Kazimiera Szczuka we wstępie do biografii Henryki Krzywonos: „Jest kobietą-rycerką, nie tylko ze względu na posturę i sienkiewiczowskie nazwisko”. Czytałem za młodu Trylogię kilkanaście razy, więc po tych słowach omal nie spadłem z krzesła. Sienkiewiczowski rycerz Krzywonos? Autor „Ogniem i mieczem” opisuje jego rycerskość słowami: „zdrajca”, „pies krwawy”, „wściekły”, „spieniony”. Dowiadujemy się, że był to „niski, gruby człowiek, z twarzą siną, ponurą”, co wieszał całe wsie. A gdzie przeszedł „ginęły nawet ślady ludzkiego życia. Kto do niego nie przystał, pod nożem ginął. Palono nawet zboża na pniu, lasy i sady”. Taką to odmianę etosu rycerskiego zachwala nam Szczuka! Wydaje się, że snując tę historyczną analogię, chciała nam też ona zwrócić uwagę na otoczenie Krzywonosa. Tych, którym daje on posłuch. Sienkiewicz używa wobec nich określeń takich jak „hultajstwo”, „czerń” czy „zgraja” (my sami tak ostro o intelektualistach rodem z Unii Demokratycznej nie pisaliśmy nigdy!). Stwierdza też, że dzicz ta zdolna jest do każdej zdrady, jeśli pojawia się szansa na rabunek. W końcu rzuca się nawet na samego Krzywonosa, by dostarczyć go za pieniądze Jaremie. Bo przestał być przydatny.

Niezręczny tytuł na portalu Gazeta.pl: „Rosjanie pomagają ws. kradzieży kart Przewoźnika”. Cóż, 17 września też pomagali. I w Budapeszcie, i w Pradze... Oni tak zawsze?
Lech Wałęsa powiedział o śp. Prezydencie: „Na pewno zginął i to jest osiągnięcie, że zginął. Natomiast innych osiągnięć nie widzę i nie widziałem”. Zapewne wśród bydła atakującego krzyż wypowiedź ta wzbudziła entuzjazm. Może tylko odrobinę mniejszy niż oddawanie moczu na znicze. Albo do kropielnicy.
Adam Michnik, „Gazeta Wyborcza”, 2008 r.: „niesłychanie wysoko oceniam podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi. Pierwszy raz poczułem się dumny z tego, że prezydent mojego państwa w tak godny sposób, a zarazem tak zgodny z polskim i moim wyobrażeniem etosu wolności, honoru, tradycji historycznej i rozumu politycznego dał temu wyraz w Gruzji”. Adam Leszczyński, „Gazeta Wyborcza”, 2010 r.: „Wyprawa Lecha Kaczyńskiego do Gruzji w czasie wojny rosyjsko-gruzińskiej – gdzie nic, jak pamiętamy, nie wywojował...”. Świat się kończy! Młodzi uczniowie Michnika nie czytają własnego guru i „Gazeta Polska” musi im podrzucać ściągi. Leszczyński, do kąta!
Pisałem tydzień temu o tym, jak sopocka prokuratura powołała biegłego bioetyka, by ustalił, czy porównanie do penisa znieważa Władimira Putina. Spróbujmy odtworzyć tok rozumowania prokuratury. Gdyby powołała biologa, znałby się on na penisach, ale nie na znieważaniu. Gdyby powołała etyka, znałby się na znieważaniu, ale nie na penisach. Bioetyk był więc strzałem w dziesiątkę. Prawie. Bo dopiero potem prokuratura ustaliła, że w ogóle żadnych zarzutów stawiać nie może, gdyż Rosja nie gwarantuje nam wzajemności. A pieniążki z naszych kieszeni do kieszeni pani bioetyk już przelano.
Donald Tusk odwiedził z okazji rozpoczęcia roku szkolnego I LO w Gdańsku, by opowiedzieć: „W tej szkole po raz pierwszy na serio się zakochałem, a na tym boisku odkryłem, że mam talent piłkarski”. A trawa na tym boisku dorodna była?
Jerzy Wiatr, w stanie wojennym dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu KC PZPR, oświadczył w TVN, że w 1980 r. nie słyszał o braciach Kaczyńskich, a wiedział o Geremku i Mazowieckim. Niech zgadnę: pierwszego znaliście towarzyszu jako kolegę partyjnego przez 18 lat, a drugiego zapamiętaliście jako wspierającego UB w szkalowaniu biskupa Kaczmarka?
Wiatr stwierdził też, że gdyby nie Mazowiecki i Geremek, to krew płynęłaby potokami. A któżby tej masakry na tak niewyobrażalną (potoki!) skalę dokonał? Czyżby planowała coś takiego „polska lewica” do spółki z przyjaciółmi z Moskwy? Wiatr, ty antykomunistyczny oszczerco i rusofobie!

Telewizja Superstacja pyta Jolantę Kwaśniewską: „Czy znając swoją przyjaciółkę Henrykę, mogła się pani spodziewać wczorajszego wystąpienia?”. Jolka tego właśnie po „Heńce” się spodziewała, że „uratuje obchody Solidarności”.

Cóż, taka tradycja – w 1980 r. Mazowiecki i Geremek też ratowali, czym zapobiegli potokom krwi. Dodajmy dla porządku, że gdyby te potoki popłynęły, to wielce prawdopodobne, że młoda Jolka radośnie wywijałaby na tapczanie nóżkami z uciechy na widok sowieckich czołgów – jako b. szefowa rady wydziałowej SZSP, żona aparatczyka PZPR, a wkrótce potem dyrektorka w firmie polonijnej eksportującej sztuczną biżuterię do Związku Sowieckiego. Jak tu bez wyeliminowania ekstremy wozić Sowietom biżuterię?
Tabloidy ogłosiły, że w nowym serialu TVN Mucha ma spać z Bobkiem. Wreszcie normalność! Miejsce Muchy od wieków było na Bobku. Tylko wtedy nikt nie nazywał Muchy piękną, a Bobka nieziemskim. Cóż, kwestia gustu. Zresztą w TVN nie takie numery już przechodziły. Schetyna był np. sympatyczny.
Mój Lech Poznań zacznie niedługo, po wyeliminowaniu Dnipro Dniepropietrowsk, grę w fazie grupowej Ligi Europy. Cóż, pora rozgromić Juventus Turyn i dokopać Manchesterowi City. W grupie jest jeszcze Red Bull Salzburg. Myślę, że wobec pewnych wygranych z pozostałymi rywalami Austriakom można szlachetnie odpuścić i wystawić rezerwowy skład.
Poniżej zamieszczamy treść oświadczenia, będącego wynikiem ugody zawartej pomiędzy wydawcą „Gazety Polskiej” i spadkobiercami Josepha Goebbelsa, reprezentowanymi przez kancelarię szwajcarskiego adwokata Bernharda Genoud. Sprawę uznajemy za zamkniętą.
„Niezależne Wydawnictwo Polskie spółka z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ulicy Filtrowej 63 m. 43 zapoznało się z zastrzeżeniami spadkobierców dr Josepha Goebbelsa do artykułu »Goebbels, Urban, Palikot«, który ukazał się w «Gazecie Polskiej» 3 sierpnia 2010. Wydawca «Gazety Polskiej» stwierdza niniejszym, że zdecydowanie potępia zbrodnie niemieckiego nazizmu oraz hitlerowską propagandę, której autorem był dr Joseph Goebbels. Wymieniony artykuł pokazywał liczne podobieństwa pomiędzy retoryką Goebbelsa oraz Janusza Palikota. Naszym zamiarem nie było natomiast przypisanie dr. Goebbelsowi wszystkich cech kojarzonych z Januszem Palikotem. Nie twierdzimy, iż dr Goebbels był człowiekiem bezideowym, tchórzem, chamem, że poniżał własny naród czy też był człowiekiem o niskim poziomie inteligencji, które to cechy powszechnie kojarzone są z Palikotem. Jeśli ktoś w ten sposób zinterpretował nasz artykuł, to niniejszym wyprowadzamy go z błędu i wyrażamy swoje ubolewanie”.
Piotr Lisiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze (13)