246 obserwujących
1040 notek
2361k odsłon
2535 odsłon

Jak uniknąć wojny z Rosją

Wykop Skomentuj2

Amerykańskie plany obrony Polski – zarówno te sprzed wejścia Polski do NATO, jak i aktualne – pokazują, że konfliktu z Rosją można uniknąć tylko wtedy, gdy NATO będzie gotowe prewencyjnie przerzucić do Polski większe siły. Ale na tym nie koniec. Skuteczność odstraszania ewentualnej agresji zależy bowiem również od opinii publicznej na Zachodzie i solidarności krajów regionu.

Mimo zwiększenia napięć w świecie i w regionie opublikowane przez nas 20 lutego br. amerykańskie symulacje wojny z Rosją o Polskę zostały potraktowane przez niektóre media jak przekroczenie pewnego tabu. Tymczasem amerykańskie plany obrony Polski przed Rosją po raz pierwszy zostały opisane już 20 lat temu przez „Gazetę Wyborczą” w artykule pt. „Jak powtórzyć Cud nad Wisłą”. Jacek Kalabiński, ówczesny korespondent „GW”, relacjonując raport eksperta „słynnej RAND Corporation” Richarda Kuglera, pisał, że Amerykanie boją się przyjąć Polskę do NATO, ponieważ dla jej obrony będą musieli przerzucić potężne siły. Tymczasem Kugler w swoim tekście sugerował coś przeciwnego. Pokazywał, że właśnie pozostawienie Polski poza sojuszem może wplątać USA w wojnę z Rosją. Analityk RAND‑u wskazywał, że najlepszym sposobem na uniknięcie konfliktu wokół Polski jest stworzenie materialnych i politycznych warunków do przerzutu do Polski podobnych sił NATO (zbliżonych liczebnie) jak dla obrony sojuszniczych Niemiec.

Scenariusze kryzysu

W raporcie „Strategia NATO w erze po zimnej wojnie” Richard Kugler, obok widma ewentualnej wojny z Rosją, przedstawia też przebieg kryzysu, który mógłby do niej doprowadzić. Według amerykańskiego scenariusza z 1992 r., 60 dni przed rozpoczęciem działań zbrojnych „polityczne napięcia wokół Polski osiągają rozmiary kryzysowe; dyplomacja zawodzi”. 45 dni przed wybuchem konfliktu „Rosjanie zwiększają gotowość wybranych jednostek w regionie do Uralu i zaczynają duże ćwiczenia wojskowe”. 30 dni przed starciami „Rosjanie zaczynają przesuwać większe siły w kierunku granic z Polską. Ministrowie państw NATO zbierają się, ale nie podejmują decyzji o przygotowaniu wojsk. Niemcy mobilizują się i zaczynają ćwiczyć swoje wojska”. 14 dni przed konfliktem Niemcy przesuwają duże siły lądowe i lotnicze na granicę z Polską. USA i Wielka Brytania zwiększają poziomy gotowości i kompletują siły. W „dniu zero” Rosjanie atakują Polskę przy pomocy sił lądowych i lotniczych. Polska prosi o pomoc, a siły niemieckie (oraz w lepszym wariancie amerykańskie i brytyjskie) wkraczają do Polski.

Jak wynika z symulacji RAND‑u (opublikowanych przez „Gazetę Polską” przed trzema tygodniami), siły sojusznicze mogą liczyć na pokonanie przeważających sił Rosjan tylko wtedy, jeśli amerykański korpus armijny zostanie wcześniej przerzucony do Niemiec i będzie gotowy do działań przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Polskę. Z symulacji RAND‑u wynikało więc, że „kraje członkowskie NATO muszą zbudować strukturę dowodzenia, systemy logistyczne i infrastrukturę wojskową konieczną do przerzucania dużych sił na odległości znacznie większe niż planowane dotychczas. Namiastka w postaci symbolicznej interwencji wojskowej nie wystarczy dla odstraszenia zdecydowanego przeciwnika. Potrzebne są siły dostatecznie duże, aby wygrać kampanię bitewną. Mniejsze działania wplączą tylko NATO w zbrojny kryzys, bez perspektyw zakończenia go na możliwych do przyjęcia warunkach”.

Dlatego w 1992 r. Kugler wraz z innymi analitykami RAND‑u, Ronaldem Asmusem i Stephenem Larabee, zainicjował amerykańskie prace na rzecz przyjęcia Polski do NATO, co osiągnięto dopiero 12 marca 1999 r. Jeszcze dłużej, bo właściwie do dziś, trzeba było czekać na stworzenie w Polsce infrastruktury logistycznej umożliwiającej przyjęcie amerykańskiego wsparcia wojskowego w razie konfliktu z Rosją.


Dopiero po wojnie rosyjsko-gruzińskiej, w sierpniu 2008 r., NATO stworzyło szczegółowy plan obrony Polski pod kryptonimem Eagel Guardian (Strażnik Orła). Jak donosiła w 2010 r. „Gazeta Wyborcza”, „w przypadku agresji na Polskę NATO zamierza rzucić do walki aż dziewięć dywizji, z tego cztery polskie. Pozostałe to jednostki z krajów zachodnich, wśród nich brytyjskie, niemieckie i amerykańskie. – Zostaną przerzucone wszystkimi możliwymi drogami: lądową, kolejową, na pokładach samolotów i morską”.

Pomoc Sojuszu po wybuchu konfliktu

Najważniejszym portem dla przyjęcia dużych jednostek desantowych wojsk NATO jest Świnoujście. Sojusz wyłożył co najmniej 1 mld zł, żeby ten port mógł przyjmować duże okręty o długości ponad 200 m i zanurzeniu powyżej 14,5 m, a po 2020 r. – po dalszej modernizacji – nawet ok. 17 m. Tyle że w poprzek podejścia do portu Rosjanie położyli rurociąg Nord Stream, który leży tak płytko, że obecnie bezpiecznie do portu w Świnoujściu mogą wchodzić statki o zanurzeniu do 13,5 m. Fakt, że w czasie ćwiczeń Zachód 2009 Flota Bałtycka trenowała obronę rurociągu gazowego, wskazuje, że Rosjanie obawiają się o bezpieczeństwo Nord Streamu. Jak zauważyła „Wyborcza” (5.11.2010), „z NATO-owską pomocą został także zmodernizowany port w Gdyni. Polsce bardzo zależało, by wojska sojuszników mogły lądować nie tylko przy zachodniej granicy kraju”. NATO woli raczej porty położone dalej od ewentualnych działań bojowych. Sojusz przewiduje, że „zachodnie wojska będą przerzucone do niemieckich portów w Rostocku, Wismarze, Stralsundzie, w ostateczności – jeśli nie będzie można bardziej na wschód – do portu w Hamburgu”. Okręty brytyjskie i amerykańskie zostały wyznaczone do obrony polskiego wybrzeża. Polski system obrony powietrznej zintegrowano z systemem NATO. Sojusz rozbudował też stacje radiolokacyjne na terenie Polski.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale