Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1352
BLOG

KOMOROWSKI WSPIERA PIS

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

Jak zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych odbiłoby się na pozycji politycznej otoczenia prezydenta? Mając wpływy w mediach, armii, możliwość wetowania ustaw, Bronisław Komorowski stałby się faktycznym patronem salonu III RP, głównym bohaterem mediów. A wygrana PO? Oznaczałaby dla niego pozostanie kwiatkiem do kożucha. Jaki wariant byłby optymalny z punktu widzenia Komorowskiego?

Jest listopad 2011 r. W niedawnych wyborach parlamentarnych zdecydowanie zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość. Pomimo świetnego wyniku partii brakuje kilku mandatów do samodzielnego rządzenia. Rozpoczynają się trudne rozmowy koalicyjne. Współpraca z Platformą i SLD jest niemożliwa, PSL za wejście do koalicji żąda zbyt wiele, PJN nie dostaje się do parlamentu. Wyjście z patowej sytuacji znajduje prezydent – zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami łamie obyczaj i na stanowisko premiera nie desygnuje lidera zwycięskiego ugrupowania, lecz wskazuje własnego kandydata, którego zaakceptować mogą wszystkie kluby, połączone w koalicji przeciwko PiS. Faktyczną i realną władzę zdobywa Bronisław Komorowski. 

Między Platformą a PiS-em

Czy tak będzie wyglądać sytuacja polityczna w Polsce jesienią tego roku? Zdaniem naszych rozmówców przytoczony scenariusz jest jednym z dwóch pożądanych przez otoczenie prezydenta. Przygotowane ma być też ono na „katastrofę”, czyli przejęcie rządów przez PiS. – W Pałacu taki wariant jest brany pod uwagę – mówi jeden z polityków PO. – Kaczyński zostałby premierem dopiero w drugim głosowaniu, bo wcześniej swojego kandydata zgłosiłby Komorowski. Media PiS-owi zgotują piekło, a prezydent, wetując każdą, nawet sensowną ustawę, będzie cieszył się opinią męża opatrznościowego. 

Wariantem zdecydowanie dla prezydenckiego obozu najgorszym byłoby zachowanie status quo, czyli... wygrana i dalsze rządy Platformy. – Komorowski byłby jedynie kwiatkiem do kożucha. Faktyczną władzę miałby premier, Donald Tusk – tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Bronisław Komorowski w pełni zdaje sobie sprawę, że osłabiając Tuska, wzmacnia własną pozycję. Ostatnie posunięcia prezydenta są, według naszych informatorów, świadomym uderzeniem w rząd i PO.
Chodzi m.in. o zawetowanie ustawy o Akademii Lotniczej w Dęblinie oraz o uhonorowanie Piotra Rachtana – autora skandalicznej publikacji w gazecie Platformy Obywatelskiej „PO-głos” na temat województwa świętokrzyskiego. Zarówno materiał partyjnej gazety, jak i odznaczenie kilka dni po jej wydaniu autora tekstu, jest potężnym ciosem w świętokrzyską PO. Ale po kolei.

POgłosem w Tuska 

Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego nie popierają PO. Czemu? Bo to region zabity dechami, istnieje tam tylko jeden teatr, w dodatku brakuje atrakcji turystycznych. Jakby tego było mało, po rynku w Wąchocku wałęsają się wyliniałe koty – to tylko garść „mądrości” z partyjnego biuletynu Platformy Obywatelskiej „PO-głos”. Materiał autorstwa Piotra Rachtana wywołał w województwie świętokrzyskim prawdziwą burzę. Szczególne oburzenie wzbudziły tezy na temat rzekomego braku atrakcji turystycznych w regionie. Rachtan pominął m.in. Sandomierz – jedno z najważniejszych miast w historii Polski, najstarsze polskie sanktuarium na Świętym Krzyżu, krajobraz Gór Świętokrzyskich itp. Nieprawdziwe są też informacje na temat kultury. – Publikacja z gazety partii rządzącej jest oczywiście skandalem – uważa Jarosław Karyś, kielecki radny, jeden z najbliższych współpracowników śp. Przemysława Gosiewskiego. – Prawdziwe są jedynie niektóre dane statystyczne dotyczące zacofania gospodarczego. Rzeczywiście, po dojściu do władzy PO inwestycje w regionie stanęły w miejscu. Trudno, żeby mieszkańcy Świętokrzyskiego kochali obecny rząd – dodaje.

Publikacja Rachtana oburzyła nawet lokalnych polityków PO. Z otwartą krytyką wystąpili posłowie Artur Gierada i Marzena Okła-Drewnowicz oraz eurodeputowana Róża Thun. Warto dodać, że wymienieni politycy w miesiącu poprzedzającym tekst „PO-głosu” zmagali się z falą krytyki ze strony opozycji, według której rząd Donalda Tuska dyskryminuje Świętokrzyskie. – Tekst Rachtana potwierdza te oskarżenia, to oręż oddany w ręce PiS – mówi nasz informator. – Autor pochodzi ze świętokrzyskiego, jego rodzina ma tu korzenie. W przypadek ciężko uwierzyć. Teraz Prawo i Sprawiedliwość może tu uzyskać nie 40, lecz 60 proc. głosów. Komuś zależało na osłabieniu lokalnej PO. 

Co ciekawe, kilka dni po całej awanturze Piotr Rachtan został... odznaczony przez prezydenta. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał za „wybitne zasługi dla rozwoju niezależnego dziennikarstwa, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, wolności słowa i wolnych mediów”.

Uściślijmy: Komorowski za niezależność odznaczył polityka ugrupowania, z którego się wywodzi (Rachtan kandydował z list PO do Sejmu), do tego piszącego w partyjnej gazecie. Jak uważają nasi rozmówcy, ubiegłotygodniowe odznaczenia były ostrzeżeniem wysłanym premierowi. – Tusk dostał wyraźny sygnał, że Komorowski liczy się w grze, ma silne zaplecze – mówi nam zastrzegający anonimowość polityk PO. – Wśród odznaczonych są przecież ważni dziennikarze „Gazety Wyborczej”, m.in. Konstanty Gebert, Piotr Stasiński, Piotr Pacewicz. Środowisko „GW” bliskie jest też Rachtanowi. Nietrudno się więc domyślić, kto będzie głównym wsparciem prezydenta – dodaje. 

Partia Salonu wciąż realna

Kontrowersyjne publikacje i odznaczenia nie są jedynym przejawem aktywności głowy państwa. Komorowski zawetował też ustawę o Akademii Lotniczej. To sztandarowy pomysł szefa resortu obrony Bogdana Klicha. Minister, skompromitowany w związku z wypadkami lotniczymi i katastrofą smoleńską, jest najsłabszym ogniwem w otoczeniu premiera Tuska. Jest więc łatwym celem. Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika, że środowisko prezydenta bezwzględnie to wykorzystuje. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Stanisław Koziej, nie zostawił suchej nitki na sposobie tworzenia przez rząd Narodowych Sił Rezerwowych. Należał też do zdeklarowanych krytyków akademii w Dęblinie. Ubiegłotygodniowe weto Komorowskiego jest pierwszym od czasu rozpoczęcia przez niego urzędowania. Zdaniem naszych rozmówców, to początek otwartej wojny Pałacu z szefem rządu. Siłą prezydenta mają być kontakty w kręgach wojskowych i „dobra prasa” w „Gazecie Wyborczej”. 

Ważnym sygnałem ze strony prezydenta była deklaracja o odmowie desygnowania na stanowisko premiera Jarosława Kaczyńskiego w sytuacji, gdyby to PiS wygrał jesienne wybory. Spełnienie tej zapowiedzi byłoby złamaniem powszechnie przyjętego obyczaju, według którego przedstawiciel zwycięskiego ugrupowania jest automatycznie kandydatem na stanowisko szefa rządu. Deklaracja Komorowskiego jest też dowodem, że w razie zwycięstwa PiS jakakolwiek współpraca z Pałacem Prezydenckim będzie niemożliwa.

Ustaliliśmy też, że w otoczeniu głowy państwa wciąż brany jest pod uwagę projekt stworzenia własnej formacji politycznej, będącej „Unią Wolności bis”. Partia taka skupiać by miała dawnych polityków UW (Tadeusz Mazowiecki, Jan Lityński) i „liberałów” z dawnej SLD (Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz). Jednak jak uważają nasi rozmówcy, bardziej prawdopodobny jest inny wariant. – Środowisko Komorowskiego chce osłabić Platformę po to, by przejąć kontrolę nad partią – mówi nasz informator. Jego zdaniem, przed wyborami partia Komorowskiego na pewno nie powstanie. Potem – niczego nie można wykluczyć. 

Pewna jest natomiast linia ideowa otoczenia Komorowskiego. Władza w jego rękach to powrót do idei „historycznego kompromisu” – pomiędzy środowiskami solidarnościowymi i postkomunistycznymi, polityka ustępstw wobec Rosji itd.

Polityka Bronisława Komorowskiego i jego otoczenia do pewnego momentu będzie służyła PiS. Jednak jesienią to partia Jarosława Kaczyńskiego stanie się głównym „chłopcem do bicia”. Otwarte pozostaje pytanie, jak prezydencki pocałunek śmierci wpłynie na przyszłość Prawa i Sprawiedliwości.

Przemysław Harczuk

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka