w czasach PRL odznaczany orderami działacz partyjny, pełnił w redakcji „Rzeczpospolitej” funkcję I sekretarza POP PZPR.

To wszystko jednak nie budzi wątpliwości szefa Komisji Etyki z nominacji SLD. – Nie mamy ani instytucjonalnych, ani praktycznych środków, żeby monitorować audycje Polskiego Radia – stwierdził Cajzner. Dodał, że działanie komisji sprowadza się do rozpatrywania skarg, które wpływają do niej. – Jeżeli wpływa skarga, to na nią reagujemy – zapewnił.

Szef Komisji Etyki wyjaśnił, że skarga musi być dobrze udokumentowana. Nie wystarczy stwierdzenie, że audycja jest prowadzona tendencyjnie. – Jeżeli w skardze będą podane przykłady, konkretne sformułowania, zajmiemy się nią. Inaczej – nie podejmiemy sprawy – mówił Cajzner.

Pozostawanie w rozjazdach Marka Cajznera kierującego w radiu publicznym Radiem dla Zagranicy i jednocześnie Komisji Etyki nie niepokoi prezesa Jarosława Hasińskiego. Prezes Hasiński odpowiedział Niezależnej.pl, iż wyraził zgodę na okresową pracę Cajznera poza miejscem zatrudnienia. Zdaniem prezesa, dyrektor dobrze wypełnia swoje obowiązki, również gdy pracuje na odległość.

 

Maciej Marosz

 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka