Twierdzenia mediów, że protestujący przeciwko pomnikowi w Ossowie nie byli jego mieszkańcami, to kłamstwa. To właśnie miejscowi są jego głównymi przeciwnikami. W Ossowie Jarosław Kaczyński wygrał, zdobywając aż 71 proc. głosów.
W wielu artykułach powtarzano twierdzenie, że protestujący byli „desantem” spoza okolicy albo jedynie działaczami politycznymi, aktywistami PiS lub Prawicy Rzeczpospolitej z terenu Wołomina czy Zielonki. To kłamstwo. Owszem opisani wyżej ludzie także byli tam obecni. Zdecydowaną większość protestujących stanowili jednak mieszkańcy okolicznych miejscowości, ludzie znający się z widzenia. Przywitali oni transparenty z widoczną sympatią. Wśród mieszkańców Ossowa, którzy przyszli zobaczyć to wydarzenie, dało się słyszeć zarówno opinie określające pomnik, ale i zbiegowisko nad nim jako „cyrk” (to komentarz jednego z nastolatków, krótko obciętych i ubranych „na sportowo”), jak i opinie o „czerwonej burżuazji”, która przyjechała, aby odsłaniać mogiłę.
Dlaczego mieszkańcy protestowali
Aby zrozumieć ten protest i niechęć okolicznych mieszkańców do upamiętniania bolszewików w taki sposób – tak wystawnie i tego akurat dnia – warto przytoczyć kilka faktów. W ostatnich wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyński zwyciężył w powiecie wołomińskim, uzyskując średnią 58 proc. głosów. W komisji wyborczej w samym Ossowie głosowało na niego ponad 71 proc. uprawnionych. Przewaga głosów partii prawicowych nad lewicowymi, a w wypadku ostatnich wyborów Prawa i Sprawiedliwości nad Platformą Obywatelską w wyborach parlamentarnych, jest w tej części Mazowsza bardzo wyraźna. Są to okolice zamieszkane przez wielopokoleniowe rodziny, nastawione raczej konserwatywnie.
Frekwencja w kościołach i uczestnictwo wiernych w aktywności wspólnot religijnych są ogromne. Sanktuarium w Ossowie było otoczone troską już od końca lat 60. przez księży i młodzież, osiadłą następnie w Kobyłce, Wołominie i Zielonce. Ich aktywności zawdzięcza swoje ocalenie nie tylko cmentarz, ale i pamięć o tym miejscu. Wielu dzisiejszych samorządowców i działaczy społecznych to ludzie, którzy za czasów PRL czynnie przeciwstawiali się oficjalnej polityce zapomnienia, na jakie skazywano to miejsce.
Coroczne obchody w ossowskim sanktuarium to także ich święto. Ich działalność wzmacnia patriotyczne postawy wśród mieszkańców okolicznych miejscowości. Oświadczenie szefa wołomińskiego koła PO odcinające się od wspierania budowy pomnika i krytykujące moment jego odsłonięcia jest w tym kontekście zrozumiałe. Walczący o głos politycy muszą się tu liczyć z wrażliwością mieszkańców.
Struktury terenowe partii parlamentarnych są tu raczej mało widoczne. Osiągająca dobre wyniki w samym Wołominie Platforma Obywatelska jest dopiero trzecia pod względem poparcia wyborczego w wyborach samorządowych. Dwie pierwsze pozycje zajmują lokalne komitety samorządowe.
Poparcie dla partii politycznych w wyborach parlamentarnych nie przekłada się na sympatie do lokalnych przedstawicieli tych ugrupowań. Złość, a co najmniej niechęć i ironiczne komentarze samorządowców i zwyczajnych ludzi wobec całej akcji pomnikowej budziła nie tyle jej prorosyjska wymowa, ile wyraźne podporządkowanie kilkutygodniowej aktywności co najmniej dwu gmin (Wołomina i Zielonki), a zwłaszcza niektórych osób z kierownictwa tych gmin, działaniom postrzeganym jako przynoszące wstyd okolicy. W prywatnych rozmowach próbowano dociec, kto i dlaczego ma interes w tak szybkim wybudowaniu i odsłonięciu tej mogiły i przede wszystkim, dlaczego jest ona tak wystawna, zwłaszcza w porównaniu z mogiłami poległych polskich żołnierzy.
Nikt nie lubi być oszukiwany
Owszem, mogiła bolszewików jest częścią ustanowionego w zeszłym roku parku kulturowego „Ossów »Wrota Bitwy Warszawskiej« 1920 roku”, zakładającego m.in. budowę bardzo dużego Muzeum Wielkiej Bitwy Warszawskiej czy Centrum Informacyjno-Edukacyjnego. Rozpoczęcie budowy tego wielkiego przedsięwzięcia właśnie od mogiły bolszewickiej, niejako od końca – także jeśli wziąć pod uwagę przestrzenne rozmieszczenie planowanych obiektów – wzbudziło jednak masę wątpliwości i podejrzeń. Plan budowy parku kulturowego – pierwszej takiej inwestycji w Polsce – powstał dość szybko i dla wielu osób zaskoczeniem były zarówno skala przedsięwzięcia, jak i niedociągnięcia samego projektu. Zakłada on m.in. budowanie na działkach o dość skomplikowanej sytuacji prawnej. Przy czym nikt nawet nie próbował sondować możliwości ich przejmowania.
Co do skali, dziwić może sceptycyzm wobec tak ambitnego planu wielu ludzi związanych z Ossowem i starających się od lat o jego promocję i rozwój. Nie chcą oni wypowiadać się na ten temat publicznie, by nie szkodzić sprawie. W prywatnych rozmowach zwracają jednak uwagę, że wybudowanie wszystkich zaplanowanych w projekcie budynków i instalacji w tak ogromnej skali wymaga nakładu środków niewyobrażalnego nie tylko w skali gminy, związku gmin czy nawet powiatu, ale nawet z uwzględnieniem dotacji rządowych czy unijnych.
Zanim pierwszy szpadel zostanie wbity w ziemię, trzeba na terenie przyszłego parku kulturowego wykonać ogromne prace melioracyjne (dziś są tam stawy rybne i rozlewisko rzeczki Długiej, w wielu komentarzach mylnie określanej innymi nazwami), podciągnąć wielokilometrową linię energetyczną, zasadniczo zmienić układ komunikacyjny Ossowa i kilku okolicznych wsi itd. Wszystkie te czynności muszą być ponadto przeprowadzone bez uszczerbku dla krajobrazu pola bitwy, który jest już wartością chronioną właśnie przez zapisy o ustanowieniu tu parku kulturowego. Biorąc pod uwagę obecne zaangażowanie gmin Wołomin, Kobyłka czy Zielonka w ogromne, przekraczające niekiedy wieloletnie budżety, projekty kanalizacyjne czy drogowe, naprawdę trudno myśleć o jakimś poważnym finansowaniu tej sprawy. Choć pewne kwoty w ich przyszłorocznych budżetach są już na ten cel zarezerwowane, jest to jednak kropla w morzu. Sporo gmin w powiecie jest już zadłużona do granic możliwości, jakie stwarzają im przepisy, choć za gospodarność są regularnie wyróżniane w rankingach samorządów.
Gdzie był dr Andrzej Kunert?
Koszt programu budowy parku kulturowego, jednak bez wymienionych powyżej czynności przygotowawczych, szacuje się dziś na ok. 60 mln zł. Dla porównania tegoroczny plan inwestycyjny dla całej, najbogatszej w powiecie, gminy Wołomin opiewa na kwotę 33,5 mln zł. Duże muzeum Bitwy Warszawskiej ma powstać także w Radzyminie, znajdującym się w tym samym powiecie. Patronat nad projektem budowy parku kulturowego objął jeszcze jako marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Wśród protestujących przeciw pomnikowi słychać było głosy, że przyjęty w zeszłym roku plan budowy parku kulturowego jest jedynie sposobem na „sprzedanie” lokalnej społeczności oraz radnym gmin Wołomin czy Zielonka bolszewickiej mogiły. Nawet jeśli to tylko rozgoryczenie podejrzliwych mieszkańców, to ekspresowe powstanie wystawnej mogiły i pomnika na tle skromnej kapliczki i tablic nagrobkowych polskich żołnierzy, wykonanych w latach 70. na blasze przez okoliczną młodzież, budzi zastanowienie.
W trakcie wymiany zdań z protestującymi dr Andrzej Kunert próbował tłumaczyć zgromadzonym, że sfinansowanie tego pomnika to kropla w morzu aktywności ROPWiM, a gros jej wysiłków i środków przeznaczane jest na utrzymanie i odbudowywanie mogił Polaków. Przecząca odpowiedź na pytanie z tłumu o to, czy był on na mogiłach na odległym o niecały kilometr cmentarzu lub pod jeszcze bliżej położonym krzyżem upamiętniającym ks. Ignacego Skorupkę utwierdziły tylko protestujących w przekonaniu o niesprawiedliwości, jakiej są świadkami. Trudno bowiem inaczej myśleć o sytuacji, w której bolszewicki żołnierz spoczywa w granitowej mogile, a zastrzelony przez niego polski bohater pod drewnianym krzyżem.
Konrad Kostrzewa


Komentarze
Pokaż komentarze (11)