Bronisław Komorowski wyjaśnił, że Krzyż spod Pałacu Prezydenckiego kazał wykopać po to, by ukrócić zachowania, które uwłaczają jego godności. Jak ustaliła „Gazeta Polska”, kolejnym posunięciem Komorowskiego będzie powołanie Komitetu Obrony Godności Krzyża. W skład zarządu komitetu, obok Komorowskiego i szefa jego kancelarii Jacka Michałowskiego, mają wejść inni, równie zasłużeni obrońcy godności Krzyża. Będzie wśród nich znany z elokwentnych wypowiedzi pod Pałacem Prezydenckim Zbigniew S. pseudonim „Niemiec”, skazany za gwałt i napad z bronią w ręku szantażysta Krzysztofa Piesiewicza. A także obrońcy godności Krzyży z Przemyśla, stosujący w ich obronie podobne rozwiązania, co Głowa Państwa.
„Lecha Wałęsy nie uda się wymazać gumką myszką z historii Polski i świata, tak samo jak nie udało się komunistom po wojnie wymazać generała Władysława Andersa, generała Leopolda Okulickiego” – ogłosiła Katarzyna Kolenda-Zaleska w „Gazecie Wyborczej”. Ależ nikt nie chce wymazywać. Wałęsa ma trwałe, znaczące miejsce w historii. Jak Judasz, Targowica, Radosław Sikorski, KPP czy „Gazeta Wyborcza”.
Wzrost popularności MMA po kolejnych walkach Mariusza Pudzianowskiego nie uszedł uwagi PR-owców Platformy. Jak ustaliliśmy, zainspirowani zwycięską walką Pudziana z Butterbeanem szykują oni hit – pojedynek w MMA Anny Komorowskiej i Henryki Krzywonos. Zapytany o to wprost Sławomir Nowak nie potwierdził ani nie zaprzeczył naszym informacjom. Jaki może być wynik walki? Henryk Sienkiewicz pisał o tym różnie. Na przykład: „Dziki Krzywonos wierzył w pięść i szablę, nie w sztukę wojenną”. Ale gdzie indziej: „Bitwa kończyła się, a kończyła dlatego, iż rozżarte zgraje opadły w końcu Krzywonosa, wołając z rozpaczą i wściekłością”. Może być ciekawie.
Cezary Michalski na stronie „Krytyki Politycznej” opublikował tekst, w którym porównał sytuację w Polsce do tej z lat 30. ubiegłego wieku w Niemczech. PO i przyległości okazały się republiką weimarską, PiS – NSDAP, z uwzględnieniem, iż „Polski Weimar i polscy naziole są odmianą Weimaru i nazioli pierwotnych bardziej dupowatą”. A do kogo by tu porównać Michalskiego, niegdyś autora płomiennych tekstów wspierających ideologię „nazioli”? Mam! Michalski to bardziej dupowata wersja Stefana Niesiołowskiego. Faceta, który na początku lat 90. był bardziej radykalnym ojcem Rydzykiem, a dziś przerasta Michnika w zawziętości, gdy chodzi o walkę z PiS-em (bo go do niego nie przyjęli).
Rzecznik MSZ Marcin Bosacki określił władze wolnej Czeczenii jako „rząd, którego nie uznajemy i nie uznamy nigdy”. Cóż, Jan Lechoń pisał w „Hymnie Polaków na emigracji”: „Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje, / Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem, / Że nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje / I większej chluby niźli być Polakiem”. Dziś wolność ludów nie idzie pod polskim znakiem. Idą pod nim Radosław Sikorski ze swym nadgorliwym w lizaniu moskiewskiego buta rzecznikiem, byłym szefem działu zagranicznego „Gazety Wyborczej”.
Rzecznik Bosacki, kiedy nie był jeszcze rzecznikiem, pisał w „GW” w innym tonie. Ot, np. 2 września 2004, po zamachu w Biesłanie: „Putin może jednak zrobić coś innego. Ogłosić prawdziwy plan szerokiej wolności politycznej dla Czeczenii, rozpocząć rozmowy z niemającym nic wspólnego z terrorem prezydentem Czeczenii Asłanem Maschadowem. Spróbować przerwać spiralę przemocy, dać Czeczenom nadzieję. Wtedy odwrócą się oni od ekstremistów. Któryś z przywódców Zachodu dzwoniący w tych dniach do Putina mógłby mu o tej drugiej możliwości choćby szepnąć”. Brawo, panie Bosacki! To teraz Sikorski z pewnością szepnie?
W Poznaniu, jak w paru innych miastach, manifestowaliśmy w sprawie Ahmeda Zakajewa i niepodległości Czeczenii. Jak za dawnych czasów manifestacja w tej sprawie połączyła ponad podziałami wszystko, co w Poznaniu myślące niezależnie: od klubu „GP” i Naszości, po Federację Anarchistyczną i Stowarzyszenie „Lepszy Świat”. W czasie manifestacji szczególne zainteresowanie wzbudził transparent „Obalić rząd. Zdążyć przed Euro 2012”, który wykonał samowolnie Piotr Montowski, znany też jako Jordan-Killer. Przedstawiciel anarchistów Marek Piekarski przyglądał się mu z zainteresowaniem i słuszności postulatu nie podważał.
Przewidywałem, że Lech Poznań rozgromi na wyjeździe Juventus Turyn. I co? Do przerwy wygrywał 2:0. Skończyło się na 3:3. Czyli moja przepowiednia się nie sprawdziła, ale i tak wynik był nieprawdopodobnie dobry (jeden piłkarz Juventusu kosztuje więcej niż cała drużyna Lecha). Skoro wykazałem się takimi zdolnościami, to niniejszym przepowiadam: PiS rozgromi PO w wyborach samorządowych.
Jak pisałem tydzień temu, mam na głowie przeprowadzkę. Jej przebieg przekonuje mnie, że cały świat uwziął się na mnie. Np. taka agresywna szafa – majster nosił ją swobodnie, a mnie usiłowała przygnieść i połamać mi ręce, jakby nie wiedziała, że zgoda buduje. Niezwykłą perfidią wykazał się w stosunku do mnie pracownik tartaku, który przywiózł cztery metry sześcienne drewna do kominka. Nie miałem pojęcia, że to cała przyczepa. I ja niby mam to wszystko wnieść do piwnicy?! A nie dało rady chociaż części na lewo sprzedać? Poza tym taka masowa wycinka lasu powinna być zakazana. Przez nieodpowiedzialnego drwala bąble mi się na rękach porobiły. Sprawdziłem się za to jako zbieracz przeprowadzkowych kartonów. Przydała się wprawa zadymiarza. Przed happeningami często zbieram je za darmo po okolicznych sklepach, by zrobić z nich stroje czy transparenty. Tym razem w aptece oświadczyłem jej właścicielce, że chodzi o przeprowadzkę. „To rogów nie będzie pan z nich wycinać?” – zdziwiła się. W sklepie ze sprzętem AGD sprzedawca już szedł ze mną na zaplecze, ale usłyszawszy, że chodzi o przeprowadzkę, zawrócił: „Myślałem, że to na happening, do pakowania ubrań kartony są zbyt zakurzone”. Natomiast rozkładanie książek na nowym mieszkaniu stało się dla mnie okazją do brutalnej politycznej zemsty na niejakim Radosławie Sikorskim. Rozstawione dotychczas regały nie mieszczą wszystkich książek, więc na razie rozkładam autorów, których cenię. Całe półki zajęły rzędy książek Józefa Mackiewicza, Zbigniewa Herberta, o. Józefa Bocheńskiego czy Stefana Kisielewskiego. Mniej zasłużeni czekają. Na końcu kolejki jest karton z napisem „Bolszewicy – rozłożyć, jeśli znajdzie się miejsce”. Są tam książki Lenina, Marksa, Engelsa, Goebbelsa, Rakowskiego, Albina Siwaka (dzieło „Od łopaty do dyplomaty”), a także np. Ryszarda Kapuścińskiego. Do tegoż bolszewickiego kartonu zakwalifikowałem dwie książki Radosława Sikorskiego.Leży zakurzony na Siwaku.
Piotr Lisiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze (5)