Wszystkie urządzenia Tu-154 zatrzymały się w chwili, gdy samolot był kilkanaście metrów nad ziemią i się wznosił – wynika z danych zawartych w raporcie MAK. Jeśli liczby podawane przez Rosjan są prawdziwe, oznacza to, że tupolew uległ zniszczeniu jeszcze w powietrzu.
Z końcowego raportu MAK wynika, że samolot Tu-154M nr 101 uderzył w brzozę, która miała oderwać fragment jego skrzydła, 850 m od progu pasa startowego na wysokości 5 m (253 m npm.).
Następnie 760 m od progu pasa maszyna zerwała przewody linii elektrycznej zasilającej lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj. Tupolew był wówczas na wysokości ok. 8 m nad ziemią (ok. 260 m npm.).
Chwilę potem, 715 m od progu pasa, Tu-154 zderzył się z kolejnym drzewem. Jak czytamy w raporcie MAK, do kolizji doszło na wysokości 8,1 m (260 m npm.).
Co zniszczyło wznoszący się samolot
Znaczy to, że od uderzenia w brzozę samolot cały czas się wznosił. 635 m od progu pasa Tu-154 znów zahaczył o drzewo – tym razem jeszcze wyżej, bo na poziomie 10–15 m (ok. 270–275 m npm.).Na tej samej wysokości zetknął się z konarami 620 m od progu pasa.
Po tym ostatnim kontakcie z drzewami nastąpiło – jeśli wierzyć danym zawartym w raporcie MAK – coś dziwnego.Samolot nadal się wznosił lub utrzymywał wysokość – a następnie, w odległości 560 m od progu pasa, nastąpił zanik zasilania i zamrożenie pamięci komputera pokładowego FMS (Flight Management System) samolotu. Doszło do tego 15 m nad ziemią (273 m npm.). Dopiero potem zaczął tracić on wysokość.
Zacytujmy fragment polskiego tłumaczenia raportu MAK: „Zanik zasilania FMS nastąpił o 10.41.05 na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów, w punkcie o współrzędnych 54ľ49'483'' szerokości północnej i 032ľ03'161'' długości wschodniej”.Dodajmy, że teren pod samolotem wyrównywał się wówczas do poziomu pasa startowego (wcześniej samolot znajdował się nad zagłębieniem, czyli słynnym „jarem”) i ze schematów przedstawionych przez MAK jednoznacznie wynika, że 15 m nad poziomem lotniska to 10–15 m nad ziemią (według raportu MAK tupolew uderzył w ziemię w miejscu znajdującym się 258 m npm., czyli między 0 a 5 m nad poziomem lotniska).Dane te odczytali Amerykanie, bo w Tu-154M nr 101 zainstalowany był komputer produkcji USA – więc co do autentyczności tych badań raczej nie można mieć zastrzeżeń.
Jak to możliwe, że komputer samolotu, który był 10–15 m nad ziemią – a w dodatku się wznosił – przestał funkcjonować? Dlaczego przestał działać akurat wtedy, gdy załoga odzyskiwała szansę, aby wyprowadzić samolot z niebezpiecznego położenia i uniknąć kontaktu z ziemią oraz drzewami?
Skrzynki także przestały działać nad ziemią?
Z danych zawartych w raporcie MAK wynika jeszcze jedno: rejestratory lotu przestały działać w tym samym momencie co komputer pokładowy – a więc gdy samolot znajdował się kilkanaście metrów nad ziemią.
Dotychczas – pomimo że Rosjanie mieli dane z komputera FMS i ze swojej skrzynki QAR (Quick Access Recorder, rejestrator szybkiego dostępu) – podawano kilka różnych czasów katastrofy: 08.41.06; 08.41.05,4; 08.41.04; 08.41.02,5.Tymczasem wszystkie czarne skrzynki (prócz polskiego rejestratora ATM, czyli tzw. trzeciej czarnej skrzynki) zatrzymały się o godz. 08.41.05.
Na str. 80 polskiego tłumaczenia raportu MAK czytamy: „Pokładowy eksploatacyjny rejestrator parametrów ATM.Zakończenie zapisu tego rejestratora nastąpiło o 2,5 sekundy wcześniej niż zapisu na KS-13 i MŁP-14-5 systemu MSRP-64”. KS-13 to dane z kasetowego pokładowego rejestratora lotu KBN-1-1, czyli właśnie rosyjskiego QAR, natomiast MŁP-14-5 to tzw. pokładowy katastroficzny rejestrator parametrów znany jako FDR (Flight Data Recorder). W polskich uwagach mamy podany dokładny czas wyłączenia ATM-QAR – to godz. 08.41.02,5. Pozostałe skrzynki – jak informuje MAK – przestały pracować 2,5 sek. później, a więc o godz.08.41.05.
Oznacza to, że czasy wyłączenia poszczególnych urządzeń rejestrujących są następujące:
l ‑FMS (komputer pokładowy) – 08.41.05, wysokość 15 m nad ziemią.
l ‑FDR (Flight Data Recorder) KS-13 – kasetowy pokładowy rejestrator lotu KBN-1-1 – 08.41.05.
l ‑QAR (rosyjski) MŁP-14-5 – pokładowy katastroficzny rejestrator parametrów – 08.41.05.
l ‑MARS-BM (CVR – zapis rozmów pilotów) – 08.41.05,4 (w tym czasie, według stenogramu rozmów z kokpitu, urwany został zapis). Rosjanie nie poinformowali, na podstawie jakich danych podali czas 08.41.05,4, który nie do końca się pokrywa z danymi zawartymi w innych urządzeniach rejestrujących.
l ‑ATM-QAR – tzw. trzecia czarna skrzynka (polska), jedyne urządzenie, które po katastrofie trafiło do Polski (choć na krótko, bo zaraz zwróciliśmy je Rosjanom) – 08.41.02,5.
Skąd różnica 2,5 sek. między wskazaniami skrzynki ATM a innymi rejestratorami?Według polskich uwag do raportu MAK, „występujące różnice pomiędzy zapisami ATM-QAR i KBN zostały w znacznym stopniu spowodowane błędami wynikającymi z zapisu na taśmie magnetycznej KS-13”. Wyjaśnienie to może jednak budzić wątpliwości, bo nie tylko rzekomo błędnie zapisujący KS-13, ale także inne urządzenia pokładowe (FMS, MŁP-14-5) wskazały, że przerwanie ich pracy nastąpiło o godz.08.41.05.
Niezależnie od tych niejasności kluczowa pozostaje informacja, że wszystkie urządzenia samolotu przestały działać, gdy był on nad ziemią.
60 metrówprzed miejscem uderzenia o ziemię
W całej sprawie zastanawia jeszcze jedna kwestia, poruszana już kilkakrotnie przez „Gazetę Polską”.Przerwanie pracy urządzeń pokładowych nastąpiło bowiem ok. 15 nad ziemią i w odległości – uwaga – ok. 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem.
Według raportu MAK, samolot o godz.08.41.05 znajdował się w punkcie o współrzędnych 54ľ49'483'' szerokości północnej i 032ľ03'161'' długości wschodniej. Właśnie wtedy nastąpiło przerwanie zasilania komputera FMS i – jak wynika z danych zawartych w raporcie – pozostałych urządzeń pokładowych.Tymczasem współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot (dokładnie: współrzędne środka tej strefy), to według MAK 54ľ49'450''N i 32ľ03'041''E (str. 88 polskiego tłumaczenia końcowego raportu).
– Gdy nastąpił zanik zasilania FMS oraz rejestratorów lotu, polski Tu-154 znajdował się około 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem i około 600 m od progu pasa.Tak wynika z danych podanych przez Rosjan i z obliczeń na podstawie podanych przez MAK współrzędnych – mówi „Gazecie Polskiej” K.M., specjalista od kontroli radiolokacyjnej przestrzeni powietrznej, ekspert zespołu sejmowego ds. katastrofy pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.I dodaje: – Podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się urządzeń pokładowych dzieli ok. 140 m, choć powinno to być to samo miejsce.
Wszystkie te informacje brzmią sensacyjnie, ale mają oparcie w końcowym raporcie MAK. Albo więc dane podane przez Rosjan są błędne, albo zniszczenie samolotu faktycznie nastąpiło jeszcze nad ziemią.
– Opisana przez „Gazetę Polską” sprawa zaniku zasilania komputera pokładowego to jedna z kluczowych przesłanek uprawdopodobniających hipotezę rozpadu Tu-154 nad ziemią.Jest to bowiem jeden z niewielu faktów bezspornych, który możemy zweryfikować na podstawie badań naukowców z USA, których orzeczenie jest podstawą tej informacji.Musimy pamiętać, że we wszystkich pozostałych wypadkach dotyczących okoliczności tragedii smoleńskiej jesteśmy zdani na rosyjskich świadków i rosyjskie badania, które, delikatnie rzecz biorąc, są zawodne – mówił dwa tygodnie temu „Gazecie Polskiej” Antoni Macierewicz.
Grzegorz Wierzchołowski




Komentarze
Pokaż komentarze (21)