Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
2017
BLOG

ZYZIU NA KONIU HYZIU

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 2

Po ogłoszeniu raportu Millera polskie media z zadowoleniem cytowały Leonida Słuckiego, deputowanego rosyjskiej Dumy: „należy pogodzić się z prawdą... Miejmy nadzieję, że polska opozycja nie zacznie spekulować na tej sprawie, która jest zbyt drażliwa, aby ją wałkować”. Pięknie? Jasne. Równie pięknie Słucki wypowiadał się dwa lata temu, kiedy polski Sejm uchwalił, że 17 września 1939 r. był IV rozbiór Polski: „Polska poszła drogą fałszowania historii II wojny światowej... Polska wciąż zarażona jest infekcją nacjonalizmu...”. Ot, sojusznik salonów III RP. W rozprawianiu się z polskimi nacjonalistami. Od Fieldorfa „Nila” po Lecha Kaczyńskiego.

Stefan Niesiołowski, niegdyś zasłużony publicysta naszego tygodnika, stwierdził, że wystarczy „wziąć do ręki »Gazetę Polską«, by przekonać się, że są w Polsce ludzie myślący jak Breivik”. Odniósł się w ten sposób do słów Radosława Sikorskiego, laureata nagrody „Gazety Polskiej”, że według niektórych „prezydent czy rząd to zdrajcy”. Niżej podpisany w pełni podziela cytowany pogląd. Natomiast co do Breivika w „GP”, mogę Niesiołowskiego uspokoić. Może kiedyś coś było na rzeczy, ale już dawno pozbyliśmy się z naszych łamów psychopatycznych publicystów.

Swoją drogą, Sikorski musi być strzępkiem nerwów – wszak zamieszkuje we wspólnym gospodarstwie domowym z potencjalnym Breivikiem, zasłużoną publicystką psychopatycznej „Gazety Polskiej” Anne Applebaum. Panie ministrze, w razie dostrzeżenia u wymienionej niepokojących objawów radzę zamknąć ją w lochu przygotowanym zawczasu w piwnicy w Chobielinie. I wezwać psychiatrę, najlepiej Bogdana Klicha. Ma dużo wolnego czasu.

Mieczysława Grydzewskiego uważam za najbardziej zasłużonego polskiego redaktora XX w. Jerzemu Giedroyciowi przyznaję w tej klasyfikacji miejsce drugie. Grydzewski więcej znaczył przed wojną jako szef „Wiadomości Literackich”, których nazwę przekręcano na „Jadą Mośki literackie” (ale endecy też w nich pisali). Po wojnie wydawał zaś „Wiadomości” londyńskie, przez ministra Wyszyńskiego nazywane najbardziej antysowieckim pismem na naszej półkuli. Grydzewski przytaczał w nich anegdotę o tym, jak to pewien tyran zadekretował, że dwa plus dwa jest dziewięć. Matematycy, którzy nie chcieli uznać dekretu, poszli do więzienia. Po kilku latach pojawił się łagodniejszy tyran. Matematyków wypuścił i zadekretował, że wynik to siedem. Ci wyjaśnili mu, że i ten dekret nie zgadza się z ich przekonaniami. „Czy chcecie znowu pójść do więzienia? Czy naprawdę chcecie, żeby dwa plus dwa było znowu dziewięć?” – spytał tyran. Przerażeni matematycy udali się na naradę. Po powrocie ich przywódca oświadczył: „Podziwiamy twój liberalizm i nie chcemy powrotu do przeszłości. Ale czy nie dałoby się stworzyć systemu, w którym dwa plus dwa jest pięć?”. Prawda o mechanizmach sowietyzmu z anegdoty Grydzewskiego trwa. Raport MAK był dekretem, że wynik to dziewięć. Miller ogłosił w swym raporcie, że powinniśmy brać pod uwagę wszystkie czynniki, a wtedy trzeba uczciwie przyznać, że wynik to siedem. Na to rozległy się nieśmiałe głosy publicystów „Rzeczpospolitej”: „Podziwiamy, ale może dałoby radę uchwalić, że wynik to pięć?”.

Kluczenie Millera ma jednak w sobie coś optymistycznego. Oni wiedzą, że ich media nie są wszechwładne. Bo gdyby tylko o media chodziło, byłoby jak w komentarzu blogera tad9: „Gdyby raport Millera ograniczył się do stwierdzenia: »Nie dziwmy się, że spadło, dziwmy się raczej, że coś cięższego od powietrza w ogóle lata« to i tak w postkomunistycznych gadzinówkach usłyszelibyśmy, że raport jest szczytem profesjonalizmu i rozwiewa wszelkie wątpliwości”

„Na Jasną Górę się wdarli! Tak jak Szwedzi!” – powiedział ojciec Rydzyk o dziennikarzach Polsatu. W odpowiedzi portal gazeta.pl zamieścił zdjęcie blondyny Ewy Żarskiej, odpowiadającej „panu” Rydzykowi. Gdyby postawili przede mną sto bab i kazali wskazać, która jest Szwedką, nie wahałbym się ani chwili: oczywiście blondwścieklizna z Polsatu.

Zagadka: kto to taki? Ks. Tischnera podejrzewa o „brak szacunku i miłości” do Kościoła. Jest przeciwnikiem nadawania jego imienia szkołom. Ochoczo gości w Radiu Maryja. Na pytanie o okrzyki „Sieg heil” przeciwników Marszów Równości odpowiada: „promowanie jednej skrajności – postaw homoseksualnych – powoduje rodzenie się drugiej”. Jest wrogiem Traktatu Lizbońskiego. Gdy widzi satyryczny plakat z Matką Boską trzymającą na kolanach Kaczyńskich, zawiadamia prokuraturę. Przyklaskuje stwierdzeniu Jarosława Kaczyńskiego, że PiS zrobił Marcinkiewiczowi krzywdę, robiąc go premierem. Cóż to za fanatyczny wyznawca Jarosława Kaczyńskiego? Tak, to on, Jan Filip Libicki, nowy poseł PO.

Poseł Jan Ołdakowski z upadłego klubu PJN postanowił udać się na imprezę organizowaną przez syna milicjanta, co to w latach 80. tworzył w oparciu o reżimowe media grzeczną konkurencję dla Pomarańczowej Alternatywy. Dzięki obecności Ołdakowskiego pan ten będzie mógł wyjąkać na Woodstocku jakiś drętwy tekst o Powstaniu Warszawskim. Skrótowo postawę Owsiaka w PRL ujął anarchista Marek Kurzyniec: „Myśmy dymili, ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na falach Rozgłośni Harcerskiej lansował Stowarzyszenie Miłośników Chińskich Ręczników, trututu uwolnić słonia, a Sławek Dutkiewicz wtedy gibał, i był po trzymiesięcznej głodówce”. Żeby tylko nikt nie pomyślał, że kontestuję Owsiaka z pozycji konserwatywnych. Nic z tych rzeczy, wakacyjne pijaństwo jest OK, a komu na prawicy nie pasuje, niech spada na drzewo. Mój stosunek do Owsiaka jest bliski temu, co myślą o nim stare załogi punkowe i publiczność, która wśród okrzyków „Sprzedali Jarocin” wygwizdała go w 1991 r. (jest na YouTube).

Obok Ołdakowskiego na Woodstock przyjedzie towarzysz Marek Belka z PZPR. Czemu? A czemu nie? Osobiście chciałem specjalnie na spotkanie z Belką przyjechać, ale zrezygnowałem, kiedy przeczytałem na stronie internetowej Woodstocku, że w czasie tegoż spotkania „nie spożywa się piwa i nie pali się papierosów”. Chlać nie można, to nie jadę. Jacek Kwieciński też nie pojedzie, ze względu na zakaz palenia. Reszta redaktorów „GP”, na czele z Tomaszem Sakiewiczem, mimo wszystko się wybiera. Podczas spotkania z Belką zamierzają ćpać i uprawiać seks grupowy, bo tego Owsiak nie zabronił.
Zagadka: kto to taki? Ks. Tischnera podejrzewa o „brak szacunku i miłości” do Kościoła. Jest przeciwnikiem nadawania jego imienia szkołom. Ochoczo gości w Radiu Maryja. Na pytanie o okrzyki „Sieg heil” przeciwników Marszów Równości odpowiada: „promowanie jednej skrajności – postaw homoseksualnych – powoduje rodzenie się drugiej”. Jest wrogiem Traktatu Lizbońskiego. Gdy widzi satyryczny plakat z Matką Boską trzymającą na kolanach Kaczyńskich, zawiadamia prokuraturę. Przyklaskuje stwierdzeniu Jarosława Kaczyńskiego, że PiS zrobił Marcinkiewiczowi krzywdę, robiąc go premierem. Cóż to za fanatyczny wyznawca Jarosława Kaczyńskiego? Tak, to on, Jan Filip Libicki, nowy poseł PO.

Poseł Jan Ołdakowski z upadłego klubu PJN postanowił udać się na imprezę organizowaną przez syna milicjanta, co to w latach 80. tworzył w oparciu o reżimowe media grzeczną konkurencję dla Pomarańczowej Alternatywy. Dzięki obecności Ołdakowskiego pan ten będzie mógł wyjąkać na Woodstocku jakiś drętwy tekst o Powstaniu Warszawskim. Skrótowo postawę Owsiaka w PRL ujął anarchista Marek Kurzyniec: „Myśmy dymili, ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na falach Rozgłośni Harcerskiej lansował Stowarzyszenie Miłośników Chińskich Ręczników, trututu uwolnić słonia, a Sławek Dutkiewicz wtedy gibał, i był po trzymiesięcznej głodówce”. Żeby tylko nikt nie pomyślał, że kontestuję Owsiaka z pozycji konserwatywnych. Nic z tych rzeczy, wakacyjne pijaństwo jest OK, a komu na prawicy nie pasuje, niech spada na drzewo. Mój stosunek do Owsiaka jest bliski temu, co myślą o nim stare załogi punkowe i publiczność, która wśród okrzyków „Sprzedali Jarocin” wygwizdała go w 1991 r. (jest na YouTube).

Obok Ołdakowskiego na Woodstock przyjedzie towarzysz Marek Belka z PZPR. Czemu? A czemu nie? Osobiście chciałem specjalnie na spotkanie z Belką przyjechać, ale zrezygnowałem, kiedy przeczytałem na stronie internetowej Woodstocku, że w czasie tegoż spotkania „nie spożywa się piwa i nie pali się papierosów”. Chlać nie można, to nie jadę. Jacek Kwieciński też nie pojedzie, ze względu na zakaz palenia. Reszta redaktorów „GP”, na czele z Tomaszem Sakiewiczem, mimo wszystko się wybiera. Podczas spotkania z Belką zamierzają ćpać i uprawiać seks grupowy, bo tego Owsiak nie zabronił.

Piotr Lisiewicz

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka