usłyszałem dzisiaj, że Niemcy chca zbudować elektrownie na energię słoneczną na terenie północnej Sahary.
Najpier wywołało to u mnie szok i lekki uśmieszeka politowania :
- 400 mld euro (kupa kasy) wydane na inwestycję mającą zaczać przynosić jakiekolwiek profity za ok 10 lat.
- inwestycja daleko od granic własnego państwa - ba na innym kontynencie
- a kwestia przesyłu energii przez "pół świata"?
Ale po chwili zastanowienia ustaliłem, że :
- energia elektryczna jest podstawą do napędu gospodarki, a inwestycja by dała duże zyski musi być duża. Zaś z perspektywy kraju 10 lat to wcale nie tak długo.
- daleko czy niedaleko od granic kraju? Świat się zmniejszył. Jeżeli firma z USA może produkować towar w Chinach, to czemu kraj nie może inwestować poza swymi granicami?
- przesył energii przez "pół świata" to : kraj elektrowni np. Algieria, dno morza Śrudziemnego, Francja i Niemcy bedące odbiorcą docelowym. Czyli jeden pośrednik. Gaz potrafi wędrować przez większą ilość krajów tranzytowych i jakoś to działa. Zas posiadanie energii daje siłę i możliwość rozpoczynania partii z asem pikowym w dłoni.
Jeszcze dodatkowy aspekt. Wwypadku jakiś incydentów pojawia się dobry pretekst do interwencji zbrojnej w celu ochrony żywotnych interesów kraju ;-) Oczywiście ta ostatnia uwaga to jedynie potencjalna możliwość ale jak pokazuje historia i to wcale nie tak odległa jest to możliwość istniejąca.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)