Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
381
BLOG

POJEDNANIE NA KOLANACH

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 5

Zeszłotygodniowa wizyta ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergieja Ławrowa w Polsce to dobry przykład, że stosunki polsko-rosyjskie rzeczywiście osiągnęły nowy etap. Ekipa Tuska doprowadziła w ciągu trzech ostatnich lat do ważnego przełomu w relacjach dwustronnych: normalizacji za cenę poświęcenia polskich interesów narodowych

Tuskowi udało się osiągnąć wymarzony ideał relacji międzynarodowych, w których nie ma miejsca na spór lub konflikt, a dominuje ślepe zaufanie. Jest to polityka bez racji stanu; w pewnym sensie analogiczna do tej, jaka od początku lat 90. znamionuje relacje z drugim najważniejszym sąsiadem Polski, czyli Niemcami. Tusk doprowadził więc do historycznego „wyrównania”.

Polityka asymetrii

Początki polityki zagranicznej odrodzonego państwa polskiego cechowało odwrócenie zimnowojennego układu odniesienia. Berlin stał się strategicznym partnerem, natomiast Moskwa – głównym konkurentem. Reorientacja ta była oczywista z geopolitycznego punktu widzenia. Droga do struktur euroatlantyckich wiodła przez Niemcy. Innej nie było. Staliśmy się klientem naszego zachodniego sąsiada, który wziął na siebie rolę naszego „adwokata” w NATO i UE.

Dlatego poczyniliśmy wiele ustępstw na rzecz Niemiec. W latach 1990–1991 nie zamknęliśmy ostatecznie kwestii ewentualnych roszczeń niemieckich związanych ze skutkami II wojny światowej oraz przystaliśmy na brak wzajemności w traktowaniu mniejszości polskiej w Niemczech. Przez lata tolerowaliśmy niedotrzymywanie przez Berlin traktatowych zobowiązań dotyczących nauki języka polskiego za Odrą. Generalnie, z agendy stosunków dwustronnych wykreślaliśmy tzw. sprawy trudne (ostateczna regulacja granicy morskiej pomiędzy naszymi krajami, tzw. zwrot dóbr kultury itd.). Nasz klientelizm miał mimo wszystko jakieś uzasadnienie. Niemcy mogły bowiem skutecznie zablokować nasze wejście do struktur euroatlantyckich.

W tym samym czasie wobec Rosji prowadziliśmy bardziej zdecydowaną politykę. Dążyliśmy, ze skutkiem, do przynależności do NATO i UE, mimo moskiewskich zastrzeżeń, rozwijaliśmy partnerstwo z Litwą, Białorusią i Ukrainą; podejmowaliśmy próby upamiętnienia polskiej elity wymordowanej w Związku Sowieckim. Rosjanie znaleźli jednak receptę na naszą politykę wschodnią – zamrozili kontakty dwustronne i grali na marginalizację Polski w polityce europejskiej. Pat trwał do 2007 r.

Degradacja Polski

Tusk zaraz po objęciu fotela premiera chciał przełomu w stosunkach z Rosją. Dokonał więc kolejnego cudu, tym razem na arenie międzynarodowej. Odrzucił politykę zorientowaną na realizację interesów narodowych. Zdecydował się na wiele ustępstw wobec Moskwy. Na pierwszy ogień poszła dekonstrukcja polskiej polityki regionalnej. Zrezygnował z podstawowego priorytetu polityki zagranicznej III Rzeczypospolitej: dążenia do osiągnięcia roli lidera regionalnego. Uczynił to pod hasłem rezygnacji z „polityki jagiellońskiej”. Wycofanie się Tuska z aktywnej polityki regionalnej było prezentem dla Moskwy i Berlina, albowiem usunęło ostatnią przeszkodę do nieskrępowanej realizacji rosyjsko-niemieckich interesów w Europie Środkowej i Wschodniej. Zmieniło również status Polski, która z podmiotu w stosunkach międzynarodowych, a stała się ich przedmiotem. Nie dziwi, że Tusk jest tak fetowany w przez Rosjan i Niemców.

Tego, jak dalece obecny rząd forsuje nie tylko geopolityczne interesy rosyjskie, ale i ekonomiczne kosztem polskich, dowodzi umowa gazowa. Polska w perspektywie trzech najbliższych dekad, czyli w praktyce na zawsze, pozbawi się możliwości dywersyfikacji dostaw gazu, ponieważ zmuszeni będziemy do odbioru większej ilości gazu, aniżeli jesteśmy w stanie skonsumować (a zgodnie z formułą take or pay nie możemy go odsprzedać). Polacy będą płacić za ten gaz więcej, aniżeli inni odbiorcy europejscy, ponieważ przewiduje ona niekorzystna formułę cenową. Co więcej, do roku 2045 nasi negocjatorzy zgodzili się na przyznanie Gazpromowi monopolu na korzystanie z rurociągu jamalskiego na naszym terytorium (co kwestionuje Bruksela) i w praktyce na darmowy tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę na Zachód. Premier Rzeczypospolitej idzie jednak w zaparte i jak lew broni interesów Moskwy, twierdząc: „Z naszego punktu widzenia umowa o gazie, który importujemy z Rosji, spełnia te wymogi, które są kluczowe z punktu widzenia interesów polskiego państwa i polskich obywateli, czyli bezpieczeństwo gazowe, możliwie niska cena i elastyczny kształt tej umowy”. Taką „asertywnością” nie potrafił popisać się minister Sikorski, który podczas ostatniej konferencji prasowej z ministrem Ławrowem po prostu nie odpowiadał na pytania dotyczące tej umowy. I pewnie dlatego wkrótce opuści ministerstwo.

Rosjanom nie wystarcza jednak sama pragmatyka interesów narodowych. Dla nich liczy się również wymiar „moralny”. Nie byliby sobą, gdyby nie próbowali Polaków upokorzyć. I to doskonale się im udaje. Ławrow w artykule na temat stosunków dwustronnych, opublikowanym przed wizytą w Polsce, wspominał „krwawy dramat wojny 1920 r., której towarzyszyła masowa zagłada jeńców”. Polskie władze i polskie media solidarnie nie dostrzegły czytelnej sugestii, że oto Polacy dokonali zagłady (holocaustu) narodu rosyjskiego. Ławrow, powtarzając wymyślone jeszcze pod koniec istnienia Związku Sowieckiego kłamstwa propagandy antykatyńskiej, nie spotykał się w naszym kraju z żadną odpowiedzią. Najwyraźniej gotowi jesteśmy znieść ze strony rosyjskiej każde upokorzenie. A wszystko w imię pojednania ą la Tusk.

Rosyjska Europa

Wbrew temu, co myśli priwislanskij salon, Polska nie stanowi w strategii rosyjskiej polityki zagranicznej równorzędnego jej partnera. Dowodem na to jest wykład Siergieja Ławrowa z 1 września w MGIMO (Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych), na który rosyjski minister wielokrotnie powoływał się podczas swojej ostatniej wizyty w Warszawie. Notabene, nie został on odnotowany ani przez polskich polityków, ani dziennikarzy.

Ławrow przekonuje w nim, że Rosja stawia dziś na modernizację i zbliżenie z Europą. Twierdzi, że „status Rosji (…) zależeć będzie od kompleksowej modernizacji”, której warunkiem będzie „harmonizacja (…) stosunków ze wszystkimi partnerami, którzy mogą się stać zewnętrznymi źródłami (…) modernizacji”. Dlatego też „Rosja potrzebuje sojuszów modernizacyjnych z wiodącymi państwami, takimi jak Niemcy, Francja, Włochy i UE jako całością”. Rosyjski minister przywołuje koncepcję „nacjonalizacji polityki zagranicznej” Aleksandra Gorczakowa, szefa dyplomacji i kanclerza Rosji w drugiej połowie XIX w. Warto zauważyć, że w ówczesnej konstelacji międzynarodowej miejsca dla państwa polskiego po prostu nie było.

Słowo „Polska” w wykładzie Ławrowa pada raz, i to w zupełnie nieistotnym kontekście. Szeroko reklamowane polsko-rosyjskie pojednanie ma zatem w planach Moskwy czysto instrumentalne znaczenie. Ma być przynętą dla właściwych partnerów Rosji: mocarstw europejskich i USA. Stanowić dowód na rzeczywistą zmianę intencji Kremla. Moskwa chce być elementem globalnego wielobiegunowego układu równowagi. Gdy swój cel osiągnie, Warszawa przestanie odgrywać jakąkolwiek rolę w jej kalkulacjach. Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica.

Wykład Ławrowa można interpretować jako rezygnację z budowy zamkniętego na wpływy Zachodu eurazjatyckiego imperium; odrzucenie spuścizny Iwana IV Groźnego i Stalina; ożywienie tradycji Piotra I. Taka ewentualna zmiana mogłaby być korzystna dla Polski. Mongoloidalny Euroazjata nie ma skrupułów w fizycznej eliminacji Polaków (przykład Stalina), „zeuropeizowanemu” rosyjskiemu mocarstwowowcowi wystarczy podporządkowanie, czyli serwilizm, klientelizm i satelityzm.

Premier Rzeczypospolitej Donald Tuska w lot chwyta intencje Moskwy. W swej gorliwości legitymizowania wobec Zachodu polityki Kremla nie wystawia Putinowi i Miedwiediewowi żadnego rachunku. W rzeczy samej, to on spłaca ich rachunki (kontrakt gazowy). I tu pojawia się najbardziej podstawowe pytanie. Kto ma interes w „pojednaniu” z Moskwą, skoro nie ma go państwo polskie?

Krzysztof Rak

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka