Ostatnimi czasy przeczytałem w internecie kilka artykułów zatytułowanych np. „tragedia podczas eksmisji: ...” „W trakcie eksmisji podpalili...”. Tak się składa, że w żadnym z tych artykułów nie ma słowa o eksmisji zawartej w tytule. Ba, w niektórych nawet jest wprost wspomniane, że komornik przybył do dłużnika w celu zajęcie jego samochodu. Podejrzewam, ze nawet średnio rozgarnięty obywatel odróżnia zajęcie samochodu od eksmisji (oczywiście w grę może wchodzić jeszcze sytuacja, ze dłużnik mieszkał w tym samochodzie), o ile bardziej powinien rozróżniać te fakty, ktoś kto pisze na dany temat i bierze za to pieniądze.
Dla mnie wniosek jest jeden = manipulacja, mniej lub bardziej świadoma. Zasada, krew na pierwszą stronę. Używamy słów wytrychów, takich jakie wywołują jak największe emocje. Zestawienie słowa KOMORNIK, ze słowem EKSMISJA, o to tu chodzi. Jeśli fakty się nie zgadzają tym gorzej dla faktów!
I tu pojawia się prawdziwy problem. Jeżeli jako czytelnik nie mogę ufać piszącemu artykuł w kwestiach faktograficznych i nie podlegających ocenie to jak mogę mu zaufać w zakresie tego co nie jest jednoznaczne i z samej swej istoty podlega ocenie ocenie?
Na marginesie pozwolę sobie zwrócić uwagę, na przerażający charakter komentarzy. Mają one, w większości, mocno negatywny wydźwięk co do komornika, choć z treści artykułów nie wynika aby zrobił w toku swoich czynności cokolwiek poza – pojawieniem się pod określonym adresem, przedstawienie celu swojej wizyty, ugaszeniem policjantów (być może nawet uratowaniem im życia).
Rozumiem, że można potępiać określonych funkcjonariuszy publicznych za to czy inne zachowanie ale potępianie istnienia określonej instytucji, dla zasady uważam za objaw, w najlepszym razie, hipokryzji (oczywiście uwaga ta nie dotyczy anarchistów).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)